"Uznałem, że to zbyt mocne". Patryk Vega zdradza, jakich scen nie pokazał w filmie "Pitbull. Niebezpieczne kobiety"

- Bardzo poruszające było dla mnie, w jaki sposób funkcjonują kobiety, które odbywają karę więzienia i wychowują w nim dzieci - mówi w rozmowie z Gazeta.pl reżyser filmu "Pitbull. Niebezpieczne kobiety".

"Pitbull. Niebezpieczne kobiety" miał premierę kilka dni temu i w czasie czterech dni po premierze zobaczyło go aż 835 265 osób. Z Patrykiem Vegą rozmawiamy o głównych bohaterach filmu, o tym, czego w nim nie ma i o jego kolejnym zawodowym kroku.

Angelika Swoboda: Gangster, który był inspiracją Cukra, istnieje naprawdę?

Patryk Vega: Tak. Bardzo rzadko udaje się spotkać po tej ciemnej stronie bohatera, który ma tak fascynującą historię jak Cukier. Rzadko trafia się też ktoś, kto potrafi się zdobyć na ekshibicjonizm emocjonalny, a do tego ma zdolność autorefleksji. Cóż, szczęśliwym trafem udało mi się dotrzeć do pary bohaterów, na których zbudowałem związek Cukra i Drabiny, granych przez Alicję Bachledę-Curuś i Sebastiana Fabijańskiego.

"Pitbull" Niebezpieczne kobiety", kadr z filmu Mat. prasowe

W czym tkwi wyjątkowość Cukra?

- Ta historia to gotowiec na film. Jego dziewczyna trafia do więzienia, a on z gościa odzyskującego długi, powołuje do życia przestępczy interes przynoszący setki milionów złotych zysków. To splata się z historią miłosną, a właściwie z miłosnym trójkątem. Miłość, namiętność, władza, pieniądze, władza... Fascynujące. Nawet nie musiałem w tym za bardzo gmerać.

Cukier jest nowym typem bohatera, jakiego dotąd w polskim kinie nie było. Jest bliższy raczej czarnym charakterom z filmów amerykańskich. Mam nadzieję, że nie przytłacza fabuły, bo to, co mnie najbardziej interesowało, to jakie są w tym filmie kobiety. Główny bohater to taki sznurek, na którym mogłem powiesić pranie.

Ocenzurowałeś jakoś historię Cukra i Drabiny?

- Przeniosłem historię dziewczyny granej przez Alicję Bachledę-Curuś do filmu dosłownie jeden do jednego. Oczywiście poczyniłem jakieś kroki bezpieczeństwa, by Drabina i Cukier nie byli łatwo identyfikowalni. Ale historia jest pokazana bardzo wiernie. Naprawdę, nie ma w filmie sceny, która by się Drabinie nie przydarzyła w realnym życiu.

Swoją drogą - robiąc ten film nie przypuszczałem, że on się zetknie w aktualne społeczne protesty kobiet. A okazało się, że on dotyka czegoś, co jest tu i teraz.

Zdradzisz, czego nie zdecydowałeś się widzom pokazać?

- Bardzo poruszające było dla mnie, w jaki sposób funkcjonują kobiety, które odbywają karę więzienia i wychowują w nim dzieci. Dokumentując film usłyszałem o wielu innych dramatycznych przypadkach, ale zdecydowałem się ich nie zamieszczać, bo uznałem, że były zbyt mocne dla widzów. Do więzienia trafiają też kobiety, które nie chcą mieć dzieci i  dochodzi do wielu konfliktowych sytuacji. Dziewczyna, której losy gra Drabina opowiadała mi, że niejednokrotnie stawała w więzieniu w obronie torturowanych przez matki dzieci. Niektóre próbowały się ich pozbyć. Było to dla mnie jako ojca bardzo wstrząsające.

W filmie jest scena, jak Cukier siedzi przy stosie pieniędzy. Członkowie gangów paliwowych są aż tak bogaci?

- Skarb Państwa traci rocznie na podatku VAT 70 miliardów złotych. Wątek dotyczący mechanizmu działania grupy paliwowej naprawdę jest bardzo wierny. Bohater, który mi o tym opowiedział, po premierze skwitował film tak: „Kurczę, chyba ci za dużo powiedziałem”.

Pamiętaj jednak, że często ci ludzie nie chcą się obnosić z bogactwem. W środku ich domy opływają w luksusy, a na zewnątrz wyglądają skromnie. Znam takich, którzy jeżdżą 20-letnimi samochodami, żeby się nie afiszować. Dzisiaj gangsterzy chodzą w garniturach i nie obnoszą się z fortunami, jakie mają.

I zakopują pieniądze na polu, w słoikach.

- Wierz mi, ci z mafii paliwowej mieli ich tak dużo, że nie byli w stanie ich wydać.

"Pitbull. Niebezpieczne kobiety", reż. Patryk Vega Fot. mat. prasowe

Swoją drogą – co dziś się dzieje z Cukrem?

- Nie chcę mówić, bo to byłaby jakaś wskazówka tej osoby. Ale powiem ci, że ludzie, których historie wykorzystałem, mieli poczucie, że w wielu scenach widzą siebie. Było to dla nich głębokie przeżycie. Wróciły do nich mocne osobiste wspomnienia. Na premierze widziałem, że momentami było to dla nich oczyszczające. A znajomi, którzy siedzieli obok nich w trakcie seansu niejednokrotnie mówili: „Przecież to ty”.

Wracając do „Pitbulla” i ciebie – słyszałam, że wiosną wchodzisz na plan, by kręcić kolejną część.

- Trzy kolejne filmy, które planuję, podporządkuję kobietom. I to kobietom w męskim świecie. Robię filmy dla widzów, a nie dla siebie. Jeśli moje obserwacje dotyczące kobiecej publiczności się potwierdzą, będzie to punkt zwrotny w mojej karierze.