"Karlsson z dachu" **** [RECENZJA]

Nietypowy rozrabiaka

Tytułowa postać jest bohaterem serii książeczek dla dzieci autorstwa Astrid Lindgren. Chociaż rodacy pisarki wyprodukowali pełnometrażową animację o Karlssonie 14 lat temu, w roku śmierci autorki „Dzieci z Bullerbyn” i „Pippi pończoszanki”, to... w naszych kinach można zobaczyć ją właśnie teraz.

Głównym bohaterem filmu jest mały chłopiec, którego starsze rodzeństwo i zajęci innymi sprawami rodzice nie mają czasu ani ochoty na to, by się z nim bawić. Nieoczekiwanym ratunkiem okaże się dla niego Karlsson z dachu, który pewnego dnia po prostu wlatuje przez okno do pokoju kilkulatka. Oczywiście, nikt nie będzie chciał uwierzyć w jego istnienie, ale to nie przeszkodzi przecież protagoniście w zyskaniu nowego najlepszego przyjaciela.

Największą zaletą 70-minutowej animacji jest właśnie postać Karlssona – chociaż narysowany w przesadnie szkaradny sposób, magiczny (?) chłopiec (mężczyzna?) jest niegrzeczny, samolubny i zachowuje się nieodpowiedzialnie, to rzuca też zabawnymi grepsami i zawsze jest na miejscu, by wesprzeć nowego kumpla. Dzięki temu nuda na pewno nie zawita już do jego życia!

„Karlsson z dachu” przeznaczony jest dla najmłodszych dzieci i właśnie im powinien przypaść do gustu. Ponieważ do recenzji otrzymałem kopię z lektorem, zakładam, że taką samą wersję zastaniecie w swoich kinach.

Ocena: 4/6

"Karlsson z dachu", animacja, Norwegia, Szwecja 2002, 77 min., reż. Vibeke Idsoe, występują: Börje Ahlstedt, William Svedberg, Pernilla August, Allan Svensson, Margaretha Krook, Nils Eklund, Magnus Härenstam