"Summer Camp" ** [RECENZJA]

Marek Kuprowski
Obóz przetrwania

Czworo młodych bohaterów będzie uczyć hiszpańskie dzieci języka angielskiego na obozie letnim. Wśród amatorów egzotycznych wakacji i nietrudnego zarobku są Ten Przystojniak, Ten Przystojniak Nawet Jeśli Nie Na Pierwszy Rzut Oka, Ta Gorąca Ale Głupiutka Laska i Ta Niegłupia A Też Laska. Właśnie dokonują ostatnich oględzin przed przyjazdem podopiecznych. Właśnie wtedy, w wigilię rozpoczęcia zajęć, wszystkie żywe stworzenia w okolicy zaczynają przemieniać się w łaknące mięsa i krwi potwory...

Alberto Marini, scenarzysta „Słodkich snów”, zjadł zęby razem z wargami na planach słynnych hiszpańskich horrorów ostatnich lat. Przyszedł czas, by wreszcie zasiąść na stołku reżyserskim. Niestety, podobnie jak rzecz ma się z działaniami podejmowanymi przez bohaterów filmów grozy, nie wynikło z tego nic dobrego. „Summer Camp” to szalenie przewidywalne slashero-gore, w którym Marini wielokrotnie ucieka się do tak oszukanych, tanich „skokostrachów”, że aż wydaje się robić to z lekkim zażenowaniem i przymrużeniem oka.

Postawię sprawę jasno: w sumie, „Summer Camp” nie jest filmem, który ogląda się szczególnie źle, ale należy do bardzo wąskiego, charakterystycznego rodzaju produkcji, podobających się ludziom, których – w moim mniemaniu – należałoby się odrobinę obawiać. Jeżeli jesteś wielbicielem podobnych filmów, to raczej spokojnie możesz dodać punkcik do oceny. Tylko nie rób krzywdy mnie ani moim bliskim.

Ocena: 2/6

"Summer Camp", horror, Hiszpania, USA 2015, 81 min., reż. Alberto Marini, występują: Diego Boneta, Jocelin Donahue, Maiara Walsh, Andrés Velencoso, Mark Schardan

Więcej o: