"Avengers: Koniec gry". Kim jest tajemniczy nastolatek, który pojawił się w końcowych scenach?

"Avengers: Koniec gry" to niekwestionowany przebój, który zarobił w kinach na całym świecie już grubo ponad dwa miliardy dolarów. W filmie pojawiło się wielu dobrze znanych bohaterów, jednak uwadze fanów nie umknęło, że na samym końcu można dopatrzeć się nastolatka, którego obecność wcale nie wydaje się tak oczywista na pierwszy rzut oka. Nic bardziej mylnego.
Zobacz wideo

"Avengers: Koniec gry" zamknął trwającą 11 lat epokę filmów Marvela. Najnowsza produkcja stanowi pożegnanie z częścią ważnych postaci, Chris Evanss już nie zagra Kapitana Ameryki, nie zobaczymy także żadnego nowego filmu o "Iron Manie". Jeśli nie widzieliście jeszcze "Końca gry", nie czytajcie dalej.

Kim jest nastolatek, który pojawił się w końcowych scenach "Avengers: Koniec gry"?

Zakończenie "Avengers: Koniec gry" jest bardzo smutne i gorzkie. W końcowych sekwencjach blisko trzygodzinnego filmu możemy bowiem zobaczyć zgromadzonych na pogrzebie Tony'ego Starka bohaterów, którzy przez ubiegłe lata pojawiali się w filmach Marvela, a którzy mieli z Iron Manem jakąś styczność i nawiązali z nim relację.

Wielu osobom nie dawała jednak spokoju obecność pewnego nastolatka, który stał w oddali w trakcie pożegnania z Iron Manem (który zginął, ratując świat przed niechybną zagładą).

Wbrew pozorom nie jest to postać, która znalazła się tam przez przypadek. To filmowy Harley Keener, którego mieliśmy okazję poznać w filmie "Iron Man 3". Wciela się w niego aktor Ty Simpkins, który miał 11 lat, kiedy ostatnio widzieliśmy go u boku filmowego Tony'ego Starka. Teraz dorósł i ma 17 lat!

 

Jak się poznali? Mały Harley nakrył Iron Mana w swoim garażu i strzelił do niego z zabawkowej broni. Szybko się zaprzyjaźnili - Harley pomógł Tony'emu wygrzebać się z załamania nerwowego i naładować słynny kombinezon bojowy. Przypomniał mu też, że w końcu jest mechanikiem i musi budować rzeczy. Na pożegnanie Tony Stark dał mu kilka rad, jak sobie radzić ze szkolnymi prześladowcami i w bonusie garaż wypełniony gadżetami.

W rozmowie z Entertainemnt Weekly reżyserzy filmu Anthony i Joe Russo tłumaczyli, dlaczego nie mogło go zabraknąć na pogrzebie:

Tony miał na niego duży wpływ.

Co więcej, obecność tego aktora przypomina też o tym, jaką ewolucję przeszedł sam Iron Man - dzięki ich spotkaniu stał się nieco mniej egoistyczny i zaczął się przejmować ludźmi, którzy go otaczają. Harley pomógł mu też w jakiś sposób emocjonalnie się rozwinąć. Trudno powiedzieć, czy zobaczymy jeszcze tę postać w nadchodzących filmach Marvela. Ale kto wie, może ten chłopak zainspirowany przez Tony'ego Starka zostanie nowym "szalonym wynalazcą" i będzie miał kiedyś znaczącą rolę w ratowaniu świata?

Więcej o: