"Zimna wojna" zostanie wycofana z kin? Filmowi grozi finansowa porażka

"Zimna wojna" może się okazać finansowym fiaskiem. Wyniki sprzedaży biletów mogą nie wyrównać nawet 7-milionowej dotacji z PISF. Powód? W premierowy weekend film obejrzało zaledwie 85 tysięcy widzów.

"Zimna Wojna" zbiera same pozytywne recenzje. Na próżno szukać tych, w których dzieło Pawła Pawlikowskiego jest skrytykowane. Z resztą, nie bez powodu film został nagrodzony Złotą Palmą za reżyserię podczas Festiwalu w Cannes. Ba, mówi się nawet, że "Zimna Wojna" powtórzy sukces "Idy" i otrzyma nominację do Oscara (poprzedni film Pawlikowskiego sięgnął potem po statuetkę).

"Zimna wojna" z coraz niższą oglądalnością

Tymczasem okazuje się, że nagrody, setki recenzji i komentarzy nie zachęciły Polaków do obejrzenia "Zimnej Wojny" w kinie. Jak podaje Wp.pl, w pierwszy premierowy weekend film zobaczyło zaledwie 85 tysięcy osób.

Nie pomogła lukrowana promocja w mediach. Przy takim wyniku film może nie utrzymać się w dystrybucji przez sześć tygodni. Jest smutny i trudny. Jeśli "Zimną wojnę" obejrzy więcej niż 400 tys. osób to będzie dobry wynik - mówi ekspert rynku filmowego.

Z tym szacunkiem nie zgadzają się jednak przedstawiciele firmy Opus Film, która jest producentem "Zimnej Wojny". Zapewniają, że oglądalność filmu jest znakomita:

Powinno się raczej rozmawiać o świetnym wyniku. Po drugim weekendzie do niedzieli 17 czerwca film "Zimną wojnę" obejrzało łącznie 289 tys. widzów - referuje wypowiedź Anny Pińczykowskiej, PR Managera firmy, wp.pl.

Nawet jeżeli faktycznie film obejrzało tyle osób, to wciąż za mało, aby wejść do czołówki hitów Box Office. Aby dana produkcja mogła się tam znaleźć, musi zobaczyć ją 600 tysięcy osób. Czy to się uda? Spekuluje się, że szanse są marne. Z tygodnia na tydzień frekwencja jest ponoć coraz niższa.

Dla porównania, w ubiegłym roku film ''Botoks'' Patryka Vegi odnotował znacznie wyższe wyniki - w ciągu 3 pierwszych dni obejrzało go 711 tysięcy widzów.

"Zimna wojna" będzie klapą finansową?

Jak podaje Wp.pl, budżet filmu wynosił do 22 milionów złotych, z czego 7 miliony to dotacja z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Ile producent może zarobić na biletach? Wygląda na to, że niewiele. Z ceny biletu, który kosztuje ok 25 zł, producent otrzymuje ok 7 zł. Jeżeli "Zimną wojnę" obejrzy w kinach ok 300 tysięcy osób, firma Opus Film zarobi około 2-2,5 miliona złotych - to mniej niż wyniosła państwowa dotacja. Zresztą mówi się już teraz o ograniczonej dystrybucji filmu, więc o widzów może być jeszcze trudniej.

Przypomnijmy, że podobna sytuacja miała miejsce w przypadku "Twarzy" Małgorzaty Szumowskiej. Film nagrodzony Grand Prix Jury - Srebrny Niedźwiedź obejrzało w kinach tylko 180 tysięcy widzów.

O czym jest "Zimna wojna"?

"Zimna wojna" traktuje o wielkiej i trudnej miłości dwojga ludzi, którzy nie mogą bez siebie żyć, a jednocześnie nie potrafią być razem. Pawlikowski przenosi widzów do stalinowskiej Polski i powojennej Europy lat 50. i 60. Zdjęcia do filmu kręcono głównie w Łodzi, która na niektórych ujęciach udaje Paryż. Scenariusz do filmu oprócz Pawlikowskiego pisał również nieżyjący już pisarz Janusz Głowacki. W filmie gra m.in. Joanna Kulig, Tomasz Kot, Borys Szyc, Agata Kulesza oraz Adam Ferency.

KS

Więcej o: