Domy na kółkach, studia na szynach. Tak podróżują największe gwiazdy [FOTO/WIDEO]

Wiosenno-letni sezon koncertowy w pełni, artyści podróżują do najdalszych zakątków świata. Jesteście ciekawi, w jaki sposób się przemieszczają zagraniczni muzycy? Samoloty, autobusy, a nawet pociągi - praktycznie każdy środek lokomocji, który umożliwia przespanie nocy i dotarcie do kolejnych miast, jest dozwolony. Przedstawiamy najciekawsze przykłady.

Tourbusy

Najpopularniejszym środkiem lokomocji artystów wciąż pozostają tzw. tourbusy, czyli po prostu dostosowane do ich potrzeb autobusy, które na czas trasy zamieniają się w miejsce do spania, umożliwiają podstawową toaletę i dają przestrzeń, w której można zabić czas w trakcie kolejnych godzin podróży.

Często znajdują się w nich sprzęty audio i wideo, konsole do gier, kuchnie i pomieszczenia, w których można po prostu posiedzieć w ciągu dnia. Pozostała część autobusu zamieniana jest w sypialnię z łóżkami przypominającymi nieco marynarskie koje, przez niektórych użytkowników nazywanymi też żartobliwie "trumnami".

Miejsca z reguły nie ma zbyt wiele, ale muzycy mogą tam choćby powiesić zdjęcie kogoś bliskiego lub na chwilę odgrodzić się zasłonką od reszty. Często stają się one na wiele miesięcy namiastką domu.

 

Tak wygląda tourbus Maxa Cavalery i zespołu Soulfly:

A tak Katy Perry:

Tourbus Kings of Leon i Timbalanda

Ci, których na to stać, potrafią stworzyć z tourbusów naprawdę imponujące "domy na kółkach". I nie tylko domy. To, co widzicie na zdjęciu powyżej, nie jest zdjęciem luksusowego pokoju w hotelu. To sypialnia Jareda Followilla w autobusie, którym zespół Kings Of Leon miał przemieszczać się po Stanach Zjednoczonych w trakcie ubiegłorocznej trasy (została ona jednak odwołana).

Znalazło się w niej miejsce na ogromne łóżko, sprzęt audio, telewizor, telefon oraz sporą ilość szaf i szafek. Zespoły ruszające w trasę z takim zapleczem, z reguły podróżują kilkoma autobusami, bo musi się znaleźć w nich miejsce dla luksusowych sypialni głównych gwiazd oraz pełne zaplecze dla osób z managementu i obsługi technicznej.

Można jeszcze inaczej - każdy tego typu autobus może być w najdrobniejszych szczegółach dostosowany do wymagań podróżujących osób. Britney Spears swego czasu za niezbędny sprzęt uznawała łóżko opalające, niektórzy muszą mieć na pokładzie podświetlany prysznic z hydromasażem, a jeszcze inni nawet w trasie nie mogą się powstrzymać przed produkowaniem kolejnych hitów. Myślicie, że wystarczy do tego gitara lub komputer? W wielu przypadkach pewnie tak, ale gwiazdy pokroju Lady Gagi lub Timbalanda muszą mieć pod ręką w pełni wyposażone, profesjonalne studio nagraniowe. Tak powstała m.in. część materiału z płyty "Born This Way" Gagi.

Poniżej wizyta w tourbusie Timbalanda - nie tylko z mobilnym studiem, ale również ze specjalnym oświetleniem, imponującymi ekrananami, łazienką z TV i systemami dźwiękowymi (robi wrażenie!):

Tourbus Dry The River

W nieco innej skali podróżuje młody zespół Dry The River, który w tym roku zagra na Openerze. Brytyjczycy zadebiutowali w marcu 2012 albumem "Shallow Bed", ale już od ponad roku nieustająco są w trasie - zjeździli nie tylko różne zakątki Europy, ale i sporą część Stanów Zjednoczonych.

Ostatnia ich podróż za Oceanem trwała około miesiąca i rozpoczęła się od festiwalu SXSW w Teksasie. Ponieważ w planach mieli odwiedzenie wielu miast na obydwu wybrzeżach, potrzebowali wygodnego środka transportu. Stał się nim autobus RV ? najprościej mówiąc, troszkę większa i bardziej wygodna wersja kampera.

Na te kilka tygodni był nie tylko hotelem, ale również jadalnią i miejscem spotkań, a nawet... salonem fryzjerskim. Muzycy prowadzili go samodzielnie, osobiście dbali też o tak oczywiste, ale jednak dla niektórych gwiazd niewyobrażalne sprawy, jak opróżnianie zbiornika z toalety. Wszystko udokumentowali zdjęciowo:

Pociąg

Naprawdę oryginalnym środkiem lokomocji był pociąg, którym w ubiegłym roku pod hasłem "Railroad Revival Tour" przemierzali Stany Zjednoczone członkowie innej gwiazdy tegorocznego Openera zespołu Mumford & Sons, oraz grup Edward Sharpe & The Magnetic Zeros oraz Old Crow Medicine Show.

Ich wspólna trasa pomiędzy San Francisco a Nowym Orleanem trwała zaledwie 10 dni. Dwunastoma zabytkowymi i w pełni odrestaurowanymi wagonami podróżowało 130 osób. Warunki były dosyć komfortowe, a tak opowiadał o nich Marcus Mumford w wywiadzie dla NME: Luksus. Każdy wagon miał swojego konsjerża, kogoś w rodzaju kamerdynera. Oni ścielili łóżka i prasowali koszule. To było jak Orient Ekspres!

W jednym z wagonów znalazło się nawet studio nagraniowe, nie wiadomo jednak, czy w muzycy znaleźli czas na to, aby coś wspólnie nagrać. Jedno jest pewne: przyjazna atmosfera i muzyczne interakcje sprawiły, że  wszyscy wspominają tę podróż jako jedno z najbardziej niezwykłych wydarzeń w ich życiu. Wspólne muzykowanie w pociągu, niejednokrotnie przenosiło się na stacje kolejowe, sceny i okolice klubów, w których grali. Wszystko zostało uwiecznione w filmie dokumentalnym  Emmetta Malloya - "Big Easy Express":

Próbka wspólnego muzykowania pociągowego:

Samoloty Hurts i Jay-Z

Prywatne odrzutowce to całkiem popularny środek transportu wśród gwiazd światowego formatu ? wygodnie i szybko pozwala poruszać się pomiędzy kolejnymi punktami trasy. Ich wyposażenie jest dosyć podobne ? skórzane fotele, barek i łazienka. Trzeba jednak mieć sporo gotówki, aby sobie na to pozwolić ? to koszt rzędu kilkunastu milionów dolarów (zapewne najbardziej luksusowe wersje bywają jeszcze droższe).

Niektórzy radzą sobie z tym, wynajmując takie samoloty tylko w najbardziej wymagających sytuacjach. Swoje własne odrzutowce ma wielu raperów, m.in. Jay-Z, Snoop Dogg, P.Diddy i Soulja Boy. Według plotkarskich magazynów na swoich trasach Lady Gaga potrafi czarterować nawet trzy maszyny. Zgrabnym samolotem o nazwie Hurts Force One przemieszcza się też zespół Hurts, mający na koncie kilka przebojów i zaledwie jedną płytę.

Samoloty U2, Iron Maiden i Foo Fighters

Największy rozmach to normalne samoloty pasażerskie ? taki, jak Airbus ze zdjęcia powyżej, którym latali Foo Fighters. Oprócz kosztów, trzeba do nich dołączyć też takie "szczegóły", jak choćby znalezienie odpowiedniego lotniska, na którym będzie można wylądować. Czarterowanie od regularnych linii lotniczych jest bardzo wygodne w przypadku, gdy grafiki koncertowe muzyków są tak napięte, że kolejne występy w różnych krajach odbywają się dzień po dniu w sporych odległościach.

Często takie samoloty zostają dodatkowo spersonalizowane do odpowiednich wymagań artystów. Jednym z najbardziej znanych, również polskim fanom, przykładów takich praktyk jest zespół U2, który już od wielu lat korzysta z tej możliwości. Samoloty, którymi się przemieszczają, są dostosowane graficznie do kolejnych tras, więc stają się przy okazji kolejną atrakcją dla zagorzałych wielbicieli i tematem dyskusji na forach. Niestety zespoły w tym przypadku niechętnie ujawniają, jakie atrakcje można znaleźć na pokładach...

O wyjątkowym szczęściu może mówić formacja Iron Maiden. Panowie nie tylko czarterują samolot na trasy, ale również mają wśród swojej ekipy pilota. Jest nim nie byle kto, bo sam wokalista ? Bruce Dickinson. Pilotował on specjalnie zmodyfikowanego na potrzeby grupy Boeinga 757 ("Ed Force One" od maskotki zespołowej) na dwóch trasach: "Somewhere Back in Time" w latach 2008 ? 2009 oraz "The Final Frontier" w 2011 roku.

W samolocie znalazło się miejsce dla całego zespołu, ich ekipy technicznej i sprzętu, a zwykle w takich przypadkach wraz za muzykami podróżującymi liniami powietrznymi, podążają ciężarówki z całą oprawą. Specjalnie dla tego celu, z pasażerskiej maszyny usunięto m.in. 60 siedzeń. Zajrzyjcie do środka: