"Katyń - Ostatni świadek": Więckiewicz i Stramowski odkryją prawdę o zbrodni

Robert Więckiewicz i Piotr Stramowski wystąpili w międzynarodowym gronie w filmie "Katyń - Ostatni świadek". Premiera 11 maja.

Piotr Stramowski pochwalił się plakatem do najnowszej produkcji, w której wziął udział razem z Robertem Więckiewiczem. To film "Katyń - Ostatni świadek" z międzynarodową obsadą, realizowany w polsko-brytyjskim składzie. Za reżyserię odpowiada Piotr Szkopiak - potomek zamordowanego w Katyniu oficera.

 

(Dumbledore z serii filmów o Harrym Potterze, "Powiernik Królowej"). Więckiewicz wciela się w naocznego świadka zbrodni katyńskiej - Michała Łobodę, zaś Stramowski będzie jego filmowym przyjacielem - Andrzejem Nowakiem.

"Katyń - Ostatni świadek" - o czym będzie film?

Przenosimy się do powojennego Bristolu. Dziennikarz Stephen Underwood (Alex Pettyfer) marzy o sławie i temacie, który wreszcie rozkręci jego karierę. Mężczyzna przypadkowo wpada na trop sprawy samobójstwa polskiego żołnierza przebywającego w lokalnym obozie dla uchodźców. Podążając za dziennikarskim instynktem, Stephen dociera do informacji o tym, co tak naprawdę wydarzyło się w Katyniu.

'Katyń - Ostatni świadek''Katyń - Ostatni świadek' materiały prasowe

Film oparto na biografii Iwana Kriwoziercowa (alias Michał Łoboda), który jest jednym z najważniejszych historycznych świadków masakry na Polakach. Kriwoziercow był chłopem mieszkającym nieopodal Katynia. Widział, jak NKWD ciężarówkami przewozi polskich oficerów i słyszał o dołach, które widzieli miejscowi. Za przekazanie tych informacji Niemcom groziła mu śmierć z rąk Armii Czerwonej. Historia Kriwoziercewa brzmi jak materiał na sensacyjny film akcji - przez Mińsk uciekał na Zachód, próbował dogadać się z amerykańską administracją w Bremie, trafił do Włoch a stamtąd do Wielkiej Brytanii, gdzie koniec końców uzyskał azyl polityczny. Jego śmierć do dzisiaj pozostaje niewyjaśniona - choć zakwalifikowano ją jako samobójstwo przez powieszenie, jest ona zbyt podejrzana, żeby można było mieć co do tego pewność. To właśnie to "samobójstwo" będzie napędzało akcję filmu.

 

A co z "Katyniem" Wajdy?

Film Szkopiaka trafi do kin 11 lat po premierze "Katynia" Wajdy i bez wątpienia będzie z nim porównywany. Obu reżyserów więcej w tej kwestii łączy, niż dzieli - również Andrzej Wajda w Katyniu stracił swoich najbliższych. Wajda postawił na pokazanie ludzkiej strony tragedii, która dotknęła nie tylko całą Polskę, ale głównie Polki. To one zostały same, kiedy ich partnerów - ojców, mężów i synów - mordowano w lesie. Szkopiak patrzy na tę historię z innej perspektywy, której jeszcze nie mieliśmy okazji zobaczyć. Pokaże też, przed jakim dylematem stanęła Wielka Brytania - zauważyć zbrodnie ZSRR, czy jednak utrzymać "poprawne" relacje ze Wschodem.