"Przymierzałem się do filmu o nim przez 20 lat". "Powidoki", ostatni film Andrzeja Wajdy, w kinach

Andrzej Wajda przyznał, że film o Władysławie Strzemińskim chodził mu po głowie od 20 lat. "Powidoki" z Bogusławem Lindą to jego pożegnanie - ostatnia produkcja, którą nakręcił przed śmiercią.

- Bogusław Linda ma właśnie ten rodzaj talentu i głębi, którą potrafi dać na ekranie, że dolegliwość fizyczna [Strzemińskiego - red.] nie odgrywa roli w jego życiu duchowym - mówił podczas pracy nad "Powidokami" Andrzej Wajda. Ostatni film reżysera wchodzi właśnie do kin.

Wajda: Dopiero teraz dojrzałem do tego, by ten film nakręcić

- Minęło 20 lat, odkąd po raz pierwszy przymierzyłem się do filmu o Strzemińskim, wielkim malarzu, który zmagał się z komunistycznym systemem. Dopiero teraz dojrzałem do tego, by ten film nakręcić - mówił Wajda. Reżyser zastanawiał się, czy skupić się na wątku bardzo burzliwego małżeństwa malarza z rzeźbiarką Katarzyną Kobro. Zdecydował się pójść w inną stronę. Powstała opowieść o tym, jak komunistyczna władza zniszczyła niepokornego człowieka.

MARCIN STEPIEN AGENCJA GAZETA

- Zrobiłem film polityczny o artyście, który wchodzi w konflikt z władzą i zostaje usunięty z uczelni pod zarzutem „nierespektowania norm doktryny realizmu socjalistycznego”. Broni się do samego końca i nie odpuszcza, mimo nędzy i upokorzeń - opowiadał reżyser podczas prac nad "Powidokami". 

O czym są "Powidoki"?

Strzemiński, którego zagrał Linda, był współzałożycielem i wykładowcą łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych i artystą cenionym zarówno w kraju, jak i poza Polską. Wajda skupił się na trzech ostatnich latach życia malarza, który był twórcą teorii unizmu i lubianym pedagogiem.

W 1950 Strzemiński został zwolniony z PWSSP na polecenie Ministerstwa Kultury i Sztuki, ponieważ lekceważył doktryny realizmu socjalistycznego. Wytyczne PZPR mówiły o tym, że "właściwy tor w sztuce to opisywać historyczny wysiłek narodu pod kierownictwem Partii oraz istotę socjalistycznych przeobrażeń społecznych i cywilizacyjnych". Od tego czasu artysta nie mógł znaleźć pracy w zawodzie. Zmarł w 1952 roku na gruźlicę, żyjąc w wielkiej biedzie.

To oczywiście nie pierwszy raz, gdy Andrzej Wajda spotkał się na planie filmowym z Bogusławem Lindą. Ostatnio było to jednak - aż trudno w to uwierzyć - blisko 20 lat temu! Aktor grał Jacka Soplicę w "Panu Tadeuszu" z 1999 roku, a teraz wcielił się w jednego z ważniejszych polskich malarzy polskich XX wieku.

Mistrz Jedi polskiej kinematografii

Niestety, Wajda nie doczekał premiery "Powidoków" w polskich kinach. Mógł jednak obserwować, jak film został odebrany choćby na ubiegłorocznym Festiwalu Filmowym w Gdyni, a wcześniej w Toronto, gdzie miał swoją światową premierę.

"Zasłużony mistrz Jedi polskiej kinematografii, Andrzej Wajda, sięga po kolejny gorzki epizod z brutalnej historii swojej ojczyzny" - takimi słowami swoją recenzję zaczynał wtedy dziennikarz Hollywood Reporter.

Na wielki dorobek reżysera zwracali też inni, m.in. krytyk branżowego Variety. "To smutny portret polskiego artysty, który - w przeciwieństwie do opowiadającego tę historię reżysera - został pokonany przez zmiany polityczne, które miały wpływ na sztukę" - pisał Dennis Harvey. Zauważał jednak także, że tematyka "Powidoków" nie jest tak łatwo zrozumiała dla widza spoza Polski jak poprzednie filmy Wajdy.

Andrzej Wajda, 'Powidoki'Andrzej Wajda, 'Powidoki' MARCIN STĘPIEŃ

"Powidoki" to tegoroczny polski kandydat do Oscara, niestety produkcji nie udało się dostać na "skróconą listę" filmów, które jeszcze walczą o nominacje. Jak ostatni film Wajdy odbiorą polscy widzowie, przekonamy się niedługo - "Powidoki" będzie można oglądać w kinach od 13 stycznia.

Biografia Andrzeja Wajdy w formie ebooka jest dostępna tutaj >>

"Zaraz przyjdą aktorzy i wszystko nam zepsują!" Najciekawsze anegdoty z planów Andrzeja Wajdy >>