Nie pokażą "Wołynia" na Polskiej Wiośnie Filmowej w Budapeszcie. Twórcy protestują, a organizatorzy się tłumaczą

"Wołyń" to jeden z najczęściej nagradzanych i najgłośniejszych filmów 2016 roku, ale już po raz kolejny są kontrowersje związane z jego zagranicznymi pokazami. Tym razem twórcy protestują, pisząc do MSZ.

Pokaz "Wołynia" Wojciecha Smarzowskiego miał odbyć się w Budapeszcie w ramach Polskiej Wiosny Filmów. Informacja o możliwości zobaczenia filmu znikła jednak ze strony organizatora - produkcję zastąpiła "Prosta historia o morderstwie" Arkadiusza Jakubika. Instytut Polski w Budapeszcie tłumaczy, że odwołanie pokazu w ramach festiwalu ma związek z wycofaniem się z uczestnictwa w dyskusji przed seansem profesora Grzegorza Motyki. On jednak odpiera zarzuty, twierdząc, że nie umawiał się na nic ze względu na wcześniejsze zobowiązania.

"Wyrażam głębokie oburzenie, że pod takim pretekstem odwołano pokazy tak wysoko ocenionego filmu 'Wołyń'. Mój głęboki niesmak i sprzeciw budzi fakt, że dla usprawiedliwienia takich karygodnych praktyk posłużono się moim nazwiskiem" – pisze w liście historyk.

Smarzowski: Protestujemy przeciw takiemu postępowaniu

Reżyser i producenci "Wołynia" zareagowali na decyzję Instytutu Polskiego w Budapeszcie, pisząc list otwarty do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Sprzeciwiają się w nim m.in. posługiwaniu się w związku z odwołaniem pokazów filmu imieniem i nazwiskiem profesora Motyki. "Generalnie wydaje nam się co najmniej dziwne, aby pokaz filmu fabularnego, w ramach wyżej wymienione imprezy, uzależniać od spotkania i dyskusji z historykiem przed projekcją" - piszą.

"Wołyń", reż. Wojciech Smarzowski Fot. KRZYSZTOF WIKTOR/mat. prasowe

"Protestujemy przeciw takiemu postępowaniu oraz takiej organizacji pokazów filmu 'Wołyń', gdyż nosi to znamiona ograniczania swobody wypowiedzi artystycznej. Dzieło artystyczne pomyślane jest tak, by mówić samo za siebie. Uzależnienie jego prezentacji od spełnienia dodatkowych warunków przed jego pokazem jest niczym nieuprawnione" - można przeczytać w liście twórców filmu.

Organizator: Pokażemy film, ale nie teraz

Na stronie internetowej organizatora Polskiej Wiosny Filmowej można znaleźć oświadczenie, które ma być odpowiedzią na "liczne komentarze, zapytania i artykuły w prasie i mediach społecznościowych".

"Uprzejmie informujemy, że pokaz filmu 'Wołyń' w Budapeszcie nie został odwołany. Instytut Polski i Ambasada RP w Budapeszcie – organizatorzy Polskiej Wiosny Filmowej - podtrzymują zamiar pokazania tego, skądinąd świetnego, obrazu w innym terminie, jeszcze w tym roku jesienią. O dokładnej dacie poinformujemy odrębnie" - czytamy. Projekcji ma towarzyszyć sympozjum znawców tematu z Polski i Węgier, mają zostać także zaproszeni Ukraińcy. "W ten sposób zadbamy o lepsze zrozumienie epoki i kontekstu przez zagranicznego widza. Przyjazd polskich ekspertów w ramach Polskiej Wiosny Filmowej okazał się niemożliwy ze względu na kolizję terminów" - tłumaczą.

Konferencja prasowa filmu Konferencja prasowa filmu "Wołyń" podczas 41. festiwalu filmowego w Gdyni Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta

Wcześniej był Kijów

To nie pierwszy raz, gdy Instytut Polski nie pokazuje "Wołynia" we wcześniej ogłoszonym terminie. W październiku zeszłego roku odwołany został seans w Kijowie. - Na decyzję tę wpłynęły zalecenia ukraińskiego ministerstwa spraw zagranicznych - wyjaśniała wtedy dyrektor Instytutu Ewa Figel.

Pokaz miał odbyć się w kinie "Kijów", z udziałem reżysera i zaproszonych przez Instytut Polski ukraińskich gości. Po tym, jak podjęto decyzję o odwołaniu seansu, Figel przesłała PAP skierowane do ambasady RP na Ukrainie pismo, w którym MSZ tego kraju "usilnie zaleca" stronie polskiej odwołanie imprezy w trosce o "porządek publiczny". - Coś takiego zdarzyło się po raz pierwszy. Jestem zdziwiona, że film fabularny wywołuje aż takie emocje, tym bardziej, że strona ukraińska pozbawia się możliwości zapoznania się z tym filmem - podkreślała.

Przeczytaj: Orły 2017 - nie mogło obyć się bez politycznych przytyków. "Wołyń" zgarnia prawie wszystko