"Mr. Robot" ma godnego rywala. I nie jest to ani serial, ani film

Gra "Watch Dogs 2" przejęła to, co najlepsze z hakerskiego serialu, ale dodała też sporo luzu i kolorów niczym w popowych teledyskach. Wyszła z tego wciągająca historia w pięknym otoczeniu wirtualnego San Francisco.

Walka z karabinem w ręku, brawurowe loty helikopterem i widowiskowe wybuchy w tle. Te sceny widzieliśmy już setki razy. Tymczasem na świecie coraz większą rolę odgrywają nie wyszkoleni komandosi, ale specjaliści od komputerów, zdolni wprowadzać narzędzia ścisłej kontroli społeczeństwa albo wręcz przeciwnie – siać chaos.

 

Wiele się zmieniło od czasów komputerowych fantazji z filmu „Tron”, kultowego obrazu Stevena Lisbergera z 1982 roku. Intrygującą, ale i dramatyczną wizję przyszłości przedstawiał doskonały „Wróg publiczny” z Willem Smithem i Genem Hackmanem czy nagrany parę lat później „Raport mniejszości” Stevena Spielberga. O kultowym "Matriksie" nie wspominając.

Sygnał był jasny – nadchodzą czasy, gdy władza sięgnie po dobrodziejstwa techniki, aby inwigilować, niewidocznie łamać prawo, a w końcu sprawować pełny nadzór nad społeczeństwem. Ale gdzie choć odrobiny nadmiar władzy, tam pojawia się opór.

Cyfrowe wojny

W ostatnich latach mocne wrażenia w tej tematyce dostarczył... nie, wcale nie kolejny film, a gra przygotowana na komputery i konsole – "Watch Dogs". Co było w niej takiego szczególnego? Na pewno to, że głównym bohaterem został właśnie haker, zdolny przy pomocy smartfona w sekundę przejąć czyjąś rozmowę telefoniczną, złapać obraz z dowolnej kamery, a nawet czasowo manipulować sygnalizacją świetlną. Otwarty świat wirtualnego Chicago pozwalał korzystać z tych trików niemal bez ograniczeń.

Gra Gra "Watch Dogs" Ubisoft

Fikcję świetnie usprawiedliwiał zapożyczony z klasyki pomysł. Chicago w wizji studia Ubisoft zostało "uzbrojone" w nowoczesny system mający zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom. Do prądu i internetu podłączone jest niemal wszystko, kamery są na każdym kroku - jest bezpiecznie. Jest i ogromne pole do różnych nadużyć.

Ale gdziekolwiek pojawia się prąd i internet, tam znajdą się chętni do szukania "dziur" hakerzy. Czyli w tym wypadku my, oczywiście skracając do kilku kliknięć trudny proces włamywania się do sieci.

Cyber rebelianci

Wydana w 2014 roku gra okazała się sukcesem. Otrzymała wysokie noty od krytyków, ale przede wszystkim w ciągu zaledwie tygodnia od premiery nabyło ją 4 miliony osób, a do końca roku aż 10.

W międzyczasie, nieco ponad miesiąc po premierze "Watch Dogs", w mediach pojawia się drobna informacja o tym, że firma USA Network daje zielone światło na nakręcenie pilotażowego odcinka serialu o jeszcze nic nie mówiącym tytule - "Mr. Robot". Serialu, który początkowo miał być filmem, ale koncepcja się rozrosła. Przypadek? Nie sądzę.


Największe odkrycie sezonu. "Mr Robot" to serial, który albo się kocha, albo nienawidzi >>

 

Serial, podobnie jak gra, osiągnął sukces. "Mr. Robot" i "Watch Dogs" pokazały, że świat komputerów, cyberbezpieczeństwa i zagrożeń może być wciągający. Ale oba tytuły osiągnęły coś jeszcze.

Po raz pierwszy, zamiast przepowiedni rodem z filmów sci-fi, pokazano nasze "tu i teraz". Na miejscu niewiarygodnie drogich sprzętów i wojskowych technologii pojawiły się gadżety powszechnie dostępne - laptopy, smartfony, drony i miniaturowe kamery. Opowieść o hakerach przestała być futurystyczną bajką, zaczęła dotyczyć naszej codzienności.

Jest hakowanie, jest impreza

Ale "Mr. Robot" miał jedną, wyraźną przewagę nad grą. Pokazał nie tylko współczesną twarz walki z systemem, korporacjami, inwigilacją, ale dołożył też obowiązkowy element prawie każdego serialu - paczkę kumpli, którzy chcieli działać razem.

Gra 'Watch Dogs 2'Gra 'Watch Dogs 2' Gazeta.pl

Niespodziewanie role się odwróciły, teraz to seria filmów stała się inspiracją dla twórców "Watch Dogs 2", kontynuacji gry Ubisoftu. Okazało się nawet, że w serialowych inspiracjach sięgnięto jeszcze dalej.

Zamiast odzianego w prochowiec bohatera z pierwszej części gry czy nękanego psychicznymi problemami Elliota z "Mr. Robot", nowa gra doczekała się cudacznej, kolorowej paczki, równie zainteresowanej walką z systemem co imprezowaniem i zdobywaniem sławy w mediach społecznościowych.

W "Watch Dogs 2" wcielamy się w Marcusa, nowego członka grupy hakerskiej DedSec. Jako najbardziej odważny i sprawny, Marcus wysyłany jest na wszystkie akcje, podczas gdy reszta grupy dostarcza wsparcia ze swojej najeżonej elektroniką kanciapy.

San Francisco patrzy na ciebie

Z mrocznego Chicago przenosimy się do słonecznego San Francisco. Miasto oplecione jest ulepszoną siecią miejskiego bezpieczeństwa. Teraz operatorzy mogą nie tylko podglądać wszystko, ale nawet przejąć kontrolę nad naszym pojazdem. A do tego system zbierają tony informacji o każdym mieszkańcu. Skończyło się masło w lodówce? Zepsuła się suszarka? Coś nieoczekiwanego przytrafiło się w życiu? "System" wie o wszystkim, a informacje sprzedawane są korporacjom i firmom reklamowych.

Ekipa co chwila wpada na nowe pomysły, jak zwalczać inwigilację i złowrogich panów stojących za całym tym interesem. Co chwila wyruszamy na misje po całym mieście, głównie przedzierając się przez pomieszczenia pełne strażników i włamując się do systemów, poprzez rozwiązywanie prostych i krótkich zadań logicznych. Z pomocą przychodzi nam dron i zdalnie sterowany pojazd, dzięki którym możemy "pracować" z ukrycia.

Gra 'Watch Dogs 2'Gra 'Watch Dogs 2' Ubisoft

Ale Ubisoft, wydawca gry, zrozumiał, że atmosfera wiecznego osaczenia może się łatwo znudzić. Stąd też pomiędzy ważnymi misjami dużo jest fajnych momentów na wirtualny odpoczynek. San Francisco zostało przepięknie odwzorowane, pojawiło się około 150 rzeczywistych atrakcji turystycznych (z tramwajem i mostem Golden Bridge na czele).

Możemy bez problemu się przemieszczać korzystając z różnej klasy aut, motorów, a nawet żaglówek. Na ulicy toczy się życie - są ściskające się pary, poranni biegacze, ludzie siedzący w knajpach, uliczni muzycy. W małych uliczkach można znaleźć świetne murale. W telefonie wybieramy, czy ma nam towarzyszyć elektronika, czy reggae, i ruszamy zwiedzać. Albo psuć szyki korporacjom. Naiwne to, ale wciąga równie mocno, co kolejne odcinki "Mr. Robot".