"Bóg w Krakowie" * [RECENZJA]

Marek Kuprowski
Ale zabrakło Go na planie

Obiecujący polityk dostaje korupcyjną propozycję nie do odrzucenia. Młoda kobieta jest już tak zdesperowana bezowocnym poszukiwaniem drugiej połówki, że rozgląda się za nią po próżnicy nawet na diabelskich portalach randkowych. Małżeństwo z problemami postanawia się rozwieść, bo tak doradzają im trenerzy osobiści. Zajmująca się sprawą prawniczka ma dylemat, bo wierzy w nierozłączność świętego węzła małżeńskiego. I tak dalej. Bardzo odkrywczych historii tu nie znajdziecie, znacie je przecież wszystkie z "Bóg nie umarł" czy modnych jeszcze niedawno filmów nowelkowych w typie "Zakochanych w Rzymie".

Chociaż zdecydowanie zgadzam się z tym, że naprawianie świata Bóg powinien rozpocząć od zdelegalizowania coachingu, to nie mogę stwierdzić, że uwierzyłem w drugi film Dariusza Reguckiego ("Karolina"). Polacy zauważyli rosnącą popularność filmów religijnych i postanowili wskoczyć do pędzącego pociągu. Kłopot w tym, że nawet amerykańskie produkcje tego typu rzadko zrobione są dobrze. W treści i przesłaniu "Boga w Krakowie" zasadniczo nie ma nic złego - wręcz przeciwnie - ale ten owoc gnije od strony technicznej.

Zacznijmy od aktorów. Chociaż w obsadzie znaleźć można wiele popularnych nazwisk (Kamilla Baar, Jerzy Trela, Radosław Pazura, Piotr Cyrwus, Edward Linde-Lubaszenko, Dariusz Basiński), to większość gra tak, jakby dostała wyraźne polecenie, by robiła to gorzej, niż potrafi. Efektem jest coś między poziomem docusoapu a zwykłego telewizyjnego serialu. Dialogi są drętwe i sztuczne. Montaż dezorientująco toporny. Słodkie piosenki brzmią dość nieinwazyjne, ale daleko im do pop-rockowego bujania kapeli Newsboys. Bóg nie umarł, ale podczas kręcenia filmu zabrakło Go na planie.

Ocena: 1/6

"Bóg w Krakowie", obyczajowy, Polska 2016, 95 min., reż. Dariusz Regucki, występują: Jacek Lecznar, Krzysztof Bochenek, Maciej Słota, Sebastian Grochowicz, Kamilla Baar, Rafał Zawierucha, Karolina Chapko, Piotr Piecha