Z daleka *** [RECENZJA]

Miłość i inne nieszczęścia

Armando (znakomity Alfredo Castro, "El Club", "Nie") sprowadza do domu młodych chłopców i płaci im za rozbieranie się, podczas gdy podstarzały amator ich wdzięków masturbuje się z tytułowej odległości. Elderowi (interesujący debiutant Luis Silva) taka chora sytuacja nie do końca się spodoba i swoją wizytę zakończy pobiciem i obrabowaniem Armanda.

W większości przypadków, takie zdarzenie zakończyłoby znajomość obu panów. Armando wydaje się jednak usatysfakcjonowany z takiego obrotu spraw, a Elder wydaje się zaintrygowany dziwnym, starszym mężczyzną...

Wenezuelski reżyser Lorenzo Vigas w swoim późnym debiucie nie próbuje się popisywać. Historię prostą (z pozoru) opowiada bardzo oszczędnymi środkami, całkowicie rezygnując z muzyki i nie obawiając się nawet mocnego ograniczenia kwestii dialogowych. Niektórych może to odstraszyć, bo perypetie bohaterów również ogląda się niejako "z daleka" i trzeba włożyć sporo wysiłku w to, by w pełni zaangażować się w nonszalancko rozwijającą się opowieść.

W pierwszej chwili można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z klasyczną gejowską historią miłosną. Najważniejsze dzieje się tu jednak w oddali, pod powierzchnią. Relacja Armanda i Eldera w równej mierze rozwija się jak relacja ojca z synem, a każdy z nich ma mniej lub bardziej ukryte intencje i pragnienia.

Zdobywca Złotego Lwa na ostatnim festiwalu w Wenecji okazuje się filmem dość zaskakującym, ale nie każdy uzna go za satysfakcjonujący, zwłaszcza że podąża w tak dziwnych kierunkach, iż nie zawsze mu się wierzy i nie do końca ma się ochotę podążać tam za nim.

Ocena: 3/6

"Z daleka", dramat, Wenezuela 2015, 93 min., reż. Lorenzo Vigas, występują: Alfredo Castro, Luis Silva, Jericó Montilla, Catherina Cardozo, Jorge Luis Bosque, Greymer Acosta, Auffer Camacho

Więcej o: