Czy można się związać z byłą kumpla i go nie stracić? "Po prostu przyjaźń" to zgrabny miks rozterek i sekretów [RECENZJA]

Dobra obsada, zaskakujące, choć momentami nieco nierealne zdarzenia i ładne zdjęcia - to najmocniejsze strony filmu "Po prostu przyjaźń". Nowa komedia autorów scenariusza "Listów do M." wchodzi do kin.

W filmie zgrabnie łączy się kilka wątków. Jest więc skrywana przez Julkę, jedną z bohaterek bolesna tajemnica, która wychodzi na jaw w najmniej oczekiwanym momencie. Jest kłopotliwa miłość i chowanie się za drzewem w parku, bo strzała Amora ugodziła Grześka i Olę – poza uczuciem łączy ich Kamil, były mąż Oli, a przyjaciel i wspólnik Grześka. Jest i wypadek, w którym ranny zostaje pewien chłopiec, a sprawca zdarzenia żąda od przyjaciela złożenia fałszywych zeznań.

Słowem – mieszanka równie urozmaicona w smaku jak pudełko czekoladek, ale smakowita. A że chwilami może nie do końca prawdopodobna? Cóż, na tym przecież polega magia kina, że któryś z wątków kojarzy nam się z własnymi przeżyciami, a inny odrzucamy z mety jako kompletnie nierealny.

Plus za zdjęcia i kostiumy

Realne są za to w „Po prostu przyjaźń” zdjęcia miejsc, w których rozgrywa się akcja, czyli Warszawy i Zakopanego. Oczywiście niesamowicie oświetlone i „upiększone” filtrami, ale nie czepiajmy się – stolica pięknieje z każdym rokiem, a co do uroku naszych Tatr chyba nikt nie ma wątpliwości. Przyjemnie ogląda się też kostiumy głównych bohaterów. Ciuchy, nowoczesne i oryginalne, sprytnie korespondują z osobowościami postaci i dają poczucie, że styliści naprawdę pomyśleli o tym, w co i dlaczego ubierają konkretne osoby z obsady filmu.

Swoją drogą – kierownik castingu obsadę wybrał świetną. Twórcy postawili bowiem na twarze znane, ale nie do bólu ograne. W „Po prostu przyjaźń” zobaczymy m.in. Agnieszkę Więdłochę, Magdalenę Różdżkę, Piotra Stramowskiego, Sonię Bohosiewicz, Bartłomieja Topę, Macieja Zakościelnego, Marcina Perchucia, Krzysztofa Stelmaszyka, Przemysława Bluszcza i Katarzynę Dąbrowską. Świeży powiew wnosi do filmu para dziecięcych bohaterów - Adaś Tomaszewski i Oliwka Dąbrowska.

Miks śmiechu i wzruszenia

- Polubiłem Mariana, przeurocza postać – mówi o swoim bohaterze Marcin Perchuć. Widzowie prawdopodobnie też do polubią. Podobnie jak część pozostałych postaci, bo są barwne i zabawne, a także silne i odważne, kiedy trzeba. Scenarzyści dali każdej z nich „jakąś” osobowość, miksując wszystko według sprawdzonego hollywoodzkiego przepisu, czyli mieszając sytuacje do śmiechu z tymi wzruszającymi. Przy czym porcja zabawnych jest zdecydowanie większa.

„Po prostu” przyjaźń nie wbija w fotel jak „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” czy nie porusza do głębi jak „Ostatnia rodzina”. Bo też nie po to powstał, nie aspiruje do Oscara. Ale bawi i wzrusza w przyzwoitym stylu. No i przyjemnie się go ogląda zwłaszcza w śnieżny, zimny wieczór.

Przeczytaj książkę "Po prostu przyjaźń". Ebook jest dostępny na publio.pl >>