Wojciech Smarzowski o "Wołyniu": Nie można budować pojednania zamiatając prawdę pod dywan

- Ten film ma być mostem, nie murem - zapowiadał Wojciech Smarzowski, reżyser kontrowersyjnego "Wołynia", który miał swoją premierę na trwającym właśnie 41. Festiwalu Filmowym w Gdyni.

- Kiedy robiłem "Różę", obiecałem sobie, że nigdy więcej nie nakręcę filmu historycznego. W Polsce nie ma pieniędzy na tego typu kino, a widzowie nie chcą oglądać czołgów z tektury - powiedział reżyser podczas konferencji prasowej filmu na festiwalu w Gdyni.

Wojciech Smarzowski. Konferencja prasowa filmu Wojciech Smarzowski. Konferencja prasowa filmu "Wołyń" podczas 41. festiwalu filmowego w Gdyni Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

."Nie można budować pojednania zamiatając prawdę pod dywan"

Reżyser zmienił zdanie, kiedy dostrzegł, że jego film rozpoczął dyskusję na temat trudnej wojennej historii. Liczy, że podobnie będzie w przypadku "Wołynia". - Ten film ma być mostem, a nie murem - podkreślił Smarzowski. - To jest naiwne podejście, ale uważam, że kiedy emocje opadną, politycy powinni stworzyć warunki do pracy polskich i ukraińskich historyków, by w wyczerpujący sposób opisali to, co wydarzyło się podczas wojny na Wołyniu. Potem to powinno trafić do podręczników naszych dzieci. Tak to sobie wyobrażam, wiem, że to będzie bardzo trudne.

- Potrzebujemy dobrych relacji z Ukraińcami, a Ukraińcy z nami. Po jakimś czasie ten film będzie pracował na oczyszczenie tych relacji. Nie można budować pojednania na tym, że prawdę się zamiata pod dywan - dodał.

"Wołyń" opisywany jest jako pierwszy w historii film poruszający trudny temat tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce na Wołyniu w latach 1943-1944. Główną bohaterką jest Zosia (Michalina Łabacz), młoda Polka zakochana w Ukraińcu Petro (Wasyl Wasylik). Dziewczyna staje się świadkiem rosnących napięć między Polakami a Ukraińcami, których kulminacją będzie rzeź dokonana na ludności polskiej przez oprawców z UPA oraz polskie akcje samoobronne.

Konferencja prasowa filmu Konferencja prasowa filmu "Wołyń" podczas 41. festiwalu filmowego w Gdyni Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

"Łatwo nie było"

- Boję się momentu, w którym zasiądę na widowni - przyznał Arkadiusz Jakubik, odtwórca jednej z głównych ról w filmie. - Po ostatnim dniu zdjęciowych chciałem uciec z tego świata, zapomnieć, co działo się w tych strasznych czasach.

- Łatwo nie było - dodała Michalina Łabacz, brawurowo debiutująca w roli Zosi, nastoletniej Polki zakochanej w Ukraińcu. - Słucham moich kolegów i dopiero zdałem sobie sprawę, dlaczego przez ostatni rok miałem głęboką depresję - podsumował Mikołaj Trzaska, kompozytor muzyki do filmu.

"Wołyń", reż. Wojciech Smarzowski Fot. KRZYSZTOF WIKTOR/mat. prasowe

Kontrowersje wokół filmu

- Pomysł na "Wołyń" narodził się na długo przed Majdanem i zanim świat skręcił tak mocno w prawo - powiedział Smarzowski zapytany o polityczny wydźwięk "Wołynia" i wykorzystanie go jako materiału propagandowego przez środowiska nacjonalistyczne.

Konferencja prasowa filmu Konferencja prasowa filmu "Wołyń" podczas 41. festiwalu filmowego w Gdyni Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

- Nie obawiam się, nie mam na to wpływu. Jestem reżyserem, zrobiłem film, za chwilę zrobię następny. Jakie tu są zagrożenia? W każdym kraju zawsze znajdzie się grupa, która potrzebuje zrobić zadymę. Oni potrzebują pretekstu i zawsze go znajdą - niezależnie od tego, czy jest to film, rocznica czy mecz. Ten film jest wymierzony przeciwko skrajnemu nacjonalizmowi. Zrobiony z dużą wiarą w człowieka. Wierzę w widza i wierzę, że ludzi, którzy zechcą wykorzystać film wbrew jego przesłaniu, będzie mniej, albo nie będzie ich wcale.

Ogólnopolska premiera "Wołynia" 7 października. 

Chcesz wiedzieć więcej o tzw. rzezi wołyńskiej? Sprawdź te książki >>

Komentarze (163)
Aktorzy o "Wołyniu": Boję się momentu, w którym zasiądę na widowni
Zaloguj się
  • augenthaler

    Oceniono 113 razy 105

    Nie lubię fanatyzmów. Jako polski patriota brzydzę się nacjonalizmami. Życzę sobie by Polacy mieli dobre relacje ze swoimi sąsiadami, w tym z Ukraińcami. Ale zgodzę się, że zapominać nie wolno, nie wolno zamiatać pod dywan, nie można kłamać na temat przeszłych zdarzeń. To nie jest tylko kwestia dojrzałości, ale też kwestia przyzwoitości oraz troski o pokolenia przyszłe, które wiedząc i pamiętając na ścieżkę nacjonalistycznej zbrodni nie wejdą.

  • hucc70

    Oceniono 48 razy 44

    Jeden Ukrainiec poslubil Polke i mieli dzieci. Niestety byl zmuszony uciekac do Polski bo bal o swoja rodzine. Bal sie ukrainskich nacionalistow... Tylko ze ta to prawdziwa historia mojego dziadka i babci.

  • cholonek

    Oceniono 67 razy 33

    Ukraińcy niczego pod dywan nie zamiatają. Zwyrodniali oprawcy z UPA to - na mocy ustawy ich parlamentu - bohaterowie narodowi, Banderze stawia się za publiczne pieniądze pomniki, a jego czysto nazistowska ideologia jest nie dość, że legalna, to wspierana przez państwo.
    I takie są dzisiejsze podstawy do "pojednania".

  • sorrry

    Oceniono 38 razy 24

    Najzabawniejsze są w tym wszystkim obawy "jak ukraińcy przyjmą ten film?" A kogo to obchodzi? To nie jest film dla ukraińców tylko dla Polaków, z których połowa, w efekcie komunistycznych a potem styropianowych zakłamań, jeszcze do niedawna nie miała pojęcia o ukraińskich bestialstwach na Kresach. Jak ukraińcom coś się nie podoba to niech nie przyjeżdżają do Polski na roboty, niech nie wyciągają łapy po pomoc i datki, niech nie przysyłają tu swoich banderowiąt żeby migały się od od wojska na koszt polskiego podatnika udając, że studiują. Niech sobie czczą Banderę a nawet uprawiają kanibalizm, jeśli lubią ale Polskę i Polaków powinni oglądać co najwyżej w telewizji albo zza czterometrowego płotu otoczonego polem minowym!!

  • rasmc

    Oceniono 49 razy 23

    Wniosek z obejrzenia tego filmu powinien być jeden - nacjonalizm, także ten w wykonaniu PiS to obok fanatyzmu religijnego najgorsza forma masowego zezwierzęcenia. Nacjonalista to wróg ludzkości!

  • Maciej Gelner

    Oceniono 29 razy 19

    nie jestem wyborcą PiS, brzydzę się nacjonalizmem w wydaniu Ruchu Narodowego, ale to w jaki sposób wyborcza, polityka i plotkarski portal o kałowym poziomie tj. gazeta.pl przedstawiają narrację historyczną o Wołyniu, zrównując polskie akcje odwetowe i ukraińskie ludobójstwo to zwykłe skur....syństwo w dodatku sprzeczne z faktami historycznymi, to śmieszne, że ludzie w obawie przed "propagandowym wykorzystaniem filmu przez środowiska nacjonalistyczne" są w stanie pisać takie rzeczy

  • 1korner

    Oceniono 20 razy 16

    Nas historia niczego nie uczy. Służy jedynie do licytowania się krzywdami, biciem przeciwników politycznych pałką po głowie, czy jednoczeniem się przeciw założonemu wrogowi na bazie meczu piłkarskiego. Ukraińcy nie są gotowi na tę dyskusję, bo mają generalnie problem z własną tożsamością i patriotyzmem (wielu Ukraińców nie chce umierać za Ukrainę). My też nie jesteśmy skłonni, bo uprawiamy politykę historyczną - nam wcale nie zależy na prawdzie tylko na rozdrapywaniu ran. W zasadzie żadna poważna debata jest w tej chwili niemożliwa. Podobnie było z Jedwabnem. Owszem początkowo pojawiło się trochę ciekawych analiz na ten temat z różnych stron, ale obecnie to jakaś parodia, służąca obozom politycznym do identyfikacji elektoratów.

  • Marek Nowak

    Oceniono 28 razy 16

    czytasz, wyskakują ci reklamy, tekst podzielony filmami nie na temat, quizami nei na temat a obok jakies milion tekstów nei na temat, żenada, życzę czerrskiej bankrutctwa

  • staryman

    Oceniono 33 razy 15

    „Wojciech Smarzowski o "Wołyniu": Nie można budować pojednania zamiatając prawdę pod dywan”
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    Pełna zgoda.
    Zastanawia jednak trochę, że Gazeta zaczęła ciepło odnosić się do filmu, który zawiera takie przesłanie.
    Dotychczas była stanowczo za zamiataniem pod dywan. Jej „komentatorzy” na tym forum tym bardziej. Jestem na tym forum od dość dawna i doskonale pamiętam, jak stada tych nie kryjących się ze swoim entuzjazmem dla ukraińskiego faszyzującego nacjonalizmu „komentatorów” jaszcze niedawno hasały po tym forum, a Gazeta jakoś nic nie robiła, żeby to tałatajstwo choć trochę okiełznać. Przecież doskonale wiedzieliście, że całe to szemrane towarzycho namiętnie używa botów do „plusowania” swoich „komentarzy” i „minusowania” wszystkich innych. Na forum Gazety hulał więc bez przeszkód faszyzujący ukraiński nacjonalizm. Nie dziwne, że bez przeszkód, bo przecież sam Nadredaktor pisał w podobnym duchu – z nienawiścią do „ruskich”, z miłością do „rezunów”... Cała „linia polityczna” Gazety taka była...

    No więc skąd teraz ta sympatia dla idei, że „nie można budować pojednania zamiatając prawdę pod dywan”? Dotychczas Gazeta pragnęła zamiatać pod dywan i zabijać gwoździami. Dobrze byłoby wyjaśnić czytelnikom taką zmianę frontu. Ja w każdym razie jestem ciekaw. Może by tak Pan Nadredaktor „dał głos”? A jak nie to chociaż jakiś pomniejszy. Bo jednak wypadałoby jakoś uzasadnić zmianę „linii politycznej” Gazety w tak istotnej kwestii – czyż nie?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX