Wojcieszek: "Kino przestaje być sztuką. Staje się groźną propagandą". Obwinia "dobrą zmianę"

Miały być pieniądze na dokończenie mocnego, politycznego filmu o współczesnej Polsce. Nie będzie, bo nowa władza... unieważniła wniosek reżysera. Wojcieszek się nie poddaje i chce dokończyć „Knives Out” na drodze zbiórki społecznej.

Przemysław Wojcieszek, reżyser filmowy i teatralny, umieścił na Facebooku utrzymany w mocnym tonie post, w którym pisze o perypetiach z dokończeniem jego najnowszego filmu „Knives Out”.

"Przez ostatnie miesiące próbowałem uzyskać jakiekolwiek wsparcie od instytucji powołanych do wspierania polskiego kina, ale wszędzie spotykałem się z odmową - pisze twórca. - Eksperci Filmoteki Narodowej, która jeszcze kilka miesięcy temu [...] wspierała dystrybucję polskiego kina, przyznali 'Knives Out' maksymalne noty wraz z grantem na dystrybucję. [...] Jednak po miesiącach oczekiwania [...] usłyszałem od przerażonego pracownika filmoteki, że nasz wniosek, wraz z wieloma innymi, został unieważniony. 'Dobra zmiana' zlikwidowała niezależność ostatniej instytucji, na którą mogliśmy liczyć" - pisze reżyser.

Film mocny politycznie

„Knives Out” to film kameralny i skromny, jeśli chodzi o środki wyrazu (to nic innego, jak zapis dramatycznego wieczoru w domku na działce), ale bardzo mocny na poziomie wymowy politycznej i społecznej. To bardzo radykalna w swym wyrazie analiza współczesnej Polski, a zwłaszcza pokolenia dzisiejszych trzydziestolatków: z pozoru sytych i zadowolonych, ale w rzeczywistości sfrustrowanych i szukających sposobu na ujście swojej niechęci do wszystkich, których obwiniają za swoją sytuację.

Nakręcony kilka miesięcy temu film, mógł się wówczas zdawać obrazem nieco przerysowanym, ale brutalizacja życia politycznego i społecznego czy wulgaryzacja języka debaty publicznej, które w tym czasie postępowały w błyskawicznym tempie, sprawiają, że dziś staje się coraz bardziej adekwatnym zapisem polskiej współczesności.

Film jest praktycznie gotowy, brakuje tylko jednego elementu - zgrania dźwięku. To niezbędne do tego, żeby mógł być zaprezentowany w salach projekcyjnych. Koszt tego przedsięwzięcia w wypadku tego projektu - Wojcieszek zapewnia w swoim poście, że udało mu się uzyskać w studiu dźwiękowym obietnicę preferencyjnej stawki - to wraz z podatkiem VAT 18 tys. złotych. Reżyser, który całą produkcję sfinansował z własnych środków, nie ma na to pieniędzy. Dlatego zwrócił się o pomoc do swoich wielbicieli i potencjalnych widzów filmu.

"Jesienią zrobimy dystrybucję 'Knives Out'" - pisze. "Sto autorskich projekcji w stu miastach w Polsce. Dotrzemy do Was, możecie być tego pewni i wynagrodzimy Wasze zaangażowanie" - dodaje Wojcieszek.

Zdąży na Nowe Horyzonty?

Wcześniej film - o ile uda się dokonać zgrania dźwięku - będzie można zobaczyć na wrocławskim festiwalu Nowe Horyzonty, który rozpoczyna się już wkrótce, 21 lipca. Wojcieszek ma nadzieję, że uda mu się zdążyć do tego czasu. Ale, jak wyraźnie zaznacza w swoim poście, nie chodzi mu tylko o pieniądze, ale także o zwrócenie uwagi na zmiany, które w ostatnim czasie nastąpiły w polskim kinie.

"Kino w Polsce to w tej chwili całkowicie scentralizowany mechanizm ręcznie sterowany przez rządzącą narodowo-katolicką prawicę i posłusznych jej urzędników" - komentuje Wojcieszek.

"Możliwość realizowania w tym systemie filmów, które jak „Knives Out” w sposób krytyczny [...] opowiadają o dzisiejszej Polsce, [...] jest dziś zerowa. [...] Sytuacja, w której kino przestaje być narzędziem do krytycznego opowiadania o Polsce, miejscu, któremu oddajemy to, co najcenniejsze: swoje życie, a staje się jedynie fabryczką eskapistycznych historyjek, mających okłamywać i ogłupiać, takie kino nie zasługuje na szacunek i zainteresowanie, takie kino przestaje być sztuką. Staje się groźną propagandą, bo okłamuje i ogłupia w coraz groźniejszych czasach, w czasach, w których z całych sił powinno uświadamiać i edukować, abyśmy za chwilę nie obudzili się w Polsce nieznośnej i nie nadającej się do życia. Polsce, o której będziemy myśleć tylko z nienawiścią" - pisze reżyser na Facebooku.

"Droga do tego, co pokazują ostatnie wydarzenia, nie musi być długa. Najważniejszym zadaniem, jakie stoi dziś przed kinem to zintegrowanie rozproszonej i osamotnionej widowni, odzyskanie poczucia wspólnoty i rozmowa o tym, co zrobić, aby powstrzymać destrukcję demokracji, destrukcję państwa, destrukcję społeczeństwa" - komentuje sytuację Wojcieszek.

Zbiórka prowadzona jest na portalu crowdfundingowym polakpotrafi.pl. Jak zwykle w tego typu przypadkach ofiarodawcy większych kwot mogą liczyć na specjalne atrakcje, m.in.: umieszczenie nazwiska w końcowych napisach filmu, plakaty, płyty DVD z wcześniejszymi filmami Wojcieszka czy wreszcie obiad z reżyserem. Wszystkie szczegóły można znaleźć na tej stronie.