Kazimierz Kutz był reżyserem wyjątkowym. Stworzył unikalny język filmowy

Kazimierz Kutz zmarł w wieku 89 lat. Był twórcą o wybitnym dorobku. Reżyser nie tylko miał własną wizję tego, jak chce pokazywać świat w swoich filmach. Miał też odwagę konsekwentnie wdrażać swoje pomysły i nie bał się eksperymentować.

Kazimierz Kutz zmarł we wtorek 18 grudnia 2018 roku w wieku 89 lat. Na stronie Film Polski umieszczono krótki komunikat:

18 grudnia zmarł w wieku 89 lat Kazimierz Kutz, jeden z najwybitniejszych reżyserów filmowych i telewizyjnych, twórca m.in. "Perły w koronie" i "Soli ziemi czarnej".

Kazimierz Kutz już od początku swojej reżyserskiej kariery wyróżniał się unikalnym spojrzeniem i podejściem do materii filmowej. Stał twardo na ziemi, a jednocześnie potrafił ciepło i serdecznie opowiedzieć o swoich bohaterach, dorzucając czasem elementy humorystyczne czy wręcz fantastyczne.

Kazimierz Kutz - sylwetka

Kazimierz Kutz przez lata swojej pracy twórczej nakręcił ponad dwadzieścia filmów fabularnych, w tym sześć z nich poświęcił Górnemu Śląsku. W 1970 roku zaczął realizować swoją filmową trylogię śląską. Na tę składały się "Sól ziemi czarnej" z 1969 roku, "Perła w koronie" z 1971 roku i "Paciorki jednego różańca" nakręcone w 1979 roku. Za ten ostatni obraz otrzymał Grand Prix na 7. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w 1980 roku.

Kazimierz Kutz W 1953 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Filmową, Telewizyjną i Teatralną w Łodzi. Karierę zaczynał jako asystent Andrzeja Wajdy. Pracowali razem w 1955 roku nad filmem "Pokolenie". W tych czasach podpisywał się jeszcze jako Kazimierz Kuc, dopiero po latach wrócił do swojego rodowego nazwiska "Kutz", które rodzina zmieniła w XIX wieku.

Jego samodzielnym debiutem był nakręcony w 1959 roku film "Krzyż walecznych". Reżyser zbudował swoją historię na podstawie trzech opowiadań Józefa Hena - Kutz skupił się w nim na przerobieniu doświadczeń wojennych. Dzięki tej produkcji zaczęto o nim mówić jako o doskonałym realiście, który potrafi pokazać ludzką psychikę z rzadką umiejętnością zachowania w opowieści sympatii i ciepła.

Kazimierz Kutz w 1962 r.Kazimierz Kutz w 1962 r. TADEUSZ ROLKE

Jego następny film był wyraźną próbą znalezienia nowych zastosowań filmowych środków wyrazu i odejściem od realizmu. "Nikt nie woła" zostało jednak na początku bardzo źle przyjęte przez krytykę. Dopiero po czasie jego eksperymentalne podejście zostało dostrzeżone i docenione - opowieść o Polakach na wschodnim froncie porównywano wręcz do dokonań nowej fali i "Przygody" Michelangelo Antonioniego. Ten film również był oparty o powieść Józefa Hena, której w Polsce nie wydano. Kutz postanowił w nim pokazać nawiązująca się pomiędzy jego bohaterami intymność, która dramatycznie kontrastowała z przeoranym przez wojenną zawieruchę miasteczkiem.

Kutz wziął sobie krytykę do serca i wrócił do realizmu przy swoim następnym projekcie. "Ludzie z pociągu" powstali w 1961 roku na podstawie opowiadania Mariana Brandysa. Reżyser w przeciwieństwie do przedstawicieli polskiej szkoły filmowej postanowił w nim uchwycić szczegóły z życia zwyczajnych ludzi, tak dalekich od romantycznych koncepcji i górnolotnych idei. Kutz pokazał, jak zebrane na stacji kolejowej osoby odmiennie reagują na groźby niemieckich okupantów grożących rozstrzelaniem co piątego pasażera.

Kazimierz KutzKazimierz Kutz Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta

Kazimierz Kutz definitywnie nie chciał być twórcą jednego gatunku. Konsekwentnie próbował swoich sił także na polu komediowym. W 1964 roku stworzył z Kabaretem Starszych Panów kultowy dziś już obraz "Upał". Podobnie jak w przypadku "Nikt nie woła", nie wszyscy docenili jego abstrakcyjne podejście do materii filmowej. Film bowiem posługiwał się surrealistycznym poczuciem humoru i elementami groteskowymi, przez co pojawiły się głosy, że narracja jest przypadkowa i nieskładna.

Kutz miał też drobne problemy z cenzurą - jego film "Skok" z 1967 roku wstrzymywano przez dwa lata w ramach pomarcowych reperkusji. Scenariusz powstał na podstawie noweli Edmunda Głuchowskiego, a reżyser zupełnie niczym w filmie dokumentalnym pokazał tam obraz mieszkańców PGR-u. Bez tworzenia landrynkowej laurki, stworzył portret podszyty subtelną ironią. 

Tryptyk śląski

W 1970 roku powstała entuzjastycznie przyjęta "Sól ziemi czarnej", która rozpoczęła słynny tryptyk śląski reżysera. Kutz jako syn Franciszka Kuca, kolejarza i powstańca śląskiego, podjął w nim temat zakończonego klęską powstania śląskiego z 1920 roku. Dokonał tego przybliżając widzom losy siedmiu braci Basistów, którzy należeli do jednego oddziału.

Reżyser daleki był od budowania kolejnego romantycznego obrazka. Konsekwentnie zbudował narrację pokazującą rzeczywistość Górnego Śląska, jednocześnie przedstawił ją tak, jak opowiada się mity. W jego opowieści elementy tragiczne mieszają się z dawką zdarzeń wręcz komediowych. Kutz podkreślił w tym wszystkim ludowy charakter tego zrywu. Jego bohaterowie idą na wojnę zupełnie niczym na szychtę w kopalni.

Reżyser konsekwentnie opowiadał o swoim ukochanym Śląsku w "Perłach w koronie" z 1972 roku. Tam pokazał historię rodem z lat 30., kiedy górnicy protestowali, by zapobiec zamknięciu kopalni przez niemieckiego właściciela. Trylogię skończył opowieścią z czasów mu współczesnych - "Paciorki jednego różańca" osadził w latach 70. i zatrudnił śląskich "naturszczyków". Film opowiada historię emerytowanego górnika, który nie chce wyprowadzać się ze swojego domu. Po przeprowadzce do luksusowej willi, umiera, co jest symbolicznym obrazem upadku historii i tradycji Górnego Śląska.

Kazimierz KutzKazimierz Kutz JUREK GUMOWSKI / AGENCJA GAZETA

Później reżyser stworzył jeszcze filmy takie jak "Na straży swej stać będę" (1983), "Wkrótce nadejdą bracia" (1985), "Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza" (1993), "Śmierć jak kromka chleba" (1994), "Zawrócony" (1994), "Pułkownik Kwiatkowski" (1995) oraz "Sława i chwała" z 1997 roku.

Reżyser namiętnie podejmował w nich tematy historyczne, przy czym szczególnie "Zawrócony" i "Pułkownik Kwiatkowski" zyskały sympatię widzów, dzięki specyficznemu humorowi w nich zawartych.

"Zawrócony" to telewizyjny komediodramat ze Zbigniewem Zamachowskim w roli głównej. Przedstawia historię wewnętrznej zmiany, jaka zachodzi w mężczyźnie, który przypadkowo trafia na manifestację Solidarności i zostaje aresztowany przez milicję. Po wyjściu z więzienia szuka sobie nowego miejsca w życiu i bierze aktywny udział w budowie kościoła. Komedia o pułkowniku Kwiatkowskim, którego fenomenalnie zagrał Marek Kondrat, na stałe już wpisała się w polski kanon filmowy. Chwalona jest nie tylko za humor, ale i mądre przesłanie.

Kazimierz Kutz nie był jednak tylko twórcą kinowym. Z przyjemnością reżyserował także przedstawienia teatralne. Ma w dorobku takie sztuki jak "Kopciuch" Janusza Głowackiego w Teatrze Powszechnym w Warszawie czy "Śmierć gubernatora" Leona Kruczkowskiego w Teatrze Rozmaitości we Wrocławiu.


Dla telewizji zrealizował takie widowiska jak "Sceny z życia Holly Golightly" według "Śniadania u Tiffany'ego" Trumana Capote, "Opowieści Hollywoodu" Hamptona, czy "Kolację na cztery ręce" Barza.

Zbigniew Cybulski i Kazimierz Kutz w winiarni 'u Hopfera' przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, 1962 rokZbigniew Cybulski i Kazimierz Kutz w winiarni 'u Hopfera' przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, 1962 rok TADEUSZ ROLKE / AGENCJA GAZETA

Reżyser napisał także książkę "Klapsy i ścinki. Mój alfabet filmowy i nie tylko", która ukazała się nakładem wydawnictwa Znak w 1999 roku. W mocno autobiograficznej narracji znalazł miejsce na opisy swoich bliskich i przyjaciół ze świata filmu i sztuki. W ten sposób sportretował m.in. Zbigniewa Cybulskiego, Andrzeja Wajdę, Tadeusza Konwickiego, Stanisława Dygata, Tadeusza Łomnickiego, Krzysztofa Zanussiego, Wojciecha Kilara czy Kalinę Jędrusik i Tadeusza Różewicza.

Nakładem tego samego wydawnictwa ukazała się w 2005 roku także powieść Kazimierza Kutza "Piąta strona świata", za którą nominowano go do Nagrody Literackiej Gdynia. W 2004 roku przyznano mu Polską Nagrodę Filmową "Orzeł" za osiągnięcia życia, w 2005 roku zaś Złoty Medal "Zasłużony Kulturze Gloria Artis" za wybitne osiągnięcia kulturalne rangi międzynarodowe. W 2009 roku reżyser dostał również Platynowe Lwy za artystyczny dorobek podczas XXXIV Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. To tylko kilka z jego licznych odznaczeń.

O śmierci reżysera jako pierwsza poinformowała stacja TVP3 Katowice, potwierdziła ją także dla PAP żona zmarłego aktorka Iwona Świętochowska-Kutz.

Felietony Kazimierza Kutza dostępne są w formie e-booka w Publio.pl >>

Więcej o:
Komentarze (5)
Kazimierz Kutz był reżyserem wyjątkowym. Stworzył własny język filmowy
Zaloguj się
  • jael53

    Oceniono 11 razy 5

    Zniknął jeszcze jeden mądry i fajny człowiek. Kochałam Panakazimierzowe cięte pogawędki, także te pisane. Osobiście zawdzięczam Mu zainteresowanie dla Śląska. Tak zostanie w pamięci.

  • bestcjanek

    Oceniono 3 razy 3

    "Perle w koronie", a nie "Perłach w koronie".

  • lipaca

    Oceniono 3 razy 3

    R.I.P. ['] [']

  • korowiow8

    Oceniono 1 raz 1

    Jorguś? kaj masz druga rynka?-jo dzisiaj ni mam drugij rynki! :D eh...

  • czonek22

    0

    W 1970 roku zaczął realizować swoją filmową trylogię śląską. Na tę składały się "Sól ziemi czarnej" z 1969 roku...

    ręce opadają

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX