Nie oglądaliście Emmy? Spokojnie, przypominamy najlepsze momenty gali [TOP 7]

"Breaking Bad" odejdzie w glorii i chwale - tydzień przed wielkim finałem serial zgarnął statuetkę dla najlepszego serialu dramatycznego. Wśród komediowych produkcji czwarty raz z rzędu triumfowała "Współczesna rodzina". Najlepszym miniserialem lub filmem telewizyjnym ogłoszony został "Wielki Liberace". Nie widzieliście gali? Spokojnie, przypominamy najlepsze - choć nie ma co ukrywać: to nasz subiektywny wybór - momenty z tegorocznej gali.
Nagrodę dla najlepszego serialu komediowego wręczył razem ze swoimi dziećmi Will Ferrell - amerykański aktor, scenarzysta i producent filmowy Nagrodę dla najlepszego serialu komediowego wręczył razem ze swoimi dziećmi Will Ferrell - amerykański aktor, scenarzysta i producent filmowy Fot. Chris Pizzello / Chris Pizzello/Invision/AP

Najkrótsza przemowa w historii Emmy

Relacja z rozdania Emmy z tłumaczeniem w HBO 2 w sobotę o godz. 20:00

Skoro triumfy laureatów, to i wielcy przegrani. Triumfował "Breaking Bad", ale przegrały "House of Cards", "Homeland" czy "Gra o tron". Po statuetkę sięgnął Jeff Daniels za występ w "Newsroomie" (to jego pierwsza Emmy w karierze), zabrakło jednak nagrody dla fenomenalnego Bryana Cranstona w "Breaking Bad", Damiana Lewisa w "Homeland" czy Jona Hamma w "Mad Men". Wśród pań triumfowała Claire Danes z "Homeland", która dziękowała przede wszystkim scenarzystom, ale przegrały m.in. Vera Farmiga nominowana za kreację w "Bates Motel" czy Robin Wright za rolę w "House of Cards".

Ale bohaterką stała się Merritt Wever i jej przemowa, gdy przejęła nagrodę dla najlepszej aktorki drugoplanowej w serialu komediowym. - Dziękuję bardzo. Dziękuję wam bardzo. Muszę lecieć. Cześć! - rzuciła do zgromadzonych.

Media z miejsca okrzyknęły jej wystąpienie najkrótszą przemową w historii Emmy. Prowadzący galę, Neil Patrick Harris, skomentował to po swojemu: - To najlepsza przemowa w ogóle - stwierdził.

Edie Falco wspomina niedawno zmarłego Jamesa Gandolifniego Edie Falco wspomina niedawno zmarłego Jamesa Gandolifniego Fot. MIKE BLAKE REUTERS

Wspomnienia, wspomnienia...

Tradycyjnie nie zabrakło w programie wspomnień zmarłych mistrzów. A wśród nich James Gandolfini, który w niczym nie przypominał gangstera, którego grał w filmie. Tak stwierdziła przynajmniej Edie Falco, która grała żonę Gandolfiniego w "Rodzinie Soprano".

- Każdy, kto go znał, może to potwierdzić. Jeśli czegoś potrzebowałeś, Jim zawsze był obok i pomagał ci zanim nawet miałeś okazję go o coś poprosić - powiedziała Falco. I dodała. - Miał ogromne serce i ciepło w sobie.

Wspominano też Cory'ego Monteitha, który zmarł w tym roku w wyniku przedawkowania narkotyków. - Cory miał piękną duszę. Nie był doskonały, jak my wszyscy w tej sali, ale potraktujmy jego śmierć jako tragiczne przypomnienie, jak bezsensownie destrukcyjne mogą być uzależnienia.

Will Ferrell nie znalazł opiekunki

Choć gospodarz Neil Patrick Harris iskrzył humorem i zebrał niezłe opinie jako prowadzący, swoje żarty dorzucali goście i laureaci, zagraniczna prasa ceremonię określiła raczej jako smutną i uroczystą, głównie przez program wypełniony wspomnieniami zmarłych.

- Może i jest to najsmutniejsze Emmy wszech czasów, ale nie mogliśmy być bardziej zadowoleni - komentował Steve Levitan, producent "Współczesnej rodziny".

Kolejny humorystyczny akcent pod koniec gali dorzucił Will Ferrell, który wyszedł na scenę w T-shircie... z trójką swoich dzieci. Aktor miał wręczyć nagrody w najważniejszych kategoriach - dla najlepszego komediowego serialu i najlepszego dramatycznego serialu.

- Wybaczcie, ale nie mogłem znaleźć dla nich opiekunki na ten wieczór - skomentował.

Michael Douglas dziękuje żonie i Damonowi

O tym rozstaniu plotkarskie (ale przecież nie tylko) media donosiły od kilku tygodni. Michael Douglas zgarnął Emmy dla najlepszego aktora za rolę Liberace, ale w życiu osobistym wyraźnie przeżywa trudniejszy okres.

Dlaczego o tym piszemy? Bo mówił o tym sam Douglas. Nazwisko Catherine Zety-Jones (małżeństwo rzekomo się rozstaje) padło w jego podziękowaniach. Wymienił też swoje dzieci: Dylana, Carys i najstarszego syna - Camerona, który odsiaduje wyrok w więzieniu za posiadanie narkotyków.

- Mam nadzieję, że pozwolą mi niebawem z nim się zobaczyć - stwierdził aktor.

Mniej poważnie? Proszę bardzo. Douglas dziękował też Mattowi Damonowi, który nominowany był w tej samej kategorii. - Jesteś wspaniały. I stoję tutaj tylko dlatego, że mogłem pracować razem z tobą. Więc tak naprawdę zasługujesz na połowę tej statuetki: chciałbyś jej górną część albo dolną? - żartował.

Tina Fey i Amy Poehler podczas gali rozdania Złotych Globów Tina Fey i Amy Poehler podczas gali rozdania Złotych Globów AP

Tina Fey i Amy Poehler do Harrisa: "Ściągaj gacie!"

Wśród publiczności nie mogło zabraknąć Tiny Fey i Amy Poehler, które znowu... Zaraz, zaraz, nie przypomina wam to czegoś? Zgadza się, gośćmi Emmy 2013 były prowadzące tegorocznych... Złotych Globów. I znów udowodniły, dlaczego powinny być zapraszanie na rozdanie każdych nagród - tak przynajmniej stwierdziły zagraniczne media.

Panie rozsiadły się wygodnie na fotelach, założyły okulary 3D, jadły popcorn i spoglądając wymownie na prowadzącego, wołały, żeby łaskawie zrzucił z siebie co nieco.

Kiedyś mężczyźni nie byli tak piękni!

Kolejny ukłon w stronę historii Emmy i historii telewizji w ogóle. Na gali pojawiły się Kerry Washington i Diahann Carroll. Ta pierwsza walczyła o Emmy za najlepszą rolę pierwszoplanową w serialu dramatycznym (ostatecznie wygrała Danes), druga cieszy się statusem pierwszej czarnoskórej aktorki w ogóle, która otrzymała nominację do Emmy.

I tu znalazło się miejsce na odrobinę luzu. Carroll spoglądając w stronę publiczności rzuciła: - Kiedy ja pracowałam w telewizji, mężczyźni nie byli tak piękni!

Elton John śpiewa dla Liberace'a

Swoje trzy grosze do tegorocznych Emmy dorzucił Elton John we własnej osobie. Piosenkarz wykonał utwór "Home Again" w hołdzie dla Liberace, ekscentrycznego pianisty o polsko-włoskich korzeniach i jednocześnie głównego bohatera filmu "Wielki Liberace", który też wygrał co swoje. Zapowiedzieli go - nie mogło być inaczej - Matt Damon i Michael Douglas.

Zresztą kończymy pisać, lepiej posłuchajcie: