"Niebo na ziemi" * [RECENZJA]

Obce niebo

Swobodna kontynuacja "Jak w niebie", które 12 lat temu przegrało walkę o Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego z hiszpańskim "W stronę morza". Lena (Frida Hallgren) tańczy, śpiewa country i spodziewa się dziecka - a wszystko to w tym samym momencie. W prologu odchodzą jej wody, przez kilkanaście minut rodzi, a potem zgłasza się do niej zapijaczony ksiądz (Niklas Falk) z prośbą o reaktywację kościelnego chóru, który miałby na powrót przyciągnąć do świątyni odchodzących wiernych.

"Niebo na ziemi" przedstawia prawdopodobnie równouprawnienie po szwedzku - główna bohaterka dzielnie znosi popychanie i bicie przez kolejnych mężczyzn, którzy przychodzą do niej głównie po to, by ją popchnąć lub uderzyć (i zmieszać z błotem). Na szczęście, na Lenę poluje też robotnik budowlany o buzi i ciele jak z obrazka. Jeśli film Kaya Pollaka naprawdę mielibyśmy uznać za komediodramat, to jest to komedia o dowcipie wydobytym z najmroczniejszych czeluści Szwecji.

Sensownej historii tu właściwie nie ma, wiele rozwiązań fabularnych jest zwyczajnie głupich, a film chwilami wydaje się przede wszystkim antyreligijną odpowiedzią na produkcje w rodzaju "Bóg nie umarł". Pollak próbuje przekonać widzów, że nikt nie chce już chodzić do kościoła i najlepiej byłoby wszystkie przerobić na dyskoteki. Byle ściągać "klientów". Mam nadzieję, że na piekło na ziemi, jakie zgotował kinomanom, nie uda się ściągnąć nikogo.

Ocena: 1/6

"Niebo na ziemi", dramat, komedia, muzyczny, Szwecja 2015, 144 min., reż. Kay Pollak, występują: Frida Hallgren, Niklas Falk, Jakob Oftebro, Lennart Jähkel, André Sjöberg, Ylva Lööf, Maria Sid

Więcej o: