Kobiety górą! Adele, waleczna PJ i siła sióstr w muzycznych podsumowaniach 2011 roku

Ilu fanów, tyle recenzji. Wystarczy szybki rzut oka na podsumowania muzyczne, żeby przekonać się, jak trudne zadanie mają krytycy. Ostatnie 12 miesięcy wyraźnie zdominowała Adele i jej przebojowa (także w Polsce) płyta "21", ale wykonawców, na których warto zwrócić uwagę (albo sobie ich przypomnieć) było w tym roku znacznie więcej.

Królowa jest (nie)jedna [ZAGRANICZNE PŁYTY ROKU]

Wybór tytułu, który jednogłośnie zachwyciłby krytyków? Zadanie niemożliwe. Wystarczy przyjrzeć się tegorocznym rankingom najbardziej opiniotwórczych tytułów.

"Rolling Stone" nie ma wątpliwości: największą muzyczną sensacją 2011 roku jest "21" Adele. Artystka przez ostatnie miesiące zbiera niemal wyłącznie same pochwały i właśnie po raz kolejny wskoczyła na podium listy bestsellerów w Stanach Zjednoczonych. Tuż za nią na podium uplasowali się Jay-Z i Kanye West z "Watch the Throne" oraz Paul Simon z "So Beautiful or So What".

Pierwsza piątka wg magazynu "Rolling Stone":

1. Adele - "21"
2. Jay-Z and Kanye West - "Watch the Throne"
3. Paul Simon - "So Beautiful or So What"
4. Fleet Foxes - "Helplessness Blues"
5. Radiohead - "The King of Limbs"

    Ranking "New Musical Express" to już zupełnie inna bajka. I pierwsze zaskoczenie: brak Adele w zestawieniu. Wygrała zaangażowana i eklektyczna płyta tegorocznej laureatki prestiżowej Mercury Prize - "Let England Shake" PJ Harvey. Kolejne miejsca: Metronomy "The English Riviera" i The Horrors "Skying".

    Pierwsza piątka wg "New Musical Express":

    1. PJ Harvey - "Let England Shake"
    2. Metronomy - "The English Riviera"
    3. The Horrors - "Skying"
    4. Wild Beasts - "Smother"
    5. Kurt Vile - "Smoke Ring For My Halo"

      Specjalnie na zagraniczne trendy nie oglądają się polscy krytycy. Przyjrzeliśmy się podsumowaniu dziennikarzy "Gazety Wyborczej". W skład grupy oceniającej weszło 10 osób. Wnioski? "Od razu rzuca się w oczy, że bardzo mało w niej muzyki stricte gitarowej. Indie rock jest w odwrocie" - pisze Robert Sankowski. - "Dominuje eklektyzm, różnorodność, estetyczna i brzmieniowa ambiwalencja. Taka jest zwycięska płyta - >>Let England Shake<< PJ Harvey". W pierwszej trójce znaleźli się jeszcze James Blake i Björk ze swoim niezwykłym multimedialnym albumem "Biophilia".

      Pierwsza piątka wg "Gazety Wyborczej":

      1. PJ Harvey - "Let England Shake"
      2. James Blake - "James Blake"
      3. Björk - "Biophilia"
      4. Lykke Li - "Wounded Rhymes"
      5. TV on the Radio - "Nine Types of Light"

        Mozil frapuje, Nosowska czaruje [POLSKIE PŁYTY ROKU]

        Równie trudne zadanie mieli krytycy przy wyborze albumów roku z rodzimego podwórka. Czesław Mozil śpiewający Miłosza portal Interia nazwał projektem "frapującym", ale już "Rzeczpospolita": "groteskową próbą, która zakończyła się nieśmiesznym żartem". Komu tu wierzyć? Najlepiej przekonać się samemu. Wyróżnione zostały jeszcze m.in. "8" Kasi Nosowskiej, "Bar La Curva/Plamy na słońcu" Kazika Na Żywo czy "Quiet Giant" Twilite.

        Tyle serwisy i tygodniki. Tymczasem 10-osobowe jury "Gazety Wyborczej" ogłosiło, że to "Zapomnij" Ballad i Romansów najbardziej zasługuje na miano płyty roku. Miejsca drugie i trzecie zajęły odpowiednio "8" Nosowskiej i "The Best Is Yet To Come" zespołu Snowman z Poznania.

        Pierwsza polska piątka wg "Gazety Wyborczej":

        1. Ballady i Romanse - "Zapomnij"
        2. Katarzyna Nosowska - "8"
        3. Snowman - "The Best Is Yet To Come"
        4. R.U.T.A. - "Gore"
        5. Cool Kids of Death - "Plan ewakuacji"

        I znowu ona! [NAJLEPSZA SPRZEDAŻ ZA GRANICĄ]

        Pogłoski o śmierci płyt CD należy uznać za mocno przesadzone. Tak przynajmniej wynika z raportu "Billboardu", według którego w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy w Stanach Zjednoczonych sprzedano 308 mln albumów. W zeszłym roku liczba ta była o cztery miliony mniejsza.

        Bezapelacyjną królową list sprzedaży bez wątpienia w tym roku była Adele. Szacuje się, że niepokorna Brytyjka sprzedała 15 mln egzemplarzy "21" na całym świecie. Przypomnijmy: krążek trafił do sprzedaży w styczniu 2011 roku i przez 16 tygodni utrzymywał się na szczycie brytyjskiej listy przebojów, pobił rekord należący do Madonny, a następnie przez prawie cały rok nie opuszczał pierwszej dziesiątki. Do dziś album dwunastokrotnie pokrył się platyną, a sama Adele została niedawno okrzyknięta najpopularniejszą wokalistką Wysp Brytyjskich XXI wieku. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo ten tytuł będzie należeć do niej.

        A u nas "Boso" [NAJLEPSZA SPRZEDAŻ W POLSCE]

        Choć rodzime wyniki sprzedaży blado, a próg, jaki musi przekroczyć płyta, żeby pokryć się złotem na nikim już nie robi wrażenia (15 tys.), to wydawcy i dystrybutorzy podkreślają: rynek płytowy nieźle radzi sobie też w Polsce.

        Kto odniósł największy sukces komercyjny w kraju nad Wisłą? Zespół Zakopower i płyta "Boso". Wynik przyzwoity: ok. 70 tysięcy egzemplarzy.

        Daleko jednak kapeli Sebastiana Karpiela-Bułecki do odtrąbienia sukcesu na miarę ich zagranicznych kolegów i koleżanek po fachu. Adele w ogóle nie byli w stanie zagrozić - 23-letnia wokalistka sprzedała w Polsce 160 tys. płyt.

        James Blake na Open'erze 2011 James Blake na Open'erze 2011 Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

        Genialny 23-latek [DEBIUT ROKU]

        Rok 2011 udowodnił, że w muzyce doszło do wyraźnej zmiany warty. Nie tylko na szczycie. W przygotowywanym przez BBC zestawieniu najlepiej zapowiadających się młodych muzyków na pierwszym miejscu wylądowała Jessie J, ale to nazwisko Jamesa Blake'a regularnie przewija się we wszelkich podsumowaniach roku.

        Zaczęło się od świetnej przeróbki utworu "Limit to Your Love" Feist, skończyło na bardzo dobrze przyjętej przez prasę debiutanckiej płycie i koncertach na największych festiwalach w Europie. Ten kawałek, ten głos i te dźwięki nie pozostawiają wątpliwości dlaczego:

        Rock nie umarł [POWROTY 2011]

        Coraz mniej rocka, coraz więcej zabawy brzmieniem, eksperymentów i zabawy gatunkami. Ale 2011 to też wielki powrót starego dobrego grania i tęsknoty za tradycją. Po części potwierdza to sukces Adele, po części płyty weteranów.

        "To był rok reedycji klasyków. Dlatego oprócz nowości - wielkie powroty" - ogłosił Piotr Metz na łamach "Wprost".

        Skutecznie przypomnieli o sobie Beach Boysi ("The Smile Sessions"), Rolling Stonesi ("Some Girls"), Nirvana ("Nevermind"), ale też z zupełnie świeżym materiałem Tom Waits ("Bad as Me") i przede wszystkim Foo Fighters z krążkiem "Wasting Light" - powrotem surowego rocka w wielki stylu.

        Lana Del Rey w Lana Del Rey w "Video Games" fot. youtube.com

        Talent czy silikon? [NAJWIĘKSZA SENSACJA W ZAGRANICZNYM INTERNECIE]

        Samorodny talent czy marketingowy wytwór? Uzdolniona artystka czy rozkapryszona córka bogatego biznesmena? Te pytania internauci zadają sobie do dziś. I próżno szukać jednoznacznej odpowiedzi.

        Prostemu, ale zaskakująco dobrze zmontowanemu teledyskowi do uroczej piosenki "Video Games" towarzyszyły zachwyty, ale też plotki o operacjach plastycznych, zapleczu finansowym, znajomościach w branży muzycznej. Faktem jest, że to Lana Del Rey zrobiła najwięcej zamieszania w internecie. Jej klip zaliczył już 15 mln wyświetleń, a sama zainteresowana właśnie szykuje się do wydania debiutanckiego albumu.

        Twórcy 'Projektu Warszawiak': od lewej Jacek Jędrasik, Szymon Orfin i Lukasz Garlicki Twórcy 'Projektu Warszawiak': od lewej Jacek Jędrasik, Szymon Orfin i Lukasz Garlicki Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

        Warszawiak potrafi [NAJWIĘKSZA SENSACJA W POLSKIM INTERNECIE]

        Gwiazdy, gwiazdeczki, absurdalny dowcip i hity jednego sezonu, ale też mnóstwo niezależnej muzyki. Dominacja przedstawicieli muzyki pop w corocznych zestawieniach najczęściej oglądanych przez internautów teledysków to już norma. Wciąż jednak zdarzają przeboje stworzone przez samych użytkowników - bez zaplecza promocyjnego dużych wytwórni płytowych, ale z pomysłami.

        Bezapelacyjnym zwycięzcą tegorocznych podsumować okazał się Projekt Warszawiak i jego współczesna przeróbka starej warszawskiej piosenki "Nie ma cwaniaka nad warszawiaka" (blisko 3,5 mln wyświetleń). Za nim uplasował się MC Silk, czyli "najszybszy raper świata" z Krakowa, który zrobił furorę w sieci (i nie tylko) kawałkiem "Pale kid from Poland" (2,7 mln wyświetleń).

        Lou Reed i Metallica Lou Reed i Metallica Fot. mat. prasowe

        Loutallicą w płot [KONTROWERSJA ROKU]

        Miało być spotkanie na szczycie i muzyka ponad podziałami, powstała płyta, które jeszcze pewnie długo będzie zadrą w karierze obu wykonawców. Mowa o "Lulu", czyli wspólnym dziele Lou Reeda i Metalliki.

        "Kandydat do tytułu najdziwniejszej płyta roku", "imponująca porażka", "groteskowy kabaret" - to tylko niektóre, zdecydowanie te lżejsze, fragmenty recenzji dziennikarzy.

        Nieopatrznie panom udało się też wywołać skandal, który zakończył się dyskusję na temat... przemocy wobec kobiet. Chodzi o ich kontrowersyjny plakat ze zdjęciem okaleczonego manekina, które trafiło później na okładkę albumu. Władze londyńskiego metra nie zgodziły się na jego wywieszanie - pretekstem była estetyka, za bardzo przypominająca graffiti. Smaczku całemu zamieszaniu dodał teledysk Darrena Arronofsky'ego do utworu "The View". Równie dziwny, jak cały projekt:

        Przyjadą "nudziarze"? [ROZCZAROWANIE ROKU]

        Huczne zapowiedzi koncertu "międzynarodowej gwiazdy na Stadionie Narodowym w Warszawie" rozpaliły wyobraźnię fanów. A dziennikarze zaczęli prześcigać się w licytacji: zagra Madonna, U2, Depeche Mode czy Paul McCartney?

        Nic z tych rzeczy. Chodziło o Coldplay. Z jednej strony to dowód na to, że Chris Martin i spółka mogą bez kompleksów grać dzisiaj w pierwszej lidze, z drugiej - muszą się mierzyć z coraz większymi oczekiwaniami fanów. Czy w tym roku im się to udało? Zdania są podzielone.

        "Los Angeles Times" o ich najnowszym krążku "Mylo Xyloto" napisał wprost: tylko ugruntowuje pozycję Coldplay jako "najnudniejszego zespołu świata". "Guardian" koncepcję płyty określił "błahą", a teksty "stereotypowymi". Ale już zdaniem "Billboardu" członkowie brytyjskiej grupy udowodnili, że są "mistrzami mieszania gatunków". Wydanie ostatecznego werdyktu pozostawiamy słuchaczom.

        Więcej o: