Pamiętasz swoją pierwszą płytę? Oni pamiętają! Przepytujemy polskich artystów

Dziś po raz kolejny obchody Record Store Day, niezależnego święta sklepów płytowych. Oficjalnym ambasadorem tegorocznej edycji jest Iggy Pop. My przepytujemy polskich wykonawców (i jednego radiowca) o wspomnienia związane z ich pierwszą i/lub najcenniejszą płytą.

Czesław Mozil: Płyty jak meble, cieszą oko

Moją pierwszą płytą, a raczej kasetą, był Michael Jackson... Nie, to był Bajm! Druga płyta Bajmu, którą wziąłem ze sobą na emigrację do Danii. Pierwszą płytę CD kupiłem dopiero, gdy dostałem wieżę od rodziców na pierwszą komunię. Pamiętam, wyszliśmy wtedy z supermarketu i od razu poszliśmy na pchli targ. Tam kupiłem używaną płytę Elvisa Presleya z jego największymi hitami, a potem jeszcze "Get a Grip" Aerosmith.

To jest dziwne, bo nie potrafię wymienić swoich ulubionych albumów, mimo że muzyka towarzyszy mi od zawsze. I cały czas ją kupuję - ostatnio w amoku nowy projekt Gaby Kulki "The Saintbox", nową Steczkowską, Bajm, wspólny album Jonny'ego Greenwooda i Krzysztofa Pendereckiego. Często je potem przerzucam na komputer w formie mp3, ale też ściągam przez iTunes - ostatnio na przykład Sufjana Stevensa.

Dzisiaj do muzyki podchodzi się w bardzo konsumencki sposób, ale dla mnie płyty po prostu ładnie wyglądają, są jak meble, cieszą oko - tam leży reedycja "Nevermind" Nirvany, tu cała kolekcja Bacha. Otwieranie płyty, uruchamianie jej w odtwarzaczu, przeglądanie wkładki to wciąż cały rytuał, z którego mi osobiście trudno zrezygnować.

Piotr Metz Piotr Metz Fot. Wojciech Surdziel / AG

Piotr Metz: Beatlesi za piłkę "biedronka"

Moją pierwszą "płytą" była pocztówka dźwiękowa "Help" Beatlesów kupiona w Studiu Nagrań Dźwiękowych Grodzka 5 w Krakowie za 4,50 zł. Pierwszą płytą było "Let It Be" Beatlesów, którą wymieniłem za piłkę nożną typu "biedronka". Była wyszczerbiona, bez dwóch pierwszych utworów na każdej stronie.

Ale najcenniejszy, dosłownie, był chyba singiel promocyjny firmy designerskiej Ringo Starra. Dostałem go tak, jak to się w bajkach opowiada, czyli od przyjaciela w stercie starych singli. Wymieniłem go jednak pochopnie w Hamburgu w 1983 r. na 20 bootlegów. Okazał się w latach 90. według "Record Collectora" jednym z dwóch znanych egzemplarzy wartym kilka tysięcy funtów.

Novika Novika Fot. Albert Zawada / AG

Novika: Kupuję płyty, ale z Polski

Bardzo dobrze pamiętam moje pierwsze, legalne oczywiście, kasety. Jamiroquai, Bjork i Arrested Developmnet - to były rzeczy, w których zasłuchiwałam się obsesyjnie. I bardzo dobrze pamiętam moją pierwszą winylową płytę. Jak byłam małą dziewczynką, mój tata przyjaźnił się z holenderskim artystą disco Alanem Michaelem, który kiedyś występował nawet na festiwalu w Sopocie. Przysłał dla mnie z Holandii "Bad" Michaela Jacksona na winylu. To było wydarzenie, z którego nie mogłam otrząsnąć się przez tydzień.

Nie wiem, jak to się stało, że nie pamiętam mojej płyty kompaktowej, byłam już wtedy zafascynowana kulturą klubową, więc pojawiały się jakieś składanki didżejskie. Dosyć wcześnie zacząłem też pracować w Sony Music, gdzie miałam dostęp do kompaktów na większą skalę. Ulubione płyty? Mam całą kolekcję singli Jamiroquai, każdy miał inne tło i ten charakterystyczny znaczek na środku. Poza tym Bjork i emocje związane z jej skromnie wydaną, ale chyba najlepszą w dyskografii płytą "Debut".

Wciąż zdarza mi się kupować płyty, szczególnie płyty polskie, bo uważam, że powinniśmy to robić, bo są w śmiesznych cenach, a artyści starają się je fajnie wydawać. Jeśli chodzi o albumy zagraniczne... Nie wierzyłam, że tak się stanie, ale bardzo lubię mieć dużo muzyki na komputerze, kupowanie jej w sieci jest bardzo proste, choć oczywiście kosztowne. I muszę przyznać, że mój ogromny regał z płytami trochę zamienił się w pamiątkowy mebel, taki antyk niemalże.

Gaba Kulka: Michael Jackson? Do bani

Interesująca historia wiąże się z pierwszą płyta CD, jaka kiedykolwiek była u nas w domu (trochę naginam rzeczywistość - płyty były dwie. Drugą był album z muzyką Mozarta). Kompakty były zupełną nowinką, a tata, obok wyżej wymienionego Wolfganga Amadeusza przywiózł nam z RFN świeżutkie, pachnące "Bad" Michaela Jacksona. Byłam wielką fanka Michaela, jak większość dzieciaków w moim wieku. Miałam kilka kaset, które zostały przywiezione z trasy filharmonii narodowej po Japonii i Chinach - znałam je na pamięć.

No więc CD w nabożnym skupieniu powędrowało do odtwarzacza (dziś zakwalifikowałby się jako przyduży discman) i... wielkie rozczarowanie! TO ma być Michael Jackson? Brzmi zupełnie inaczej. Do bani. Kompletne zmieszanie. Okazało się oczywiście, że kasety z Hong Kongu były klasycznym pirackim karaoke z przeróbkami w wykonaniu lokalnych artystów. Na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy" stały się dla mnie kanoniczne (nawet obecność wtrętów typu "People Are People" na stronie B nie dała mi wtedy do myślenia). I tak niemal zrujnowałam super prezent z podróży.

PS Do oryginalnego "Bad" jeszcze zdołałam się przekonać.

Spięty z Lao Che: 120 km słuchania muzyki

Jeśli pomyślę o nośniku muzyki czy dźwięku, to dla mnie pierwsza była płyta winylowa. Jak się wróci do początku lat 80., wtedy miałem 10 lat i zacząłem coś kumać, w każdym domu stał adapter. Pamiętam płytę kabaretu Dudek, której namiętnie słuchałem. Był jeszcze zespół Mech i Wały Jagiellońskie. Później to już czasy hard rocka i kaset, a więc nagrania Zeppelinów czy Deep Purple, a w czasach licealnych, wiadomo, metalu.

Przyznaję szczerze, że mam trochę problem ze słuchaniem muzyki. Często się rzucam na jakąś płytę, a po chwili ją porzucam. Trudno mi się skoncentrować i jeśli trafię na jakąś muzykę, to musi naprawdę mnie ująć. Nie jestem człowiekiem, który kolekcjonuje, śledzi, nie jestem pionierem. W tej roli wyręcza mnie żona.

Teraz zresztą kupuję więcej płyt niż wcześniej i nie słucham w ogóle muzyki na komputerze. Nie przekonuje mnie to. Głównie odtwarzacz CD, a najlepiej słucha mi się płyt w samochodzie, bo tam mogę się na nich skupić. A już najlepiej jest, gdy jadę w trasę i zabieram akustyka z Warszawy. Wtedy wiem, że mam przynajmniej te 120 km spokojnego słuchania.

Pokaż nam swoje płyty, a my...

... powiemy ci kim jesteś. Bo tak samo, jak organizatorzy Record Store Day wierzymy, że słuchanie muzyki z płyt jeszcze nie umarło, a najnowsze albumy wykonawców nie ograniczają się do paru kilobajtów na dysku. Płyty wciąż pachną, kuszą okładką, czasami się zacinają, ale za to pięknie grają.

Zachęcamy was do wysyłania zdjęć swoich kolekcji płytowych na nasz adres: kultura_news@agora.pl. O to samo poprosiliśmy kilku naszych rozmówców. Jak widać, regał regałowi nierówny. Tak na przykład wygląda kącik płytowy w mieszkaniu Czesława Mozila:

 

A tak potężna kolekcja Piotra Metza. I ten Jim Morrison stojący na straży:

Komentarze (5)
Pamiętasz swoją pierwszą płytę? Oni pamiętają! Przepytujemy polskich artystów
Zaloguj się
  • no4nwo

    Oceniono 10 razy 8

    "Przepytujemy polskich artystów"

    Piotr Metz jest niewątpliwie jednym z największych polskich artystów, no nie? Ktoś się na łby pozamieniał, ałtorze?

  • efedra

    Oceniono 2 razy 2

    "Gwiazdy zdradzają, co gdzie i jak słuchają"

    Czego słuchają, a nie co!

    Kiedy gazeta.pl wreszcie wynajmie do pisania tytułów kogoś dorosłego i z maturą?!!!

  • zaz22

    Oceniono 1 raz 1

    Pierwsza płyta polska, którą kupiłem była Ewa Demarczyk. Niby miało być prezentem /pamiętam, że była w supermarkecie, przeceniona na 10 złotych/, ale posłuchałem i zrezygnowałem.

    niekulturalni.wordpress.com/2012/04/21/myslovitz-cos-sie-konczy/

  • blasphemy

    Oceniono 1 raz 1

    "Arrested Developmnet " reszcie świata znany jako Arrested Development

  • Gość: rano

    Oceniono 4 razy 0

    tylko pozazdrości Piotrowi:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX