Ile "Zimna wojna" zarobiła w kinach na całym świecie?

"Zimna wojna" ma trzy nominacje do Oscarów. Trudno uwierzyć, że zanim film stał się tak popularny na całym świecie, chodziły plotki, że jest finansową klapą. Tymczasem świetnie sobie radzi nie tylko w polskich kinach.

"Zimna wojna" Pawła Pawlikowskiego dostała nominacje do Oscara za najlepszą reżyserię, za najlepsze zdjęcia oraz dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. 

Film polską premierę miał w czerwcu 2018 roku. I jak na film z nurtu kina niezależnego radzi sobie wyśmienicie, jeszcze w ubiegłym roku znalazła się w pierwszej dziesiątce najczęściej oglądanych przez polskich widzów filmów. A to był rekordowo dobry rok dla naszej kinematografii. 

Ile "Zimna wojna" zarobiła w polskich kinach? 

W samej Polsce "Zimną wojnę" od 8 czerwca obejrzało około 934 tys. osób, a film przyniósł 18 232 086 złotych zysków, co przelicza się na prawie 5 mln dolarów (4 870 355).

To o tyle istotne, bo jak przypominamy, w poprzednie wakacje w polskich mediach pojawiła się informacja o porażce finansowej "Zimnej Wojny". Sporny artykuł mówił, że w pierwszy premierowy weekend najnowsze dzieło Pawła Pawlikowskiego obejrzało zaledwie 85 tysięcy osób. Na tej podstawie wysnuto teorię, że producenci będą mieć problem nawet z zarobieniem równowartości kwoty dotacji, jaką otrzymali od państwa. A dotację zwrócono w pełnej wysokości. 

Głos w tej sprawie zabrał dystrybutor filmu, Kino Świat, Paulina Waranka, Dyrektor Działu Promocji dystrybutora Kino Świat, cierpliwie tłumaczyła:

Zbierający doskonałe recenzje, nagrodzony za najlepszą reżyserię w Cannes film, w polskich kinach radzi sobie doskonale od pierwszych dni emisji i zarówno rezultat otwarcia, jak i aktualny wynik frekwencyjny są oceniane przez ekspertów branży filmowej jako niekwestionowany sukces.

Dla porównania dodajmy, że największy ubiegłoroczny hit, film "Kler" obejrzało ponad 5 mln osób, a produkcja zarobiła w Polsce dokładnie 105 261 308 złotych, co czyni ją najbardziej dochodowym filmem od 30 lat.

"Zimna wojna" w USA

"Zimna wojna" weszła do amerykańskich kin przed Bożym Narodzeniem. W USA to czas tradycyjnie przewidziany na premiery filmów, z którymi wiązane są największe oscarowe nadzieje. Dystrybutorem filmu Pawlikowskiego jest Amazon, który umieścił także produkcję na swojej platformie streamingowej. Wyniki oglądalności są naprawdę obiecujące, a po ogłoszeniu nominacji do Oscarów niewątpliwie będą jeszcze wyższe. 

Wedle danych ze strony Mojo Box Office, przez pierwsze trzy tygodnie wyświetlania w amerykańskich kinach, "Zimna wojna" zarobiła 313 424 dolarów, co po przeliczeniu daje 1 173 559 złotych. Teraz film ten wynik podwoił i ma na koncie 769 481 dolarów, co daje już prawie 3 miliony złotych (dokładnie 2 904 460 pln). 

To wynik o tyle satysfakcjonujący, że film zalicza się do nurtu kina ambitnego. Co ciekawe, w grudniu ubiegłego roku pokazywano go na zaledwie trzech ekranach, po Nowym Roku liczba ta została podwojona.

"Zimna wojna" w zagranicznych kinach

Film Pawlikowskiego poza Polską i USA obejrzeli do tej pory widzowie na całym świecie. Jak mówią dane, najbardziej podobał się we Francji, tam bowiem nasz obraz zarobił prawie 2,5 mln dolarów. W Hiszpanii przyniósł zyski przekraczające 1,5 mln dolarów, w Wielkiej Brytanii do tego 1,5 mln niewiele z kolei brakuje. Co ciekawe, w dość małej Holandii film zarobił ponad 900 tys. dolarów, podobnie zresztą było we Włoszech. 

"Zimna wojna" łącznie w Argentynie, Australii, Czechach, Francji, Grecji, Holandii, Nowej Zelandii, Norwegii, Portugalii, Rumunii, Rosji, Hiszpanii, Turcji, Wielkiej Brytanii oraz na Islandii, Litwie, Słowacji, Słowenii, Ukrainie oraz we Włoszech zarobiła 8 935 699 dolarów, czyli 33 448 406 złotych. Razem z wpływami z Polski i USA daje to obecną chwilę 14 575 535 dolarów, co przelicza się według ostatniego kursu walut na 55 016 377 złotych.

Dla porównania, "Ida" tego samego reżysera zarobiła w amerykańskich kinach 3 827 060 dolarów (14 425 076 pln) i 1 257 845 złotych w Polsce. Przypomnijmy także, że "Kler" na początku roku stał się najbardziej dochodowym filmem w polskiej historii - wcześniej ten tytuł należał do "Ogniem i mieczem", jednak film Smarzowskiego wyprzedził go o 170 tys. złotych. 

Więcej o: