Ten pilot uratował 155 osób od katastrofy, lądując na rzece. Teraz zagra go Tom Hanks

Kiedy 15 stycznia 2009 roku kapitan Chesley "Sully" Sullenberger wsiadał za ster samolotu, nie wiedział, że jego nazwisko trafi na czołówki gazet na całym świecie. I że w filmie Clinta Eastwooda zagra go sam Tom Hanks.

Na początku nic nie zwiastowało katastrofy. Lot z Nowego Jorku do Karoliny Północnej przebiegał spokojnie do momentu, w którym w silnik maszyny wleciało stado ptaków, doprowadzając do potężnej awarii. Samolot, znajdujący się wówczas na wysokości ponad 900 metrów, zaczął błyskawicznie spadać w dół.

Sully miał w krytycznym momencie wypowiedzieć ze stoickim spokojem: "mój samolot". I nie zważając na konsekwencje, podjął decyzję, która uratowała życie 155 pasażerom lotu. Zamiast lądować na jednym z okolicznych lotnisk - co prawdopodobnie zakończyłoby się katastrofą - Sullenberg postanowił skierować maszynę w stronę rzeki Hudson. Przerażeni pasażerowie usłyszeli, że "mają się przygotować na uderzenie".

"Zdążyłam tylko pomyśleć: dlaczego jest tak nisko?"

Jedna z osób znajdujących się na pokładzie samolotu tak wspominała dramatyczne chwile: - Zaraz po starcie usłyszałem huk. Zatrzęsło nami. Czuć było dym. Nagle samolot zmienił kierunek. Wiedzieliśmy, że coś jest nie tak - opowiadał telewizji CNN. - Wiedzieliśmy, że spadamy. No i stało się - mówił. - Zdążyłam tylko pomyśleć "dlaczego jest tak nisko" i zaraz potem samolot uderzył w wodę - dodała inna pasażerka.

Po wodowaniu maszyna była częściowo zanurzona w wodzie, ale ekipie ratunkowej udało się otworzyć drzwi i wyciągnąć pasażerów ze środka. Nikomu nic się nie stało. 

Spokój przede wszystkim

Pilot samolotu wykazał się nie tylko niezwykłymi umiejętnościami, ale i wielką odwagą i odpowiedzialnością. Kiedy pasażerowie opuścili samolot i na skrzydłach maszyny czekali na ratunek, Sully dwukrotnie przeszedł pokład, żeby upewnić się, że na pewno wszyscy opuścili maszynę.

- Kiedy uderzyliśmy w ptaki i silniki zostały uszkodzone, wiedziałem, że to jest właśnie ta chwila, która zmieni wszystko. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że przede mną najtrudniejszy dzień mojego życia, największe wyzwanie, z jakim przyjdzie mi się zmierzyć - wspominał Sullenberg w wywiadzie z "Newsweekiem"- Byłem jednak pewny, że sobie poradzę. Nawet przez moment nie brałem pod uwagę, że mogę tego dnia zginąć. Starałem się po prostu zrobić wszystko, co w mojej mocy, by nie dopuścić do tego, by komukolwiek stała się krzywda.

Chesley B. Chesley B. "Sully" Sullenberger. Amerykańska prasa pisała o jego wyczynie: "cud nad Hudson". Po brawurowym lądowaniu na rzece został okrzyknięty bohaterem USA. Pamiętacie tę historię? W styczniu Airbus 320 wodował na rzece Hudson w Nowym Jorku. Dzięki brawurowemu lądowaniu i szybkiej akcji ratunkowej udało się uratować 150 pasażerów i 5 członków załogi. Samolot runął kilka minut po starcie tuż po tym, jak zderzył się ze stadem ptaków.  Fot. Chuck Burton AP

Historia Chesley'a B. "Sully" Sullenbergera zainspirowała samego Clinta Eastwooda, który postanowił poświęcić bohaterskiemu pilotowi swój najnowszy film.

W obsadzie poza Tomem Hanksem w roli tytułowej zobaczymy Aarona Eckharta jako drugiego pilota samolotu oraz Laurę Linney jako żonę głównego bohatera. "Sully" trafi na ekrany polskich kin 2 grudnia. 

"Sully" - zobacz zwiastun: