Widzieliśmy nowego "Pitbulla". Jest jeszcze lepszy niż "Nowe porządki"

Do sprawdzonej mieszanki złożonej z dobrego kryminału, świetnych aktorów i zabawnych tekstów, które szybko stały się kultowe, Patryk Vega dorzucił coś jeszcze. Niesamowite kobiety i jeszcze więcej zabawnych tekstów.

Ci, którym podobał się „Pitbull. Nowe porządki”, mogą już rezerwować bilety na kolejną część pt. „Pitbull Niebezpieczne kobiety”. Bo Patryk Vega pomnożył w nim mocne strony co najmniej razy dwa.

Jest napięcie, jest też humor

Piotr Stramowski w roli Majami trzyma formę (także fizyczną), a Maja Ostaszewska jest jeszcze bardziej zabawną Olką niż w poprzedniej części, choć mogłoby się to wydawać niemożliwe. W ogóle kobiece postaci, są siłą tej fabuły. Joannę Kulig, Magdalenę Cielecką i Annę Dereszowską w rolach policjantek ogląda się z przyjemnością, o ile w ogóle można użyć takiego określenia do trudnych losów bohaterek przeniesionych przez Vegę do filmu z prawdziwego świata.

Sprawdziła się także Alicja Bachleda-Curuś, ryzykownie zdaniem niektórych obsadzona w roli dziewczyny gangstera o pseudonimie „Cukier”. Ten z kolei, grany przez Sebastiana Fabijańskiego, to kunsztownie przemyślana i skonstruowana kreacja, lepsza nawet niż postać „Zupy” z „Nowych porządków”.

Pitbull. Niebezpieczne kobietyPitbull. Niebezpieczne kobiety materiały prasowe Ent One Investments

Patryk Vega, autor scenariusza i reżyser, znów wplótł do filmu sporo zabawnych tekstów, które skutecznie rozładowują  napięcie tej kryminalnej historii. Część z nich słyszymy z ust Olki, a część, zwłaszcza pod koniec filmu, z ust Stracha. „A co ja jestem zupa pomidorowa, żeby mnie wszyscy lubili?” – mówi na przykład Strachu (Tomasz Oświeciński) i nie sposób nie wybuchnąć wtedy szczerym śmiechem.

Alicja Bachleda-Curuś pod prześcieradłem

Poza zabawnymi tekstami (kilka znowu pewnie stanie się kultowymi), nowy „Pitbull” serwuje nam całkiem sporo erotyzmu. Scena miłości pod prześcieradłem, której oddają się Bachleda-Curuś i Fabijański, hmm..., tego chyba jeszcze w takim wydaniu nie było!

I na koniec – ważny społeczny, bardzo aktualny aspekt, który Vega po mistrzowsku przemycił niby mimochodem. Kobiety w jego filmie są silne. Nie mają łatwo, ale każda, swoimi własnymi sposobami, walczy o siebie. Mniejsza o metody – te kobiety nie pozwolą, by faceci przejęli nam nimi władzę. A to sprawia, że ten film dobrze trafia też do pań.

„Pitbull Niebezpieczne kobiety” wchodzi do kin 9 listopada. Kto wie, czy nie pobije rekordu poprzedniej części – 1,4 mln widzów.

Film trwa ponad dwie godziny. Dla niektórych cała wieczność, prawda? Tak, ale nie uwierzycie, jak szybko się go ogląda.

"Pitbull. Niebezpieczne kobiety". Mocne sceny, pełno przekleństw, ale... "Nie ma opcji, by widz się nie zaśmiał" >>