Męskie Granie 2016 w Katowicach. Czesław Mozil z Arturem Andrusem o tym, że "Trzeba mieć specjalne dziurki"

Za nami drugi koncert trasy Męskie Granie 2016, której wyłącznym sponsorem jest marka Żywiec. W stylowej scenerii katowickiej Strefy Kultury spotkali się z różnych muzycznych światów - Domowe Melodie, MIUOSH, Czesław Śpiewa, Lao Che i ORGANEK.

Szczególnym wydarzeniem był koncert Tribute to HEY, podczas którego piosenki kultowej formacji kreatywnie interpretowali m.in. RYSY, XXANAXX i Rebeka. Zwieńczeniem wieczoru był barwny występ kolektywu Męskie Granie Orkiestra.

Podczas sześciogodzinnego koncertu w niezwykłej zrewitalizowanej przestrzeni w centrum stolicy Śląska artyści zaprezentowali pełną paletę muzycznych barw - iskrzyło od rockowych emocji, nie zabrakło elektroniki, było też bardzo kameralnie i zabawnie.

Występ rozpoczęło trio Domowe Melodie. Z charakterystycznym dla siebie luzem czarowało bezpretensjonalnymi piosenkami m.in. największymi hitami "Grażka" i "Zbyszek". Chwilę później publiczność w swoim stylu rozbujał czujący się w Katowicach jak w domu MIUOSH, który zaśpiewał z Felicjanem Andrzejczakiem przebój Budki Suflera "Wizje".

Po nim sceną zawładnął Czesław Mozil, który od początku kokietował publiczność żartami i zabawnym zapowiedziami swoich piosenek. W połowie występu dołączył do niego entuzjastycznie powitany Artur Andrus. Panowie wykonali wspólnie m. in. nowy utwór "Trzeba mieć specjalne dziurki".

W Katowicach pojawiła się spora grupa wiernych fanów Lao Che, która żywo reagowała na kolejne numery pochodzące zarówno ze starszych płyt, jak i ostatniego albumu "Dzieciom". Największe armaty zespół wytoczył w drugiej części występu, kiedy zabrzmiała "Wojenka".

ORGANEK swoim występem potwierdził, że jest już artystą dojrzałym, prawdziwym scenicznym zwierzęciem i nie bez powodu pełni w tym roku zaszczytną funkcję szefa muzycznego Męskiego Grania. Artysta na scenie pojawił się w towarzystwie "Kate Moss" i tajemniczego "Italiano".

Pokładane w nim nadzieje spełnił specjalny koncert Tribute to Hey, podczas którego sześciu artystów zmierzyło się z piosenkami kultowej formacji. Fani Hey szczególnie ciepło przyjęli rzadko słyszaną na koncertach grupy piosenkę "Dreams" pochodzącą z debiutanckiego albumu wykonaną przez Keva Foxa i elektroniczną wersję rockowego klasyka "Cisza, ja i czas" na nowo interpretowaną przez XXANAXX.

Na koniec Nosowska, powitana ogromnym aplauzem publiczności, potwierdziła, że wszystko zagrało i było "Cudownie". Wokalistka jak i cały zespół dostał tego wieczoru wielkie wsparcie widowni, odwdzięczając się świetnym elektryzującym występem zakończonym zaskakującą wersją "Stripped" z repertuaru Depeche Mode.

Tuż przed północą sceną zawładnęła Męskie Granie Orkiestra. Grupa wykonała tętniący dobrą energią set składający się w polskich klasyków od "Nic nie może wiecznie trwać" Anny Jantar po "Lipstick on the Glass" Maanamu. W wykonaniu "Rosemary's baby" Orkiestrę wsparła Ania Rusowicz. Na finał zabrzmiała "Wataha" - wybuchowy hymn tegorocznej trasy.

Równie ciekawie było na scenie Ż, gdzie wystąpiła trójka artystów: Rebeka, Rasmentalism i Zamilska. Występy potwierdziły, że dodatkowa scena na tegorocznej trasie jest muzycznym strzałem w dziesiątkę.