"Nasza młodsza siostra" *** [RECENZJA]

Marek Kuprowski
Dom nad rozlewiskiem

Trzy młode siostry zamieszkują stary, rodzinny dom. Gdy Sachi, Yoshino i Chika przybywają na pogrzeb ojca, który po ich spłodzeniu zdążył założyć jeszcze parę rodzin, poznają swą najmłodszą siostrę, świeżo osieroconą Suzu. Najstarsza i pełniąca rolę matki Sachi proponuje nastolatce zmianę otoczenia i zamieszkanie z nimi. Żeńskie dormitorium, jak lubią nazywać swoje cztery kąty dziewczęta, zyskuje kolejny nabytek.

Najnowszy film Hirokazu Koreedy („Jak ojciec i syn”) oparty jest na popularnej mandze „Umimachi Diary”, ukazującej się premierowo w magazynie „Flowers”. Dramat Koreedy zgarnął najważniejsze nagrody filmowe w Japonii, walczył o Złotą Palmę w Cannes i trudno pisać o nim źle, ale do naprawdę dobrego filmu odrobinę mu brakuje. I to z bardzo prostego powodu.

W zasadzie, „Nasza młodsza siostra” pozbawiona jest jakiegokolwiek konfliktu. To ponad dwie godziny spędzone w towarzystwie pięknych, młodych kobiet, które prowadzą dość szczęśliwe życie i cieszą się łączącą je więzią. Bez przerwy gotują i spożywają wspólne posiłki, wspierają się nawzajem i oglądają fajerwerki. Teoretycznie, siostry zmagają się z trudną historią rodzinną, dostrzegają w niej pewien niepokojący wzór i przeżywają jakieś rozterki, ale to raczej problemy w stylu „zabrakło twojej ulubionej makreli, więc dzisiaj na kolację będzie tempura”. Ogląda się bardzo miło, ale to tylko przeurocza wydmuszka. Familijna telenowela najwyższej jakości.

Ocena: 3/6

"Nasza młodsza siostra", dramat, Japonia 2015, 128 min., reż. Hirokazu Koreeda, występują: Haruka Ayase, Masami Nagasawa, Kaho, Suzu Hirose, Rye Kase, Ryehei Suzuki, Takafumi Ikeda

Więcej o: