"Jak uratować mamę" * [RECENZJA]

Jak nie robić animacji.

Jak to z rodzeństwem bywa, Adaś i Anetka niespecjalnie się dogadują. Mały chłopiec całymi dniami grywa na komputerze, trochę starsza siostra dużo czyta i żyje w świecie dziewczyńskich marzeń. Kto zazwyczaj na tym traci? Mama. Pewnego dnia, matka ulega wypadkowi i zapada w śpiączkę. Rodzeństwo trafia na babciną wieś, gdzie dowiaduje się o mieszkającej w okolicy starej czarownicy. Starowinka pośle bohaterów do magicznego, średniowiecznego świata, w którym odnaleźć można lekarstwo na wszystkie dolegliwości.

To pierwszy polski pełnometrażowy film animowany od 2010 r. Powstawał w bólach przez kilkanaście lat, co, niestety, widać. Animacja jest przestarzała, ale ma swój urok i stanowi tu chyba najmniejszy problem (fajny jest też dość "ludzki", prawdziwy język, którym posługują się bohaterowie). Najgorszy jest scenariusz. Nie dość, że nie ma w sobie ani krzty oryginalności i stanowi zlepek najbardziej wyeksploatowanych pomysłów ze wszystkich filmów dla dzieci i bajek z ostatnich stuleci, to jeszcze popełnia najbardziej podstawowe i trudne do przyjęcia błędy. Rodzeństwo ma mało czasu, by uratować mamę i wrócić do domu, ale po przeniesieniu się do magicznej krainy niemal kompletnie o tym zapomina. Anetka nie chce zostawić Adasia samego w lochu, ale gdy pozornie odzyskuje wolność, niemal kompletnie o nim zapomina - nawet jeśli twierdzi inaczej. Postaci w ogóle bardzo wiele tutaj deklarują, ale najczęściej postępują zupełnie inaczej, niż twierdzą.

Chociaż głosów bohaterom użyczyły takie sławy jak Maciej Stuhr, Cezary Pazura, Andrzej Grabowski czy Tomasz Kot, to nie brzmi to, jak gdyby specjalnie się wysilali. Grabowskiego, wcielającego się w mamroczącego pod nosem, nierozgarniętego, niezbyt sympatycznego i chyba cierpiącego na problemy psychiczne króla - postać niekoniecznie mile widzianą w filmie dla dzieci - rzadko w ogóle daje się zrozumieć. Fajnie, że Daniel Zduńczyk i Marcin Męczkowski porwali się na tak ambitne zadanie, jakim jest zrobienie pełnometrażowej animacji. Szkoda, że tak boleśnie polegli.

Ocena: 1/6

"Jak uratować mamę", animacja, dla dzieci, Polska 2016, 90 min., reż. Daniel Zduńczyk, Marcin Męczkowski, występują (głos): Beniamin Lewandowski, Aleksandra Kowalicka, Maciej Stuhr, Cezary Pazura, Marzena Kipiel-Sztuka, Andrzej Grabowski, Tomasz Kot, Jerzy Kryszak

Komentarze (4)
"Jak uratować mamę" * [RECENZJA]
Zaloguj się
  • biscayblue

    Oceniono 3 razy -1

    Tę bajkę oceniły już dzieci! Ponad 700 recenzji z wrocławskiego DCF jest z uśmiechami i sercem i opisem, jak bardzo jest dla nich ważna! Możecie marudzić i krytykować tę bajkę! DOROŚLI!!! Ona jest dla nich , nie dla Was! One już ją pokochały! Więc macie Problem!!!!

  • awitold

    Oceniono 4 razy -2

    Film rewelacyjny, dzieci były nim zachwycone, a to najlepszą recenzja. Niemiecka polskojęzyczne gazeta znowu jak za starych, dobrych peloeskich czasow opluwa wszystko, co polskie...

  • kontaktt01

    Oceniono 4 razy -2

    UWAGA! Ta recenzja ma na celu zdyskredytowanie filmu. Jest to standardowy przykład polskiego kompleksu "eksperta". Autor recenzji zapomniał dodać, że film ma na koncie dwa wygrane festiwale, Jeden W Indiach a drugi w Los Angeles i pięć kolejnych nominacji. Czyżby Jurorzy na całym świecie się mylili? Film ma rewelacyjne przyjęcie przez dzieci i widać, że autor tej recenzji nie potrafi patrzeć oczyma dziecka. Film ma bardzo ważny i mądry przekaz, który jest bardzo czytelny i najważniejsze trafia do dzieci.

    przykład jednej z recenzji dzieci: "JA PO TYM FILMIE ZROZUMIAŁAM ŻE TRZEBA SZANOWAĆ RODZICÓW I IM POMAGAĆ"
    Więcej prawdziwych recenzji dzieci znajdziecie na Facebooku, wyszukacie nas jako "Złote Krople".

    Jak polska animacja ma się odrodzić skoro jakiś recenzent wysmaruje w godzinę wyssane z palca wywody? Jeśli zniechęci tym potencjalnego widza, który nie pójdzie do kina to jak zebrać pieniądze na kolejne filmy dla dzieci. Twórcy tego filmu poświęcili 15 lat życia aby film mógł powstać, w bardzo trudnych realiach naszego kraju to dodatkowo wyczyn. Dysponowali jedynie 1 % budżetu Shreka więc zrobili co mogli. Od czegoś trzeba zacząć ale w praktyce a nie gdybając i krytykując w ciepłym foteliku z laptopem w ręku. Jeśli ktoś się zabiera za krytykowanie niech się choć trochę wysili i zdobędzie wiedzę na temat produkcji animacji może wtedy uszanuje pracę innych. Czuć też, że w autorze tej recenzj dawno wygasło dziecko...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX