Letnie przesilenie **** [RECENZJA]

Wieś 43

Gorące lato 1943 roku gdzieś na dalekiej polskiej prowincji. Nastoletni pomocnik maszynisty Romek podkochuje się w godzącej się na jego zaloty France, ale dziewczynie bardzo pochlebia też zainteresowanie ze strony równie młodego niemieckiego żołnierza-fajtłapy, Guida. Bohaterowie mieszkają w miejscu dość spokojnym, gdzie wszystkim – nawet siłom wroga – zależy głównie na tym, żeby móc w miarę normalnie żyć. Kto wie, gdyby nie wojna (i dziewczyna), Romek i Guido mogliby nawet zostać przyjaciółmi. Okoliczności sprawią jednak, że każde ich zetknięcie będzie dla wszystkich dramatycznym doświadczeniem.

Melodramat wojenny Michała Rogalskiego („Ostatnia akcja”) to „Miasto 44” a rebours. W przeciwieństwie do przepełnionego akcją, fenomenalnego filmu Jana Komasy, w „Letnim przesileniu” mamy do czynienia z cichą wsią, gdzie tylko rzadkie napomknienia o Warszawie mają za cel wywołać w bohaterach większą niechęć wobec okupantów. Obie produkcje łączą właściwie tylko tematyka i świetne zdjęcia.

„Przesilenia” mogą nie wytrzymać zwolennicy tradycyjnie słusznego podziału na dobrych Polaków i złych Niemców. Nasi rodacy bywają tu oportunistami, a wrogowie często „tylko wykonują rozkazy”. To nie jest też produkcja, która w pełni satysfakcjonuje fabularnie, ale pozwala na chwilę całkowicie zanurzyć się w niezwykle trudnej rzeczywistości i postawić sobie pytanie: a jak zachowywałbym się ja, gdybym przyszło mi żyć w tak nieszczęśnie ciekawych czasach?

Ocena: 4/6

 

Letnie przesilenie, dramat, wojenny, Polska 2014, 96 min, reż. Michał Rogalski, występują: Filip Piotrowicz, Jonas Nay, Urszula Bogucka, Maria Semotiuk, Bartłomiej Topa, Gerdy Zint, Agnieszka Krukówna