"#WSZYSTKOGRA" ** [RECENZJA]

Śpiewać każdy może?

Zosia (Eliza Rycembel) to polski Banksy w spódnicy. Jej matka (Kinga Preis) przeżywa trudne chwile, a babcia (Stanisława Celińska) przygotowuje wszystkim w ogrodzie modne i zdrowe koktajle. Panie mają wielki problem, bo zły kapitalista/widmo z przeszłości próbuje odebrać im rodzinną rezydencję na Żoliborzu.

Scenariusz „#WSZYSTKOGRA” - weźmy np. wątek, w którym najlepszy polski piłkarz zakochuje się w najbardziej bezbarwnej Polce w średnim wieku - nie ma absolutnie większego sensu, w związku z czym reżyserka Agnieszka Glińska nie jest nim nawet specjalnie zainteresowana.

Trudno tę produkcję nazwać musicalem czy filmem muzycznym, bo ani postaci nie śpiewają zamiast mówić, ani nikt tu nie posługuje się piosenką, żeby cokolwiek skomentować. Aktorzy o umówionej porze zaczynają po prostu śpiewać wprost do kamery nowe wersje polskich standardów, których teksty nie mają zazwyczaj kompletnie nic wspólnego z filmową rzeczywistością. I nie zachwyca choreografia, przygotowana przez Agustina Egurrolę.

Na plus policzyć można parę nowych aranżacji, w tym dubstepową wersję „Windą do nieba” oraz drugoplanowe koleżanki Zosi – Irenę Melcer i Karolinę Czarnecką (tę od hery i koki). Dziewczyny ekranu nie podbijają, ale jest w nich coś świeżego i ciekawego, co skutecznie przyciąga wzrok.

Ocena: 2/6

"Wszystko gra", musical, Polska 2016, 94 min., reż. Agnieszka Glińska, występują: Kinga Preis, Eliza Rycembel, Stanisława Celińska, Sebastian Fabijański, Antoni Pawlicki, Anna Tomaszewska, Krzysztof Stroiński, Paweł Wawrzecki

Więcej o: