"Mamo, dostałem Oskara!". Jacek Pilarski dla Gazeta.pl: Był dreszcz niepewności...

- Oscar jest miłym zwieńczeniem dwóch lat pracy nad tym projektem - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Jacek Pilarski, który był w ekipie pracującej nad "Księgą dżungli", nagrodzoną za efekty specjalne.

Po tym, jak "Powidoki" Andrzeja Wajdy i "Więzi" Zofii Kowalewskiej nie znalazły się wśród filmów nominowanych do Oscara, wydawało się, że w tym roku nie ma szans na polski akcent podczas gali. A my, Polacy, lubimy przecież takie smaczki, więc nic dziwnego, że szybko podchwyciliśmy wpis, który po uroczystości pojawił się na Wykopie: "OMG! Właśnie dostaliśmy Oskara za efekty w 'Jungle Book'!!!!! Mamo, dostałem Oskara jako matte painter!".

Wpis Jacka PilarskiegoWpis Jacka Pilarskiego http://www.wykop.pl/wpis/22506613/omg-wlasnie-dostalismy-oskara-za-efekty-w-jungle-b/

"Najważniejsze są umiejętności do ukończenia ujęcia"

Jego autorem jest Jacek Pilarski, który pochodzi z Żywca. Dziś pracuje w Londynie i specjalizuje się w tzw. matte paintingu, czyli tworzeniu wirtualnego tła. W trakcie produkcji "Księgi Dżungli" współpracował z firmą MPC (Moving Picture Company), która odpowiadała za efekty specjalne, wyróżnione nagrodą Amerykańskiej Akademii Filmowej. Oprócz niego w ekipie było także 14 innych Polaków. - Pracowałem nad "Księgą dżungli" od samego początku, tworząc koncepty, a później kończąc je jako gotowe matte paintingi - mówi w rozmowie z nami Pilarski.

Księga dżungli - zwiastun

Ma na koncie tworzenie wirtualnego tła m.in. do "Marsjanina" Ridleya Scotta i "Strażników Galaktyki" Jamesa Gunna. Prace nad efektami specjalnymi do aktorskiej wersji "Księgi dżungli" trwały dwa lata. Jak przyznaje Pilarski, realizacja mniejszych scen trwała dwa dni, a niektórym - ważnym, w których widoczne musiały być najdrobniejsze szczegóły - trzeba było poświęcić nawet kilka miesięcy.

Na swoim Facebooku Pilarski pochwalił się ostatnio ujęciem, które - jak pisze - jest jednym z jego ulubionych.

Zainteresowanie jego pracą po informacji o Oscarze zdecydowanie wzrosło, szczególnie w polskich mediach, a Pilarski nie ma zbyt wiele czasu na rozmyślanie o sukcesie "Księgi dżungli". - Poza świętowaniem, aktualnie pracuję nad nowymi ujęciami do kolejnego wysokobudżetowego filmu, które pochłaniają cały mój czas - mówi. - Co do pracy, nie zmieniło się kompletnie nic, Oscary w branży są jedynie miłym dodatkiem, najważniejsze są umiejętności do ukończenia ujęcia - tłumaczy Pilarski.

"Był dreszcz niepewności związany z rywalizacją"

Swoją przygodę z Photoshpem zaczynał jako 16-latek, chciał być programistą, ale później wybrał inną drogę. Jest samoukiem i przyznaje, że ciągle uczy się dalej. Dzięki tej pasji i uporowi dzisiaj może pracować nad scenami, których tworzenie kosztuje miliony dolarów i później jest podziwiane przez miliony widzów na całym świecie.

Praca nad efektami specjalnymi wymaga zaangażowania naprawdę wielu osób. Jedni są odpowiedzialni za symulacje zjawisk takich jak chmury czy woda, inni tworzą sierść zwierząt, a zadaniem innych jest animacja ruchów. W imieniu specjalistów pracujących przy produkcji Disneya statuetkę odebrali Robert Legato, Adam Valdez, Andrew R. Jones i Dan Lemmon.

Robert Legato, Adam Valdez, Andrew R. Jones i Dan Lemmon ze statuetką za efekty specjalne w 'Księdze Dżungli'Robert Legato, Adam Valdez, Andrew R. Jones i Dan Lemmon ze statuetką za efekty specjalne w 'Księdze Dżungli' Jordan Strauss / Jordan Strauss/Invision/AP

- Niestety, niemożliwością byłoby zaproszenie wszystkich artystów, byli przedstawiciele wszystkich najważniejszych działów - mówi Pilarski. - Był dreszcz niepewności związany z rywalizacją pomiędzy "Gwiezdnymi wojnami" i "Doktorem Strange", ale jednak udało się i jest to miłym zwieńczeniem dwóch lat pracy nad tym projektem - dodaje.

Jak doszło do szokującej pomyłki przy wręczeniu najważniejszego Oscara? Wyjaśniamy >>