Wielki sukces "Wołynia" Smarzowskiego. Zostawił w tyle "Smoleńsk" Krauzego

Blisko 230 tys. widzów w weekend otwarcia obejrzało "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego. To najlepszy wynik dla polskiego kina historycznego od lat.

"Wołyń" zanotował najlepszy wynik otwarcia dla filmu historycznego w ostatnich latach, przebijając tym samym dokonania "Miasta 44" (191,9 widzów) i "Kamieni na szaniec" (105,5 widzów). Film Smarzowskiego zostawił z tyłu także głośny "Smoleńsk" Antoniego Krauzego (107,7 tys. widzów). Dane wg Boxoffice.pl. 

Arkadiusz Jakubik: Kiedy obejrzałem "Wołyń", wróciły koszmary z planu zdjęciowego. Ciężko było zasnąć

Film zebrał niezwykle entuzjastyczne recenzje, zarówno wśród krytyków, jak i widzów. Podkreślane są jego walory artystyczne, ale przede wszystkim wiarygodność przedstawionego świata dawnych Kresów wschodnich i wydarzeń historycznych. - Wielkie gratulacje dla reżysera i producentów za odwagę i determinację - mówi Sławomir Salamon, szef firmy dystrybucyjnej Forum Film Poland. - Wynik frekwencyjny potwierdza, że "Wołyń" jest filmem ważnym, potrzebnym i bardzo oczekiwanym przez polskich widzów. To lektura obowiązkowa - dodaje.

Akcja filmu "Wołyń" rozpoczyna się wiosną 1939 roku w małej wiosce zamieszkałej przez Ukraińców, Polaków i Żydów. Zosia Głowacka ma 17 lat i jest zakochana w swoim rówieśniku, Ukraińcu Petrze. Ojciec postanawia jednak wydać ją za bogatego polskiego gospodarza Macieja Skibę, wdowca z dwójką dzieci. Wkrótce wybucha wojna i dotychczasowe życie wioski odmienia najpierw okupacja sowiecka, a później niemiecki atak na ZSRR. Zosia staje się świadkiem, a następnie uczestniczką tragicznych wydarzeń wywołanych wzrastającą falą ukraińskiego nacjonalizmu. Kulminacja ataków nadchodzi latem 1943 roku. Pośród morza nienawiści Zosia próbuje ocalić siebie i swoje dzieci.