Widzieliśmy "Łotra 1". Czy na takie "Gwiezdne wojny" czekaliśmy? [Dwugłos]

To pierwsza tak duża produkcja, która nie jest związana z główną sagą serii "Gwiezdne wojny". Opisujemy wrażenia po seansie - "zwykłego" miłośnika filmów oraz absolutnego maniaka serii.

Pierwsze wrażenie po wyjściu z kina. Euforia czy rozczarowanie?

Barnaba Siegel: Totalne zaskoczenie, bardzo pozytywne. Bałem się, że film bez Jedi nie będzie miał tej - nomen omen - mocy. Tymczasem porwała mnie historia napędzana przez bardzo liczne grono bohaterów oraz wartką, pełną wybuchów i heroicznych wyczynów akcję. Na taką wariację w świecie "Gwiezdnych wojen" czekałem!

Marcin Masłyk: „Łotra 1” widziałem już dwa razy. Po wyjściu z kina za pierwszym razem pomyślałem „jest dobrze”. Mam zawsze duże oczekiwania wobec "Gwiezdnych wojen" i towarzyszy mi nieustanne poczucie, że „mogło być lepiej”. Było kilka zgrzytów, ale nie wpłynęły one na całkowitą ocenę filmu. Na chwilę obecną, uważam że jest to lepszy film niż „Przebudzenie mocy”, o prequelach nie wspominając. Nie jest to też jednak „Imperium kontratakuje”, ale podejrzewam, że w sercach wielu fanów „Łotr 1” powalczy spokojnie o miejsce na podium z „Nową nadzieją” czy „Powrotem Jedi”.

Łotr 1. Gwiezdne wojny - historieŁotr 1. Gwiezdne wojny - historie reż. Gareth Edwards, prod. Lucasfilm

Co najbardziej ci się podobało?

BS: Przede wszystkim to, że "Łotr 1" nie skupia się wyłącznie na głównej bohaterce, Jyn Erso. Jest też wiele innych fajnych, nieprzerysowanych postaci, które odgrywają w filmie ważne role.

Obawiałem się też, że górę nad akcją weźmie rozwleczone przedstawianie emocjonalnych rozterek czy przydługie wiązanie fabuły epizodu III i IV, które "Łotr 1" miał łączyć. Na szczęście górę wzięła akcja, a na drugim planie bardzo ładnie splata się historia obu trylogii.

MM: Trudno wybrać jedną rzecz. Ogromne wrażenie robiły przepiękne kadry. To już było widać na zwiastunach, ale dopiero na kinowym ekranie można było poczuć ich pełną moc. Gareth Edwards wykonał tutaj naprawdę fantastyczną pracę. Scena kosmicznej bitwy nad planetą Scarif to chyba najlepsza taka scena w całej historii Gwiezdnych Wojen. Nie mogę się doczekać, aż obejrzę ją jeszcze raz.

Podobało mi się również mniej cukierkowe niż dotychczas ujęcie Rebelii. Podejrzewam, że w paru scenach pojawi się u niektórych w głowie pytanie „czy to na pewno są ci dobrzy”?

Komputerowo wygenerowany Tarkin. Wiem, że wiele osób dało się nabrać [na przykład ja - przyp. BS] i myślało, że gra go po prostu normalny aktor, który jest łudząco podobny do Peter Cushinga. Decyzja o tym, żeby jego postać pojawiła się w „Łotrze” to był strzał w dziesiątkę. Ostatnia scena z Vaderem też robi wrażenie... i nic więcej nie powiem.

Jest też jeszcze jedna rzecz, ale nie chcę psuć nikomu radości z odkrywania filmu. Podejrzewałem (jak wielu innych fanów serii), że coś takiego może się stać i to była odważna decyzja twórców filmu. Myślę, że po obejrzeniu będziecie wiedzieli, o co mi chodziło. 

A co było najsłabszym punktem filmu?

BS: Trzeba to powiedzieć wprost - "Łotr 1" ponownie powtarza te same schematy, które widzieliśmy w wielu częściach sagi. Ale bardziej żałuję, że niezbyt przekonująco pokazano przemianę Jyn. Finalnie twórcy wykreowali chyba najmniej ciekawego głównego bohatera w całej historii "Gwiezdnych wojen".

Kolejny zarzut, może niesłuszny w kontekście całej serii, to jednak zbyt duży nacisk na napędzanie akcji. Lubię jak dużo się dzieje, ale zamiast zmierzających do wielkiego, dramatycznego finału opowieści - niczym w antycznych eposach - wolałbym zobaczyć więcej codziennych zmagań różnych postaci.

Łotr 1. Gwiezdne wojny - historieŁotr 1. Gwiezdne wojny - historie reż. Gareth Edwards, prod. Lucasfilm

MM: Nie przekonała mnie do końca postać głównego antagonisty – dyrektora Orsona Krennica. Wraz ze swoją świtą elitarnych szturmowców wygląda naprawdę groźnie, ale nie wchodząc w zbytnie szczegóły fabuły – okazuje się, że są w stanie realnie zagrozić jedynie bezbronnym, bądź uzbrojonym ale… powiedzmy mniejszym liczebnie. Więcej nie chcę zdradzać.

Tutaj widzę pewną analogię do kapitan Phasmy z „Przebudzenia mocy”, która również wygląda złowrogo w zwiastunach, a w samym filmie ma raptem kilka rozczarowujących scen. No ale zobaczymy, co jeszcze postanowią zrobić z tą postacią w kolejnych dwóch epizodach, więc wstrzymałbym się z ostatecznym werdyktem.

Wracając do „Łotra” to bardzo szybko postać Krennica jest „przykryta” pojawieniem się Tarkina i Vadera. Kradną mu po prostu show. Ale samo zarysowanie konfliktu pomiędzy nim a dwoma wyżej wymienionymi jest dobrze i przekonująco pokazane. Zwłaszcza podobała mi się scena z Tarkinem, w której urażony Krennic wybucha gniewem - widać, że ta postać ma potencjał. Szkoda, że nie został w pełni wykorzystany.

Natomiast najsłabszym momentem filmu była dla mnie ostatnia scena z udziałem Cassiana i Jyn - dość kiczowata, ale rozumiem, dlaczego się pojawiła.

"Łotr 1" to przede wszystkim mnóstwo nowych postaci. Sprawdziły się, czy brakowało dobrze znanych bohaterów?

BS: Zdecydowanie się sprawdziły! Zawsze czekałem, aż zobaczę znajome twarze (i blachy). Teraz świetnie sobie bez nich poradzono. Wprowadzono kapitalny duet ślepego mistrza sztuk walk i specjalisty od ciężkiej broni. Podobał mi się też zżerany przez własną ambicję dowódca Imperium oraz pilot Rebelii, jednocześnie pewny siebie, ale i zagubiony.

Łotr 1. Gwiezdne wojny - historieŁotr 1. Gwiezdne wojny - historie reż. Gareth Edwards, prod. Lucasfilm

MM: Moim zdaniem nie brakowało znanych bohaterów. Dobrze, że nie próbowano ich wciskać na siłę, lecz dopasować do opowiadanej historii. I tak na ekranie widzimy Vadera i Tarkina. Pojawiają się też Bail Organa, Mon Mothma, dowódcy eskadr atakujących Gwiazdę śmierci w „Nowej nadziei” czy nawet dwie postaci z kantyny na Tatooine. Pada odwołanie do Obi Wana, są też dwa mrugnięcia okiem do fanów serialu "Rebelianci".

W moim odczuciu wszystko to było znacznie bardziej wysublimowane i lepiej wpasowywało się w fabułę niż w przypadku „Przebudzenia mocy”, gdzie te odwołania często były trochę na siłę.

Z nowych bohaterów serca publiczności na pewno podbije droid K-2SO.

Gra aktorska. Kto zrobił na nas wrażenie - pozytywne lub negatywne?

BS: Zacznijmy od tego, co było nie tak. Początkowo genialne wypada Forest Whitaker w roli Sawa Gerrery, przywódcy niezależnych rebeliantów, ale jego późniejsze, melodramatyczne wystąpienia są bardzo, bardzo słabe. Ostatecznie pozostawił po sobie złe wrażenie.

Spodobał mi się za to Diego Luna w roli Cassiana Andora, który swoim zachowaniem najbardziej ze wszystkich bohaterów pasował do miana tytułowego "łotra". Duży plus także dla Alana Tudyka podkładającego głos pod droida K-2SO, który z pewnością dołączy do grona najbardziej lubianych robotów z uniwersum.

MS: Nie podejmuję się oceny, wszyscy aktorzy stanęli na wysokości zadania i trudno mi kogoś specjalnie wyróżnić.

Czy film spodoba się oddanemu fanowi oraz osobom, które nie żyją światem "Gwiezdnych wojen"?

 

BS: Wypowiem się w imieniu nie-maniaków. Tak, to bardzo przystępny film pod względem fabularnym. Chociaż łączy ze sobą dwie wielkie trylogie, twórcy wręcz skąpią aluzji do nich. Nie trzeba znać historii rodu Skywalkerów, wątek ścierania się Jedi i Sithów nie jest w ogóle poruszany.

Jednocześnie jako osoba, która oglądała wszystkie siedem części, jestem usatysfakcjonowany "Łotrem 1" jako łącznikiem epizodu III z IV.

MM: Mi się podobał i liczę, że pozostałym fanom również sprawił albo sprawi dużo radości. Dla zwykłych widzów na pewno dużym ułatwieniem były napisy, które towarzyszyły pojawiającym się na ekranie nowym planetom – wiem, że czasami naprawdę trudno nadążyć za "skakaniem" po kolejnych miejscach w uniwersum.

Pewnie jeszcze parę rzeczy było niejasnych np. retrospekcja z Coruscant czy powiązania Krennica z rodziną Erso, nie będące tajemnicą dla fanów, którzy przeczytali wydaną w listopadzie tego roku książkę "Catalyst". Ale wydaje mi się, że film nie był przesadnie zagmatwany pod tym względem i jeśli dla kogoś to był w ogóle pierwszy film w świecie Gwiezdnych wojen, to nie powinien czuć się specjalnie zagubiony.

Łotr 1. Gwiezdne wojny - historieŁotr 1. Gwiezdne wojny - historie reż. Gareth Edwards, prod. Lucasfilm

"Łotr 1" to fajny początek cyklu "Gwiezdne wojny - historie", czy lepiej, żeby twórcy skupili się na głównej sadze?

BS: Jestem za kolejnymi filmami! Ale czekam na coś więcej. Coś, co nie będzie powielało schematów i dostarczy większą paletę emocji. Z chęcią zobaczyłbym film będący luźniejszą opowieścią bez pełnego heroizmu finału. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie wyglądała produkcja o młodości Hana Solo.

MM: Tak, dobry pomysł, umiejscowiony w "bezpiecznym" miejscu – blisko starej trylogii a jednocześnie niebędący kalką poprzednich części, tak mocno jak "Przebudzenie mocy". Myślę, że film okaże się również sukcesem finansowym dla Disneya i kolejny film z cyklu (o młodym Hanie Solo) nie będzie ostatnim.

A jeśli chodzi o główne filmy w sadze, to czekam już z niecierpliwością na zwiastun kolejnego epizodu. Mamy teraz Gwiezdne wojny co roku – trudno wyobrazić sobie lepszy czas dla fanów serii.