'Korona Królów': widzieliśmy pierwsze dwa odcinki, żebyście wy nie musieli [RECENZJA]

TVP 1 stycznia wyemitowała pierwsze dwa odcinki swojego serialu historycznego i kostiumowego 'Korona Królów'. Obejrzeliśmy je, żeby wam tego oszczędzić. Jak wyszło?
'Korona królów' - serial historyczny TVP 'Korona królów' - serial historyczny TVP fot. Marcin Makowski, mat. prasowe TVP

Nie jest to "Gra o tron", nie jest to też "Wiedźmin". TVP pokazała w Nowy Rok pierwsze dwa odcinki jednej z najważniejszych produkcji na rok 2018. "Korona Królów" jest... no cóż. Jest dla koneserów, bez wątpienia. Tych najbardziej wytrwałych i najcierpliwszych. 

Jeśli nie zasiedliście dzisiaj przed telewizorami, to obejrzyjcie najpierw zwiastun:

'Korona królów' - serial historyczny TVP 'Korona królów' - serial historyczny TVP fot. Marcin Makowski, mat. prasowe TVP

Szumne zapowiedzi, ważne nazwiska (Ilona Łepkowska!), całkiem pokaźny budżet (przypomnijmy - z szacunków Wirtualnych Mediów wynika, że każdy odcinek kosztuje ponad 200 tysięcy złotych). Co dostaliśmy?

Mówiło się, że będzie to polska odpowiedź na tureckie "Wspaniałe stulecie", jednak po seansie można mieć (co najmniej) poczucie niedosytu. Więcej emocji wzbudzają fatalna gra czy kiepskie peruki niż sama intryga czy którykolwiek z bohaterów. Ale bądźmy też sprawiedliwi - "Korona Królów" nigdy nie pretendowała do bycia czymś więcej, niż telenowelą historyczno-kostiumową. I tak też niestety jest, choć z tego wszystkiego te kostiumy wypadają najsłabiej.

Trudno też nie wspomnieć o fatalnej charakteryzacji. O ile makijaż ma udawać, że go po prostu nie ma, bo przecież kobiety w średniowieczu się nie malowały, to ból zębów wywołuje sam widok widocznie sztucznego zarostu na twarzach poszczególnych bohaterów czy ich włosów. Mogło by się wydawać, że w XXI wieku wcale nie jest tak trudno o sztuczną brodę, która by nie wyglądała jak ze sklepu ''wszystko za 5 złotych''. 

'Korona królów' 'Korona królów' Fot. Marcin Makowski | TVP

Misja TVP

Jest to za to bez wątpienia doskonała produkcja na dzisiejsze czasy, spełniająca wszystkie potrzeby "misji" TVP. Jasne, to były bardzo ciekawe i trudne czasy w naszej historii, a przywiązanie korony do krzyża było tak silne, że trudno nam to sobie dzisiaj wyobrazić. I tak też wygląda ten serial - to opowieść bardziej nawet religijno-historyczna, niż zwykła telenowela. A jeśli spojrzy się na "Koronę Królów" również z perspektywy naszej władzy, to można śmiało stwierdzić, że wybrali idealnie.

Dostajemy tyle kościoła, mszy i modlitw, że po dwóch odcinkach średnio zaangażowanemu katolikowi wystarczy na kilka miesięcy. A to naprawdę były dopiero dwa odcinki. Ogólnie widać, że kwestia chrystianizacji pogańskich ludów jest bardzo ważna dla twórców serialu - przy czym zdają się zapominać, że religia była ówcześnie bardzo ważnym narzędziem politycznym. Nasi bohaterowie zdają się nie zwracać na to uwagi, są tak szczerze rozmodleni i przejęci szerzeniem swojej wiary. Ale nawet nawróconych braci w wierze z Litwy traktują z dużym dystansem, czego najlepszym przykładem jest królowa Jadwiga, która do swojej nawróconej synowej odnosi się bardzo przedmiotowo i z dystansem. 

Nie obyło się też bez wpadek. Czujni widzowie zwrócili uwagę na ''drobne'' nieścisłości historyczne:

'Korona królów' - serial historyczny TVP 'Korona królów' - serial historyczny TVP fot. Marcin Makowski, mat. prasowe TVP

Miłym zaskoczeniem byli za to aktorzy mówiący po litewsku. Niestety, twórcom werwy wystarczyło tylko na pierwszy odcinek, w którym Litwini śmiało mówią w swoim języku do Polaków. W następnym odcinku nawet między sobą nie korzystają ze swojej mowy. Za to wszyscy pięknie zaciągają, tak by ktoś nie miał wątpliwości, że nie są z Polski. Zastanawia też fakt, że Aldona przechrzczona na Annę, zaraz po zjawieniu się na Wawelu mówi piękną i czystą polszczyzną, mimo że wcześniej używała wyłącznie języka litewskiego, nawet w trakcie rozmów z Polakami.  

'Korona królów' 'Korona królów' Fot. Marcin Makowski | TVP

Starsi całkiem nieźli

Jak w większości produkcji polskich, przyzwoicie zagrali aktorzy ze starszego pokolenia, doświadczeni weterani. Halina Łabonarska jako królowa Jadwiga jest całkiem przekonująco apodyktyczna w stosunku do młodej Aldony/Anny, małżonki jej syna.

Wiesław Wójcik niestety za bardzo przypomina Papcia Chmiela, żeby można było na niego patrzeć jak na króla Władysława. Nie można mu jednak odmówić uroku i zaangażowania. Inna sprawa, że do zagrania ma maksymalnie cztery odcinki, ponieważ już pod koniec drugiego jest umierający.

'Korona królów' - serial TVP 'Korona królów' - serial TVP fot. Marcin Makowski mat. prasowe TVP

Młodzi muszą jeszcze poćwiczyć

Młodzi - niestety - zawiedli. Marta Bryła (Aldona/Anna Giedyminówna) i Mateusz Król (przyszły król Kazimierz Wielki) wypowiadają swoje role, ale nie ma w tym wiele więcej. Może potrzebują czasu, żeby się rozkręcić, ale jeśli po dwóch pierwszych odcinkach do Kazimierza czy Aldony/Anny trudno zapałać sympatią, to może to być spalony potencjał.

Przyznajemy jednak, że bardzo kibicujemy postaci Anny Giedyminówny - to wynika z konstrukcji scenariusza. Jej teściowa ewidentnie jej nie lubi i robi co może, żeby ją stłamsić, a dziewczyna musi sobie jakoś z tym radzić. Ostatecznie sama wcale się nie paliła do małżeństwa z polskim królewiczem. Co ciekawe, choć twórcy zaznaczają, że była wcześniej zakochana w kimś innym, wcale nie sprawia wrażenia wielce nieszczęśliwej w związku.  

Ogólnie relacja księcia Kazimierza i jego małżonki jest fascynująca, choć zasadniczo sprowadza się do kwestii prokreacji. Bardzo często rozmawiają oni o tym, że potrzebny jest im syn, więc dostajemy sceny, które podkreślają ich wzajemną fascynację erotyczną. Są to jednak jedynie sugestie. Pierwszy odcinek kończy się na preludium ich nocy poślubnej - przez chwilę można było nawet uwierzyć, że biskup będzie im towarzyszyć w trakcie konsumpcji związku albowiem odprowadza osobiście księcia do komnaty jego oblubienicy.  

'Korona królów' 'Korona królów' materiały prasowe TVP

Jesień średniowiecza

Ponieważ akcja serialu dzieje się w czasach polskiego średniowiecza, muszą być pewne elementy obowiązkowe. "Bogurodzica" - była. "Gaude Mater Polonia" - była. Mini-turniej rycerski dla widowni, z której zmieściło się w kadrze z 15 osób - był. Piękne wnętrza jednego z odnowionych zamków - są. W ogóle pod względem wizualnym jest naprawdę pięknie. Tak pięknie, że aż... za pięknie. To grzech, jaki bardzo często popełnia się przy produkcji serialu historycznego. Ponieważ wszystkie elementy strojów i dekoracji trzeba właściwie tworzyć od zera, brakuje im tego "czegoś" - wrażenia bycia używanymi, prawdziwymi. I niestety "Korona Królów" również nie jest od tego grzechu wolna.

Oczywiście, pokazywany jest dwór polskiego króla, ale takiego poziomu higieny w średniowieczu nie dało się utrzymać. Wszystko jest nieskazitelnie czyste. Ten sam zarzut był w stosunku do "Belle Epoque" TVN - za pięknie, za czysto. I te peruki! I doklejane brody!

'Korona królów' - serial historyczny TVP 'Korona królów' - serial historyczny TVP fot. Marcin Makowski, mat. prasowe TVP

W fabule nie ma się do czego przyczepić. Dostajemy dokładnie to, co TVP zapowiadało - ostatnie chwile panowania Władysława Łokietka, zalążek intrygi dworskiej (co zrobi Jadwiga, kiedy umrze król?), Aldonę, która próbuje się w tym wszystkim połapać i Kazimierza, który na ekranie był może z 10 minut.

Dostaliśmy też fragmenty przyciągające uwagę - sparing rycerzy i nagą kobietę (Aldonę zresztą). I niewiele więcej niestety. Pozostaje niedosyt.

'Korona królów' - serial historyczny TVP 'Korona królów' - serial historyczny TVP fot. Marcin Makowski, mat. prasowe TVP

Dla testu możecie włączyć "Koronę Królów" i ocenić sami - serial lecieć od tej pory będzie codziennie od poniedziałku do czwartku. My chyba wybierzemy "Czarną Żmiję" w czasach średniowiecza. Przynajmniej zabawy będzie o niebo więcej. Tam przynajmniej nikt nie udaje, że gra na serio... 

Mamy też dla dorosłych propozycję gry z użyciem alkoholu, która zasadniczo z przymrużeniem oka podsumowuje schemat serialu. Znaleźliśmy ją wśród komentarzy widzów. A wygląda to tak:

Aldona/Anna wścieka się -> pijesz
Mylisz króla z Papciem Chmielem -> pijesz
Widzisz znowu tę samą lamówkę na kolejnym stroju -> pijesz
Widzisz doklejoną brodę -> pijesz
Widzisz kiepską perukę -> pijesz
Ktoś zaczyna "zaciągać po litewsku" -> pijesz
Ktoś się modli -> pijesz
Na ekranie pojawia się ksiądz/biskup -> pijesz
Ktoś mówi słowo "krucyfiks" -> pijesz
Ktoś mówi słowo "poganie" -> pijesz
Ktoś wyciąga z pochwy miecz -> pijesz
Kazimierz mówi coś bezbarwnym głosem -> pijesz
Jadwiga spiskuje -> pijesz
Pada imię "Kunegunda" -> pijesz 2x

Sugerujemy jednak wymianę alkoholu na inny przysmak, bo obejrzenie 30 minut może okazać się nie lada wyzwaniem. 

Więcej o:
Komentarze (349)
"Korona Królów" TVP: widzieliśmy pierwsze odcinki [RECENZJA]
Zaloguj się
  • Arek Jabłkowski

    0

    przypomina mi sie dawny 3 program polskiego radia w "koszmarnych czasach komuny" i kultowe "60 minut na godzinę" : "Fajny film wczoraj widzialem." – Momenty były? – No masz! :)))) czyli Para-męt pikczers, Kulisy srebrnego ekranu. Ten serial nadawalby sie do recenzowania przez Kociniaka i Zaorka :duże niebieskie oczy. – Miała czym oddychać? – No masz!”.

  • pikolo155

    0

    Aldona jakoś nie wygląda na dwunastolatkę. A tyle właśnie miała w momencie ślubu z Kazimierzem.

  • pi.mi

    Oceniono 2 razy 0

    naga kobieta?
    Ups - to prezio chyba zwymiotował ;-)

  • dsign

    Oceniono 2 razy 0

    Strasznie się wszyscy czepiacie. Miało być lepsze niż "KacWawa"? no i jest... serial na miarę naszych realiów. Przy okazji obejrzałem klasykę Teatru Telewizji "Zapomniany diabeł" - Scenografia papierowa, charakteryzacja prosta, żeby nie powiedzieć prostacka, scenariusz -czeski film( Jana Drdy ;) ), gra aktorska- no.. aktorzy po prostu grają swoje , kasa - nie mam pojęcia, zabawa - przewyborna. Polecam

  • telefonografia

    Oceniono 2 razy 2

    200 tys. zł za odcinek ciężko nazwać przyzwoitym budżetem nawet na polskie warunki. To jest normalny budżet odcinka współczesnej telenoweli obyczajowej, a tu przecież dochodzi cały historyczny sztafaż.

  • loneman

    Oceniono 2 razy 0

    Dziekujemy za poswiecenie, inni nie ogladaja nic na tym nomen omen - kanale:/
    To produkcja o takim poziomie jak "Trudne sprawy" "Szpital" czy inne paradokumenty, oby nie trwala tak dlugo jak "Moda na sukces" :D
    Hmm to moze jakis "numerek" tez pokaza czym popisal sie autor zenujacego gniota "Smolensk" a w tym przypadku brakuje by prezes tez westchnal "eee dokladnie tak bylo.." :P

  • maxym9

    Oceniono 1 raz 1

    Nie widziałem i pewnie nie zobaczę bo TVP jest mi obca. A z recenzji wygląda mi na pichcone szybko, tanio takie jak Gniewko - syn rybaka z lat wczesnych 70-tych - starsi pewnie pamiętają. Piniędze były ale bardziej potrzebne na ten słynny już sylwester w Zakopcu - jeszcze gorszy niż przed rokiem

  • Dżejsek Suek

    Oceniono 2 razy 2

    Ja myślę, że strojów nie ma się co aż tak czepiać, bo to ograniczenia budżetowe, broda była chyba jedna albo dwie, to jeszcze nie tak źle na całkowitą ilość bród występujących. Mnie najbardziej raziła drętwota aktorsko-dialogowa. Trudno mi ocenić, czy aktorzy nie mają czym grać czy nie umieją - proszę zwrócić uwagę, że większość dialogów to streszczenia przeszłych wydarzeń, a nie rozmowy o emocjach dające się wykazać aktorom.

    Tutaj druga rzecz - scenariusz jest niekonsekwentny. W jednej sekundzie dobro ludu jest ważniejsze od korony dla króla, w następnej korona jest jedyną rzeczą. Raz Książę nie chce nikomu oddać królewskiego konia, sekundę później dochodzi do przeciwnego wniosku. I tak co chwila bohaterowie zaprzeczają sami sobie. To nie ma sensu i struktury i aż boli jak się ogląda.Trochę też odnoszę wrażenia, że niektóre kwestie są zagrane tak, że moralizują widza a nie drugiego bohatera. A jak wiemy widz bardzo nie lubi być pouczany. To psuje frajdę i zniechęca.

    Montaż za to jest okropny! Sceny są poklejone jak przez nastolatka w stopniu zaburzającym odbiór i tak bezsensownie przeskakują ze sceny do sceny, że trudno się połapać czemu tu Anna płakała na ślubie, a tu nagle stoi w swojej komnacie 2 dni później. Praca kamery za to bardzo ładna i choć montaż często to psuje znajdują się sceny perełki, które obrazem rysują również historię bohaterów.

    Ocena - bardzo słaba. Może styl dokumentu z inscenizacjami bardziej by się tu sprawdził i lepiej przykrywał rażące niedociągnięcia, które w dojrzałym projekcie nie powinny występować.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX