"Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej". Żyła w trójkącie i miała romans z żonatym. Ale to film o czymś więcej [RECENZJA]

Uczyła Polaków, jak czerpać radość z seksu, rozdawała prezerwatywy i cierpliwie znosiła, gdy rzucano w nią za to jajkami. "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" jest nowym majstersztykiem twórców "Bogów".

„Bogowie” to jeden z tych filmów, które przywróciły wiarę w dobre, polskie kino. Ich twórcy nieco więc odczekali i strategicznie poszli za ciosem według sprawdzonego modelu. Jako kolejną bohaterkę wybrali Michalinę Wisłocką, odważną i kontrowersyjną seksuolog, która za swoje pacjentki wskoczyłaby w ogień. Zabieg sprytny, bo o Wisłockiej wiadomo mniej niż o Zbigniewie Relidze, a materia równie emocjonująca.

Mamy więc w „Sztuce kochania” i wieloletnią walkę o wydanie książki, która miała uświadamiać seksualnie kolejne miliony Polaków, i sam „seks” na ekranie w wykonaniu naprawdę dobrych aktorów. No i rzecz jasna miłosne zmagania samej głównej bohaterki – od trójkąta, w którym żyła z mężem i przyjaciółką, po nieoczekiwanie przerwany romans z żonatym Jurkiem.

Sztuka kochaniaSztuka kochania Next Film

"Była prawdziwa"

- Poznałem kiedyś Wisłocką osobiście, ale byłem młodym dziennikarzem i niewiele z tego spotkania wyniosłem, więc postanowiłem tę straconą szansę nadrobić – wspomina scenarzysta, Krzysztof Rak.

I nadrabia to z nawiązką. „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” lepiej niż „Bogowie” pokazuje zarówno osobiste rozterki głównej bohaterki jak i realia PRL-u. Religę podziwiamy za jego nadludzką siłę i ciężką pracę (bo nie za dużo dowiadujemy się o jego życiu prywatnym), zaś do Wisłockej, poza tym, że nam imponuje jako lekarka z misją, czujemy swoistą miętę. Bo tak jak każdy ma sercowe problemy i tak jak każdy bywa nieszczęśliwa. - Była po prostu prawdziwa – przyznaje Maria Sadowska, reżyserka filmu. - Ja ją bardzo pokochałam, i bardzo starałam się ją zrozumieć, obronić – mówi Magdalena Boczarska, odtwórczyni głównej roli.

Otwarta szuflada

Zjawiskowa Magdalena Boczarska, która kokieteryjnie spogląda z plakatu reklamującego film, to zresztą ogromny atut „Sztuki kochania”. Co prawda, jak stwierdziła córka Wisłockiej, jest od znanej seksuolog dużo ładniejsza, ale po „pogrubieniu” i sprytnej charakteryzacji, dobrze oddaje tę postać. Widać, że Boczarska, poza rozmowami z córką Wisłockiej, obejrzała i przeanalizowała wiele archiwalnych nagrań. Oddaje nie tylko sam sposób chodzenia Wisłockiej, ale i jej emocjonalność.

Sztuka kochaniaSztuka kochania Next Film

Z kolei zaskakująco ciekawie w roli męża lekarki sprawdził się Piotr Adamczyk. Co prawda aktor już dawno wydostał się z szufladki „papieża”, ale nie grał chyba jeszcze aż tak odważnych scen. I trzeba przyznać, że wcale nie wypada w nich sztucznie.

Warto zostać do końca

Do filmu sprowadzono setki oryginalnych ubrań z lat 50.,60. i 70. - Nigdy nie robiłam filmu kostiumowego ani filmu z takim rozmachem. Niesamowitym przeżyciem były dla mnie zdjęcia na odtworzonym bazarze Różyckiego. Mnóstwo statystów, ludzi od dziecka związanych z tym miejscem, którzy w absolutnie kapitalny sposób odtworzyli cały folklor i urok Pragi z tamtych lat - przyznaje Sadowska. 

Właśnie urok tamtych lat i mało znana misyjna działalność Wisłockiej to, poza jej osobistymi miłosnymi perypetiami, mocne strony filmu. Na ekranie, poza Boczarską i Adamczykiem, zobaczymy wielu świetnych aktorów, m.in. Eryka Lubosa, Justynę Wasilewską, Danutę Stenkę, Karolinę Gruszkę, Borysa Szyca, Wojciecha Mecwaldowskiego, Arkadiusza Jakubika oraz Artura Barcisia.

"Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" wchodzi do kin 27 stycznia. Uwaga, pod koniec seansu warto zostać w kinie dłużej, na napisach końcowych, żeby zobaczyć umieszczone w tym momencie sceny wywiadu z Boczarską jako Wisłocką!

Zobacz też: "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" bez cenzury. Zobacz zwiastun 18+ >>

Lub sprawdź legendarną książkę "Sztuka kochania" Michaliny Wisłockiej >>