Żyli szybko i umierali młodo. Amy dołączyła do Klubu 27

Podobno, gdy Kurt Cobain był dzieciakiem, powtarzał, że chciałby dołączyć do Klubu 27. I dołączył. Po śmierci Amy Winehouse znów zrobiło się o nim głośno.

Robert Johnson

- Ludzie giną w każdym wieku, ale liczba muzyków zmarłych w wieku 27 lat jest wyjątkowa pod każdym względem - pisał Charles R. Cross, biograf Kurta Cobaina i Jimiego Hendriksa.

 

Klub 27 to swoisty fenomen w popkulturze. Na jego temat powstawały liczne artykuły, książki, próbowali go wyjaśnić socjologowie kultury. Terminu zaczął być używany na przełomie lat 60. i 70. po śmierci Briana Jonesa, Jimiego Hendriksa, Janis Joplin i Jima Morrisona. Wszyscy zmarli w wieku 27 lat, często w niewyjaśnionych okolicznościach.

 

W sumie zalicza się do niego już kilkudziesięciu muzyków, choć spory odnośnie kryteriów dopisywania kolejnych nazwisk trwają do dziś. Tak samo, jak rozważania na temat sensu sporządzania podobnych zestawień. Jednym z pierwszych artystów, którego nazwisko widnieje na makabrycznej liście jest legendarny bluesman Robert Johnson. Zmarł 16 sierpnia 1938 r. Najpopularniejszą wersją przyczyny jego śmierci jest zatrucie strychniną.

Brian Jones

Pierwszy z wielkiej czwórki muzyków, który zapoczątkował czarną serię na przełomie lat 60. i 70. Gitarzysta i założyciel The Rolling Stones, któremu przypisuje się nadanie kierunku twórczości grupy. Przyjaźnił się z Hendriksem, Lennonem i był wielkim fanem... Johnsona.

 

Jones utopił się 3 lipca 1969 r. w swoim basenie. Koroner zapisał w raporcie, że śmierć spowodował "nieszczęśliwy wypadek". Po 40 latach policja wznowiła jednak śledztwo w celu wyjaśnienia prawdziwej przyczyny zgonu.

 

Jedna z popularnych hipotez (przedstawiona w głośnym filmie "Stoned" w reżyserii Stephena Wolleya) mówi, że Jones został zamordowany przez nieżyjącego już Franka Thotogooda, szefa ekipy budowlanej remontującej posiadłość muzyka. Żył 27 lat i 125 dni.

Jimi Hendrix, jeden ze słynnych leworęcznych (27.11.1942 - 18.09.1970), koncert na festiwalu Isle of Wight w 1970 r. Jimi Hendrix, jeden ze słynnych leworęcznych (27.11.1942 - 18.09.1970), koncert na festiwalu Isle of Wight w 1970 r. Fot. AP

Jimi Hendrix

Gigant muzyki rockowej, jeden z największych gitarzystów w historii i symbol hipisowskiej rewolucji ze wszystkimi jej niesławnymi atrybutami - łącznie z życiem pełnym wyniszczających używek.

 

- Zawojowaliśmy Amerykę, ale bardzo wysokim kosztem. Publiczność czekała na Jimiego, który skakał po scenie, walił we wzmacniacze i podpalał swoją gitarę. Nie można było robić tego każdej nocy. Nasz styl życia prowadził do wyniszczenia - wspominał Noel Redding, basista The Jimi Hendrix Experience.

 

Czarne prognozy sprawdziły się 18 września 1970 r. w Londynie. Autopsja wykazała, że Hendrix udusił się własnymi wymiocinami po wymieszaniu środków nasennych z winem. Nie wyklucza się jednak zabójstwa albo samobójstwa. Żył 27 lat i 295 dni.

Janis Joplin

Uparta, obsceniczna i genialna. Joplin uważana jest za pierwszą wielką gwiazdę rocka. Swoim potężnym i drapieżnym głosem rzuciła wyzwanie całej rzeszy wokalistek przyszłych pokoleń.

 

To do niej często porównywano Amy Winehouse. Zmarła 4 października 1970 r. w trakcie prac nad płytą "Pearl" prawdopodobnie w wyniku przedawkowania heroiny. Żyła 27 lat i 258 dni.

Jim Morrison

- Nie miałbym nic przeciwko śmierci w katastrofie lotniczej. Nie chcę umrzeć we śnie czy ze starości. Chcę poczuć, jak to jest: posmakować, usłyszeć, powąchać. Śmierć zdarza się tylko raz. Nie chcę jej przegapić - mówił lider The Doors.

 

Archetyp rockowej gwiazdy, charyzmatyczny wokalista, poeta i ikona rewolucji seksualnej właściwej hipisowskiej kontrkulturze. Zmarł 3 lipca 1971 roku w swoim mieszkaniu w Paryżu. Za oficjalną przyczynę śmierci podaje się "niewydolność serca". Nie przeprowadzono jednak sekcji zwłok, stąd mnóstwo teorii na jej temat. Jedna z nich mówi, że zmarł w wyniku przedawkowania heroiny, którą miał pomylić z kokainą. Żył 27 lat i 207 dni.

Andy Warhol i Jean-Michel Basquiat, Nowy Jork 1985 Andy Warhol i Jean-Michel Basquiat, Nowy Jork 1985 Fot. AP

Jean-Michel Basquiat

Prekursor graffiti, przyjaciel Warhola, znajomy Madonny. I jeden z nielicznych artystów, który mimo tego, że nie był muzykiem (choć zaliczył krótki epizod w punkrockowym zespole Grey u boku Vincenta Gallo), został wpisany do Klubu 27.

 

- Widziałem go w nowojorskim klubie Area. Pojawił się w poplamionej piżamie i marynarce od Armaniego, jego fryzurę wieńczyło ptasie gniazdo. (...) Uderzyło mnie, że to Rafał Wojaczek w amerykańskim świecie. Te dwie postaci wiele łączyło - obaj kilkakrotnie przechodzili przez szyby, byli poetami, zmarli przedwcześnie i tragicznie - mówił Lech Majewski, scenarzysta i współproducent filmu poświęconego artyście.

 

Zmarł 12 sierpnia 1988 r. w wyniku przedawkowania narkotyków.

Kurt Cobain Kurt Cobain AP/ROBERT SORBO

Kurt Cobain

Autor książki "Heavier Than Heaven" wspominał, że kiedy Cobain zmarł, jego siostra twierdziła, iż jako dziecko miał mówić o tym, że chciałby dołączyć do panteonu przedwcześnie zmarłych muzyków.

 

Dokonał tego 5 kwietnia 1994 r. strzelając sobie w głowę. Za oficjalną przyczynę śmierci lidera Nirvany podaje się samobójstwo, ale i tu nie brakuje teorii spiskowych. Żył 27 lat i 44 dni.

Amy Winehouse 1983-2011 Amy Winehouse 1983-2011 Fot. AP/Victor R. Caivano

Amy Winehouse

Śmierć Amy wstrząsnęła mediami i znów przypomniała o istnieniu Klubu 27. Wokalistka była równie często bohaterką magazynów muzycznych, co serwisów plotkarskich, które regularnie donosiły o jej problemach z narkotykowym nałogiem.

 

Przyczyna jej śmierci nie jest jeszcze oficjalnie znana, ale niemal jest pewne, że to skutek jej wyniszczającego uzależnienia. Raper Big Boi z Outkast napisał na Twitterze: "Kurt Cobain, Janis Joplin, Jim Morrison, Jimi Hendrix i teraz Amy Winehouse. Wszyscy zmarli w wieku 27 lat. Spoczywajcie w pokoju".

Co po Amy: przestroga czy reklama?

Komentarze (105)
Żyli szybko i umierali młodo. Amy dołączyła do Klubu 27
Zaloguj się
  • wintersun

    Oceniono 9 razy 7

    Moze ktos mnie tu zechce zlinczowac, ale nie uwazam ze Winehouse odcisnela takie pietno na muzyce jak Joplin czy Hendrix. Bez przesady.

  • bzdziagva

    Oceniono 6 razy 6

    porównanie tego:
    www.youtube.com/watch?v=D59YcUqFzYM&feature=channel_video_title
    do tego:
    www.youtube.com/watch?v=PecJh0_mCNg
    to kompletne nieporozumienie dla kretynów...

  • ulebyk

    Oceniono 10 razy 6

    Żadna strata. Plastikowa, wykreowana gwiazdeczka pokorju różnych Dodów Elektrodów i jej podobnych, narkomanka i alkoholiczka.

  • polsz

    Oceniono 7 razy 5

    porównać Amy do Janis..... Bez jaj. Janis to ktoś, Amy to tylko wyrób marketingu

  • balcerek_jozef

    Oceniono 9 razy 5

    Gazeta ośmiesza się porównując wykreowaną sztucznie gwiazdkę pop przez show-biznes do artystów pierwszej klasy.

  • boni.m

    Oceniono 9 razy 5

    racja, ulebyk!
    Żadna strata. Plastikowa, wykreowana gwiazdeczka pokorju różnych Dodów Elektrodów i jej podobnych, narkomanka i alkoholiczka.
    Racja odowk!
    Nie róbcie ściemy medialnej wokół tej niszowej piosenkareczki, o której większość dowiedziała się w dniu jej śmierci.
    Racja anulaczek!
    Na świecie umiera codziennie tyle ludzi z głodu, a tu taki lament z powodu panny która sama się unicerstwiła ćpając i chlejąc. Żałosne.
    lech.keller@gmail.com

  • Gość: dwqdwqdwqdwq

    Oceniono 9 razy 5

    zabawny zart - ona w klubie 27? ona porownywana do joplin... jestescie niesmaczni :/

  • fulara

    Oceniono 9 razy 5

    wybiórcza przykładem łonetu, tnie artykuł na 8 części,
    by zwiększyć ilość wyświetlanych reklam!!!!

  • wisarionowicz

    Oceniono 8 razy 4

    Nie znalem jej tworczosci przed smiercia. Teraz poznalem to i owo, poniewaz jest grana wszedzie, nawet przez radiowa Trojke. Uwazam, ze robienie z niej gwiazdy wielkosci Janis Joplin, to jakies nieporozumienie. Artystki, artsysci typu Joplin, Hendrix, Morrison tworzyli cos nowego, nowa jakosc w muzyce, przelamywali bariery, tworzac cos nowego, czego w muzyce nie bylo do tej pory. W tworczosci tej artystki, czegos takiego nie zauwazylem.
    Dzis nie ma gwiazd formatu wspomnianych wczesniej. Swiat zadowala sie co najwyzej niernotami, bo dzis przeciez kazdy moze byc muzykiem, malarzem, fotografem i kim tylko chce. Kazdy znaczy nikt, co widac, slychac i czuc.
    Nie tworzmy gwiazd wielkiego formatu tam, gdzie ich nie ma i nie bedzie. Zyjemy w czasach miernot i nalezy o tym mowic na glos!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX