Agata Kulesza postanowiła, że w tej roli musi być grubsza. Takiej jej jeszcze nie widzieliśmy

Agata Kulesza gra w filmie "Jestem mordercą" Lidię Kalicką - żonę Kalickiego, którego postać jest inspirowana głośnym Wampirem z Zagłębia. Do tej roli zmieniła się fizycznie.

- Nie wiem, jak to ująć. Określenie „miał pecha” wydaje się niefortunne, ale chyba jest trafne. Jego nazwisko pojawiało się w tej sprawie kilkakrotnie. Był sąsiadem jednej z ofiar, mieszkał w dzielnicy, w której znajdowano ofiary. Pogrążyły go zeznania żony, która liczyła na milion złotych nagrody - tak o Zdzisławie Marchwickim, którego historia zainspirowała twórców "Jestem mordercą", mówi reżyser Maciej Pieprzyca. Agata Kulesza gra Lidię Kalicką – żonę Kalickiego, którego postać jest inspirowana Wampirem z Zagłębia. 

- To kobieta, której zdarzało się pobić męża. Pomyślałam sobie, że żeby to było wiarygodne, muszę mieć jakąś siłę w ciele. Ustaliliśmy, że będę trochę grubsza - tłumaczy Kulesza. Dlatego aktorka na planie filmowym nosiła pod ubraniami specjalny kostium.

Jej bohaterka to prosta kobieta pozbawiona skrupułów. - Razem z reżyserem konstruowaliśmy jej osobowość – nieokrzesaną, porywczą, zawziętą i niezwykle kłótliwą. To było prawdziwe wyzwanie aktorskie - przyznaje aktorka. - To niewielka, ale istotna dla opowieści rola. Przyjęłam ją ze względu na osobę reżysera, którego bardzo szanuję – byłam ciekawa, jak się z nim pracuje. Także ze względu na fakt, że to postać skrajnie inna niż moje poprzednie role - mówi Kulesza.

"Jestem mordercą", nagrodzony Srebrnymi Lwami na Festiwalu Filmowym w Gdyni, już można oglądać w kinach.

Reżyser "Jestem mordercą": Marchwicki był synonimem diabła. Straszyli dzieci, że przyjdzie i je porwie [WYWIAD] >>