"Kurier". Pasikowski zrobił bardzo ładny film dla szkolnych wycieczek [RECENZJA]

"Kurier" to szpiegowski film inspirowany tajną misją Jana Nowaka-Jeziorańskiego z 1944 roku. Jeśli ktoś liczył na drugiego "Jacka Stronga", to się mocno przeliczył.

Tym razem Pasikowskiemu wyszedł bardzo poprawny politycznie, odpowiednio patetyczny choć i zaskakująco dynamicznie zmontowany obraz. Dobrze zagrany, ale nie tak kompletny jak "Jack Strong", film z Marcinem Dorocińskim w roli pułkownika Kuklińskiego, który reżyser nakręcił kilka lat temu.

"Kurier" - czy da się zrobić szpiegowski film, którego zakończenie wszyscy znają?

Władysław Pasikowski decydując się na zrobienie filmu o Janie Nowaku-Jeziorańskim, podjął się zadania bardzo trudnego. To był wyjątkowy człowiek z niezwykłym życiorysem i niewątpliwie kręcenie obrazu opowiadającego o jego dokonaniach oznacza jednocześnie ogromną odpowiedzialność.

 

"Kurier" nie jest filmem biograficznym w ścisłym tego słowa znaczeniu - twórcy skupiają się na tylko jednej z jego licznych misji, ostatniej, której Jan Nowak- Jeziorański podjął się przed wybuchem Powstania Warszawskiego. W czasie wojny pełnił on między innymi funkcję tajnego kuriera polskiego rządu na emigracji. W 1944 roku jako kurier dostał rozkaz - miał przekazać przywódcom AK, że nie mogą liczyć na wsparcie Aliantów, jeśli zaczną zbrojne wystąpienie przeciwko niemieckim okupantom i nie powinni zaczynać powstania. W tej sprawie Jeziorański rozmawiał nawet z samym Winstonem Churchillem.

Film skupia się na trudnej podróży kuriera z Londynu do Warszawy. Oczywiście, wypełnienie rozkazu nie należy do łatwych, bo Jeziorańskiemu nikt nie chce pomóc - nawet stacjonujący w Wielkiej Brytanii oficerowie Wojska Polskiego. Mimo to znany ze swojej determinacji kurier wyrusza w podróż, która obfituje w przeszkody na każdym możliwym etapie. Nie raz, nie dwa musi przekonywać innych, żeby wbrew rozsądkowi poszli mu na rękę i jest w tym zabójczo skuteczny. Po drodze dokonuje też rzeczy niemal niemożliwych i naprawdę ucieka śmierci sprzed nosa. Bo przecież przez cały czas śledzą go naziści i wysyłają za nim list gończy z portretem pamięciowym.

Film 'Kurier' w reżyserii Władysława PasikowskiegoFilm 'Kurier' w reżyserii Władysława Pasikowskiego Fot. Bartosz Mrozowski/mat. dystrybutora

I tu wypada wrócić do pytania - czy da się nakręcić wciągający szpiegowski film, którego zakończenie wszyscy znamy? Bo przecież wiemy, że wbrew treści rozkazu, który wiezie kurier, powstanie i tak wybuchnie.

Pasikowskiemu udało się to połowicznie - teoretycznie akcja toczy się gładko, główny bohater filmu (rozpatruję to w oderwaniu od historycznego pierwowzoru) jest inteligentny, szarmancki, honorowy i sprawnie unika wszelkich niebezpieczeństw, sprytnie wymykając się szpiegom obcych wywiadów. A jednocześnie film przepełniony jest drętwymi dialogami. Rozumiem, opowiadając o osobie takiego formatu, trudno takich rzeczy uniknąć. I jednocześnie muszę powiedzieć, że mimo tego, zwyczajnie zabrakło mi w tym wszystkim rzetelnego wprowadzenia w faktyczną historię Polski czy choćby informacji o tym, co robił Jan Nowak-Jeziorański w trakcie wojny i po niej.

"Kurier" od dzisiaj w kinach - obsada świetna, ale... 

Oddajmy przy tym wszystkim honor aktorom, a zwłaszcza odtwórcy roli głównej - Philippe Tłokiński zagrał lekko, przekonująco i bez żadnej przesady. Przy okazji zwrócę uwagę na to, że pociągnął sceny, które w polskich scenach zazwyczaj wychodzą okropnie, a mianowicie te z dialogami po angielsku. Pierwszy raz od dawna nie zwiędły mi w kinie uszy. Dodam też, że Rafał Królikowski zagrał generała Stanisława Tatara tak, że trudno go za to polubić - był wręcz okropny. To oczywiście pochwała - znaczy, że udało mu się tak dobrze oddać negatywny charakter postaci.

KurierKurier materiały prasowe, Kino Świat

Tomasz Schuchardt odnalazł się w tym filmie pięknie, nie tylko dzięki swojemu "przedwojennemu" wyglądowi, przez który został wcześniej obsadzony w roli Eugeniusza Bodo - aktor okazał się też sprawny w scenach pościgów i strzelanin. Uroczy był także epizod Cezarego Pazury, polecam uwadze.

Ogólnie, aktorsko nie ma tu na co narzekać, jeśli coś zawiodło to scenariusz, który pewnie można było lepiej napisać. Dlatego też podtrzymuję, że w tym wszystkim czegoś zabrakło i ostatecznie wyszedł taki film, który ze spokojem można pokazać każdej szkolnej wycieczce, bez obawy, że dzieciaki zasną w kinie. Nie każdy musi się ze mną w tej kwestii zgodzić, choćby dlatego warto "Kuriera" zobaczyć.

 "Kurier" Władysława Pasikowskiego od dzisiaj w kinach.