Agnieszka Holland na Berlinale 2017: Polskie kino ma się dobrze. Modlimy się, żeby politycy wszystkiego nie zepsuli

Agnieszka Holland wróci z Berlina ze Srebrnym Niedźwiedziem za "Pokot". - To trochę zobowiązanie do przekazania pałeczki młodszym - mówiła podczas konferencji prasowej.

Holland została nagrodzona Srebrnym Niedźwiedziem - Nagrodą im. Alfreda Bauera dla otwierającego nowe perspektywy artystyczne. Odebrała statuetkę podczas uroczystej gali 67. Berlinale, a później wzięła udział w konferencji prasowej.

- Ta nagroda znaczy, że film, który ją otrzymuje, otwiera nowe ścieżki dla filmu, jest wyzwaniem dla tradycyjnego kina. To, co dla mnie ważne, to że tę samą nagrodę dostał mój mentor, wielki polski reżyser Andrzej Wajda. To trochę zobowiązanie do przekazania pałeczki młodszym - powiedziała Holland zapytana o reakcję na wyróżnienie. - Ja ją wezmę - zaśmiała się Kasia Adamik, współreżyserka "Pokotu" i jednocześnie córka głównej reżyserki.

Agnieszka Holland i Kasia AdamikAgnieszka Holland i Kasia Adamik POOL / REUTERS / REUTERS

Agnieszka Holland: Chciałam zrobić coś, czego jeszcze nie widziałam

-  Przez ostatnie 20 lat kino stało się bardzo bezpieczne, jest podzielone na gatunki, dopasowane do publiczności... Są filmy dla całych rodzin, thrillery czy komedie romantyczne, ale także są filmy festiwalowe... Zawsze oczekiwałam, że tam tam powinna się dziać awangarda, ale tego nie widzę - mówiła Holland. - Oglądam wiele filmów europejskich i widzę jakiś szklany sufit, który reżyserzy boją się przebić, boją się wyjść ze strefy komfortu. Jest bardzo niewielu, którzy to robią. Ja wyszłam z mojej osobistej strefy komfortu, chciałam zrobić coś, czego jeszcze nie widziałam - opowiadała reżyserka.

Holland mówiła też o zmianach, jakie w ostatnich latach zaszły w polskim kinie. Zaznaczyła, że w Polsce tworzyło kiedyś wielu ważnych reżyserów, takich jak np. Wajda czy Zanussi, że "ziemia jest żyzna" dla kina.

- Jesteśmy naznaczeni tragiczną historią, mamy coś ważnego do powiedzenia i chcemy dzielić się ze światem - mówiła Holland, zauważając, że po upadku komunizmu rynek wolał kopie filmów amerykańskich, a filmowcy długo walczyli z politykami o finansowanie. - W 2005 roku powstawało kilka filmów, które oglądało jakieś 70 tysięcy osób, teraz powstaje 50 i do kina chodzi 50 mln ludzi - podsumowała reżyserka "Pokotu", doceniając Oscara dla Idy czy pozycję Małgorzaty Szumowskiej. - Teraz modlimy się, by politycy nie przyszli i tego nie zepsuli - dodała.

Holland na scenie: Potrzebujemy filmów odważnych

Także wcześniej, odbierając nagrodę na scenie, Holland mówiła o kondycji kinematografii.  - Żyjemy w trudnych czasach. Potrzebujemy filmów odważnych, ważnych i dotykających tematów ważnych dla naszej planety - mówiła reżyserka, odbierając Srebrnego Niedźwiedzia.

Agnieszka Holland i Kasia AdamikAgnieszka Holland i Kasia Adamik STEFANIE LOOS / REUTERS / REUTERS

Agnieszka Holland dziękowała też za wsparcie Adamik, nie mogła nie wspomnieć także o głównej aktorce filmu "Pokot". - Dziękuję też aktorce Agnieszce Mandat, która sprawiła, że ten film przemówił do tak wielu osób - mówiła. Adamik z kolei podziękowała m.in. żonie i Oldze Tokarczuk, której powieść "Prowadź swój pług przez kości umarłych" stała się podstawą scenariusza filmu "Pokot".

Berlinale 2017 - pełną listę nagrodzonych podczas gali znajdziesz tutaj >>

O czym jest "Pokot"?

Janina Duszejko, główna bohaterka filmu, to emerytowana inżynierka, miłośniczka astrologii i wegetarianka. Kiedyś budowała mosty na Bliskim Wschodzie, dziś mieszka samotnie w Sudetach. Pewnej zimowej nocy odnajduje ciało swojego sąsiada, kłusownika. Okoliczności śmierci mężczyzny są niezwykle tajemnicze, gdyż jedyne ślady, które znajdowały się wokół jego domu, to odciski racic saren. Duszejko, widząc niemoc policji, rozpoczyna własne, niekonwencjonalne śledztwo.

W filmie oprócz Agnieszki Mandat występują m.in. Wiktor Zborowski, Borys Szyc, Andrzej Grabowski i Jakub Gierszał. Najnowszy film Agnieszki Holland będzie można oglądać w polskich kinach od 24 lutego.