"Dzielny kogut Maniek" *** [RECENZJA]

Wielkie jaja w zwierzęcej dzielnicy

Tytułowy Maniek nie od razu był dzielny, ale zanim film się skończy, na pewno zasłuży na największe pochwały. Póki co, drobiowy nielot i jego przyjaciele – wśród nich m.in. antropomorficzne jaja – mają nie lada problem: ich farma staje na skraju bankructwa. Aby uratować dom, bohaterowie będą musieli wkroczyć do przestępczego półświatka i zaangażować się w nielegalne walki bokserskie między zwierzętami...

Jeżeli brzmi to nie do końca jak fabuła filmu dla dzieci, to jest tak nie bez powodu. Już dawno żadna podobna produkcja nie otrzymała w USA ograniczenia wiekowego od lat 13! Winą za to obarczyć można przede wszystkim niepokojące nagromadzenie żartów o podtekście seksualnym...

Jeśli idzie o polski dubbing, został zrealizowany bez zarzutu. „Dzielny kogut Maniek” to już trzeci film z popularnego w Meksyku farmerskiego cyklu, ale pierwszy zrealizowany techniką komputerową i trafiający do polskich kin. Jak na produkcję z Meksyku, animacja osiągnęła całkiem przyzwoity wynik w Stanach Zjednoczonych. Na tle podobnych produkcji z całego świata, zalewających co roku polskie kina, jest to rzecz całkiem niezła, ale od gigantów z Disneya czy Pixara nadal dzielą ją lata świetlne.

Ocena: 3/6

"Dzielny kogut Maniek", animowany, Meksyk 2015, 99 min., reż. Gabriel Riva Palacio Alatriste, Rodolfo Riva Palacio Alatriste, występują: Bruno Bichir, Carlos Espejel, Angélica Vale, Omar Chaparro, Maite Perroni, Sergio Sendel, Facundo Gomez