Organek: Nie znam terminu "powinno się" lub "nie powinno". Emocji mi nie brakuje

Jedni mówią, że jego muzyka napędzana jest przede wszystkim emocjami, inni - że to raczej hormony i że jego koncerty niemal ociekają testosteronem. Sam Organek, szef tegorocznego Męskie Granie Orkiestra, nie podchodzi zbyt poważnie do takich opinii.

- Przecież to właśnie hormony są w znacznej mierze odpowiedzialne za nasze emocje - mówi w rozmowie z Gazeta.pl. - To właśnie reakcja chemiczna organizmu sprawia, że odczuwamy. Nie słyszałem wcześniej opinii o tym, że w mojej muzyce liczą się hormony. W takim razie dopuszczam chorobę tarczycy albo jakiegoś innego gruczołu, bo emocji mi nie brakuje - żartuje.

Niezależnie od tego, co tak naprawdę za tym stoi na poziomie chemicznym, jedno jest pewne - Organek to dziś jeden z najbardziej popularnych artystów na rodzimej scenie muzycznej. Muzyk, który ma w dorobku co najmniej kilka przebojów, który zapraszany jest do wielu ważnych i prestiżowych projektów, który gra niezwykle spektakularne koncerty.

Lawina głośnych dźwięków

Trudno powiedzieć, gdzie i kiedy to się dokładnie stało, kiedy Organek mógł założyć żółtą koszulkę koncertowego lidera. Może symbolicznym momentem był właśnie ten wieczór: listopad 2015 roku. W Warszawie odbywała się wtedy kolejna edycja Europejskich Targów Muzycznych Co Jest Grane, imprezy, podczas której prezentują się artyści debiutujący, początkujący, mniej znani i szukający szerszej popularności. O niektórych z nich zaraz po występie na Targach, a w zasadzie - właśnie dzięki niemu - zaczyna być głośno w całej Polsce. Dotychczasowa, tylko środowiskowa, mocno ograniczona popularność, zwiększa się wielokrotnie. Inni - potwierdzają swoją mocną pozycję budowaną w poprzednich miesiącach.

Tak właśnie było w przypadku Organka. Było już o nim głośno - intensywnie koncertował, promując swoją wydaną kilkanaście miesięcy wcześniej debiutancką płytę. Wszedł na scenę, poświęcił chwilę na nastrojenie gitary i ustawienie mikrofonu, a potem się zaczęło.

Ci, którzy mieli okazję widzieć któryś z jego poprzednich koncertów, mogli się spodziewać tego, co się wydarzyło: tej lawiny głośnych dźwięków, tej eksplozji silnych emocji. Ten koncert poruszył wszystkich, którzy mieli okazję go zobaczyć i potwierdził dobitnie, że Organek to dziś muzyk grający w najwyższej lidze. W dość krótkim czasie z mało rozpoznawalnego członka umiarkowanie popularnego zespołu, stał się wielką gwiazdą.

Jednym z powodów jego błyskawicznej kariery z pewnością były jego niezwykłe koncerty. To, co na nich bardzo ważne, to szczerość, autentyczność i nieskrywana emocjonalność. Widzowie pod sceną z miejsca nabierają pewności, że mają do czynienia z artystą, który podaje im serce na tacy i mówi otwarcie o wszystkim, co czuje, bez zahamowań i konwenansów.

- To osobisty wybór każdego artysty - opowiada. - Nie znam terminu "powinno się/nie powinno się" w odniesieniu do sztuki jako takiej. Należy kierować się tylko i wyłącznie własnym poczuciem spełnienia artystycznych aspiracji. Jeżeli traktujemy siebie i publiczność poważnie, to dozowanie przekazu konwenansem wydaje się niedorzeczne - tłumaczy.

Z Suwałk w świat

Wszystko zaczęło się wiele lat wcześniej na dalekich obrzeżach Polski, aż pod Suwałkami. To właśnie tam urodził się i wychowywał Tomasz Organek. Z podlaskich lasów nad Rospudą przeniósł się dopiero jako nastolatek - wyjechał na studia do Torunia. Wybrał anglistykę, nic więc dziwnego, że kilka lat później okazał się jednym z najlepiej śpiewających po angielsku rodzimych wokalistów.

Organek podczas trasy Męskie Granie 2016 Fot. Jedrzej Nowicki / Agencja Gazeta

Mniej więcej w tym czasie na dobre pojawiła się w jego życiu muzyka. Jak wielu nastolatków w tamtych czasach - kiedy na antenach najbardziej nawet komercyjnych rozgłośni i stacji telewizyjnych królowały mocne brzmienia, a najbardziej znanym zespołem świata była grunge'owa Nirvana - wybrał gitarę. Ale podszedł do niej w dość niekonwencjonalny sposób: nie poprzestał na podglądaniu gitarzystów w teledyskach i ćwiczeniu pięciu podstawowych chwytów, zaczął studia na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej katowickiej Akademii Muzycznej. O grze na gitarze, zarówno w teorii, jak i w praktyce, wie więc wszystko. Można wręcz powiedzieć, że ma na to papier.

Długa droga do popularności

Swoje umiejętności po raz pierwszy na poważnie i w całej okazałości mógł zaprezentować w zespole SOFA. Grupa powstała w 2003 roku w Toruniu i zajął bardzo mało okupowane - zwłaszcza w tamtym czasie - miejsce na rodzimej scenie muzycznej. Młodzi muzycy postanowili poruszać się gdzieś między takimi gatunkami, jak: hip hop, soul, r'n'b czy funk. To nie była wówczas decyzja, która mogła przynieść łatwą i dużą popularność. Taka muzyka była w tym czasie trochę jakby dla nikogo: za ambitna dla miłośników najprostszych odmian popu, dla tych, którzy woleli alternatywne granie - zdecydowanie za popowa. Hip hopowa publiczność z kolei w życiu nie pochyliłaby się nad tym, co proponowali studenci, całkowicie pozbawieni rapowego ulicznego sznytu.

Muzycy zespołu bardzo powoli wypracowywali sobie pozycję na scenie i szacunek publiczności. Zaczynali od lokalnych przeglądów i konkursów dla debiutantów, w 2004 roku zarejestrowali swoje pierwsze utwory. Trafiły na mini album "Wicked Skills", który okazał się całkiem skuteczną przepustką na większe sceny. Pomogło w tym z pewnością wsparcie, któremu na tym etapie - bardzo trudnym dla każdego zespołu - udzielił mu Hirek Wrona, dziennikarz promujący rodzimy hip hop.

W 2005 roku SOFA wydała debiutancką płytę długogrającą, zatytułowaną "Many Stylez". Organek, grający w zespole na gitarze, był jednym z głównych autorów piosenek, które się na niej znalazły. Od momentu premiery płyty i koncertów, które ją promowały, rozpoczął się nowy, pełen sukcesów etap w dziejach zespołu: koncerty na dużych festiwalach, występy w telewizji, nagrody - i to te najważniejsze: od Fryderyków do nominacji do Paszportu Polityki.

Działalność zespołu zakończyła się na początku kolejnej dekady - na początku 2012 roku ukazała się jeszcze płyta "Hardkor i disko". Dla dotychczasowych fanów zespołu mogła być pewnym zaskoczeniem - oto bowiem zdecydowanie bardziej wyszła w niej na plan pierwszy gitara. Dotychczasowe brzmienie nabrało dużo mocniejszego, rockowego wyrazu. A tytułowy utwór, okraszony niezwykłym, animowanym teledyskiem, był zaskakująco zadziorny w porównaniu z poprzednimi dokonaniami zespołu. Wtedy nie było oczywiście jeszcze tego wiadomo, ale z dzisiejszej perspektywy słychać wyraźnie, że na tej płycie można doszukać się pierwszych śladów nowego oblicza Organka, jej współtwórcy, a zarazem - producenta.

Całkiem nowe oblicze

Po rozpadzie zespołu Organek postanowił działać sam - uznał, że jest już na tyle doświadczonym kompozytorem i wykonawcą, że może próbować samodzielnej kariery. Przygotował zestaw autorskich kompozycji, zebrał muzyków, z którymi chciał je wykonywać i wszedł z nimi do studia. Rezultatem tej sesji okazała się płyta o nieco prowokacyjnym tytule, "Głupi", która ukazała się w 2014 roku nakładem wytwórni Mystic Production.

Początkowo nie było o niej specjalnie głośno, ale solowa kariera Organka bardzo szybko nabierała tempa - już latem tego roku wystąpił na kilku ważnych imprezach. Przez cały następny rok bardzo pracowicie poszerzał grono swoich fanów, grając liczne koncerty - listopadowy występ na Europejskich Targach Muzycznych Co Jest Grane był znakomitym ukoronowaniem tego etapu. Po nim już nikt nie mógł powiedzieć, że nie słyszał o Organku.

Męskie granie Organka

Wyjątkowo istotnym projektem jest dla Organka Męskie Granie - artysta jest z nim związany od samego początku swojej solowej kariery, występuje na nim już trzeci rok z rzędu. - Każda z tych edycji jest dla mnie zupełnie inna, bo w każdej występowałem w innej roli. Dwa lata temu, zaraz po wydaniu płyty "Głupi", wziąłem udział w konkursie młodych zespołów pt. "Nowe Męskie Granie" - w rezultacie wziąłem udział w koncercie w Krakowie - wspomina muzyk.

Organek podczas trasy Męskie Granie 2016 Damian Kramski / LIVE

- Rok temu zostałem zaproszony przez ówczesnego szefa orkiestry Andrzeja Smolika do samej orkiestry, w której byłem muzykiem, ale też jedną z twarzy promującej trasę, natomiast w tym roku zająłem już miejsce Andrzeja i przejąłem kierownictwo muzyczne MGO. Jestem też jednym z trzech frontmanów reklamujących tegoroczną trasę. To bardzo szybka, dość zaskakująco szybka ścieżka mego rozwoju w tym projekcie, ale widać sprawdziłem się w poprzednich latach na tyle, że dano mi jeszcze większy kredyt zaufania. Nie ukrywam, cieszę się z tego bardzo - mówi.

Jakie jest w tym roku zadanie Organka? - Moja odpowiedzialność jako szefa zespołu obejmuje dobór odpowiedniego repertuaru, artystów, którzy wchodzą w jego skład oraz wszystko to, co wiąże się z prowadzeniem takiej orkiestry - pisanie aranżacji, przeprowadzanie prób oraz prowadzenie orkiestry podczas wszystkich koncertów na trasie Męskiego Grania. To dość trudne i odpowiedzialne zajęcie, bo wiąże się umiejętnością odpowiedniego doboru muzyków. Trzeba tak dobrać i poprowadzić ludzi, żeby oprócz świetnego grania, zawiązały się dobre relacje międzyludzkie, bo dopiero wtedy tworzy się zespół, a należy pamiętać, że to jedenaście różnych osób, a raczej osobowości - mówi Organek. Efektem tej współpracy jest singiel "Wataha" i koncerty, które Męskie Granie Orkiestra daje przez całe lato.