Nie dokończyła powieści, przegrała z rakiem. Książka jednak powstała, teraz jest też film

Historia opisana przez Patricka Nessa narodziła się dzięki pisarce Siobhan Dowd, która chciała stworzyć na jej podstawie swoją kolejną książkę. Tuż po rozpoczęciu pracy dowiedziała się, że jest chora na raka.

- Siobhan pisała cudowne powieści, które znaczyły wiele przede wszystkim dla nastoletnich czytelników. A "Monster Calls" miał być jej piątą książką - wyjaśnia autor scenariusza "Siedmiu minut po północy". - Wymyśliła już kilka postaci, miała ogólny pomysł na strukturę całości i zdążyła napisać około tysiąca słów prologu - dodaje Ness, który wahał się nad przyjęciem propozycji wydawcy Dowd, żeby dokończyć książkę za zmarłą. Później podjął się także właśnie zadania napisania scenariusza.

Przejmująca historia

Głównym bohaterem "Siedmiu minut po północy" jest chłopiec, który jest prześladowany w szkole, a w domu musi mierzyć się z ciężką chorobą samotnie wychowującej go matki. W pewnym momencie w jego życiu "pojawia się" mroczna istota ze snów, która za pośrednictwem niezwykłych, magicznych opowieści wciąga Conora w świat, gdzie znaleźć można odpowiedzi na najtrudniejsze pytania

Reżyserem filmu jest J.A. Bayona, który ma na koncie m.in. "Sierociniec". - Zobaczyłem w tej opowieści potencjał na emocjonującą i wartościową filmową historię; na ekranową przygodę, z którą każdy będzie potrafił się w taki czy inny sposób utożsamić - wyjaśnia Bayona. W głównych bohaterów wcielili się m.in. laureatka Oscara Felicity Jones, Sigouney Weaver i Lewis MacDougall miał 12 lat, gdy pracował na planie "7 minut po północy".

Film będzie można oglądać w polskich kinach od 25 grudnia.