"Grozi mu prowincjonalizacja oraz bojkot ze strony artystów". Reżyserzy piszą list otwarty w sprawie festiwalu w Gdyni

"Gildia Reżyserów Polskich wyraża głębokie zaniepokojenie selekcją filmów na tegoroczny Konkurs Główny Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Wybór dokonany przez Zespół Selekcyjny został zlekceważony decyzją Komitetu Organizacyjnego" - piszą filmowcy.

Kontrowersje w środowisku filmowym wzbudził przede wszystkim brak "Mowy ptaków", jednej z najbardziej oczekiwanych przez środowisko premier roku, w Konkursie Głównym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.

Zobacz wideo

Gildia Reżyserów Polskich: dowód na rezygnację z artystycznych priorytetów na rzecz "branżowych" układów

Komitet Organizacyjny nie zamieścił wśród zakwalifikowanych tytułów produkcji Xawerego Żuławskiego, chociaż rekomendował to składający się ze specjalistów Zespół Selekcyjny. Krytykują to m.in. dziennikarze (Krzysztof Spór, Karolina Korwin-Piotrowska, Jacek Szczerba) i ludzie filmu (m.in. Agnieszka Smoczyńska i Wiktor Zborowski). Teraz oficjalne stanowisko przedstawiła Gildia Reżyserów Polskich.

"Jest to kolejny dowód - obok likwidacji funkcji Dyrektora Artystycznego - na rezygnację organizatorów Festiwalu z artystycznych priorytetów na rzecz "branżowych" układów. W takim kształcie Festiwal Polskich Filmów Fabularnych nie będzie w stanie dotrzymać kroku rozwojowi polskiego kina. Grozi mu prowincjonalizacja oraz bojkot ze strony artystów, którzy będą zmuszeni szukać innego, bardziej wiarygodnego forum dla swojej twórczości" - czytamy w oświadczeniu.

Podpisani pod listem otwartym filmowcy, jak sami piszą, występują w obronie "podstawowych zasad", za jakie uważają niezależność Zespołu Selekcyjnego zagwarantowaną w regulaminie Festiwalu i to, że w jego merytoryczną decyzję nie powinni móc ingerować sponsorzy. Podkreślają:

Ma to znaczenie nie tylko dla jakości Festiwalu, ale także dla kondycji polskiego kina.

Pod pismem znalazły się podpisu Zarządu Gildii Reżyserów Polskich, w skład którego wchodzą: Agnieszka Holland, Andrzej Jakimowski, Joanna Kos-Krauze, Łukasz Ronduda, Andrzej Saramonowicz, Leszek Dawid, Sławomir Fabicki, Borys Lankosz, Paweł Maślona oraz Janusz Zaorski. Warto podkreślić, że wśród tych nazwisk znalazły się także takie, które widnieją na liście filmów wyselekcjonowanych do udziału w tegorocznym Konkursie Głównym. Wśród 16 tytułów są m.in. "Ciemno, prawie noc" Borysa Lankosza i "Obywatel Jones" Agnieszki Holland.

Kto decyduje o filmach Konkursu Głównego w Gdyni?

O Złote Lwy i inne nagrody FPFF w Gdyni może walczyć maksymalnie 16 tytułów. O tym, które filmy trafią do Konkursu Głównego, zgodnie z regulaminem najpierw dywagują specjaliści branży filmowej -  Zespół Selekcyjny. W tym roku tworzyli go reżyserzy i scenarzyści Kinga Dębska (przewodnicząca), Jakub Czekaj i Leszek Dawid, kostiumografka i scenografka Jagna Janicka oraz operator i reżyser Wojciech Staroń. Mają prawo zgłosić do maksymalnie 20 filmów, z czego potem Komitet Organizacyjny musi wybrać minimum osiem. W Komitecie Organizacyjnym zasiadają dyrektor festiwalu, przewodniczący rady programowej oraz przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Stowarzyszenia Filmowców Polskich, Samorządu Województwa Pomorskiego i Miasta Gdynia.

Jak pisze Piotr Guszkowski z "Gazety Wyborczej", w poprzednich latach obowiązywała niepisana umowa, że osem filmów wytypowanych przez Zespół Selekcyjny przechodzi przez Komitet Organizacyjny bez dyskusji, druga połowa to sugestie. W tym roku cztery z tych "pewniaków" odrzucono. To co prawda zgodne z regulaminem, ale zaskoczyło filmowców. Reżyser Wojciech Marczewski, który zasiada w Komitecie Organizacyjnym, potwierdza "Wyborczej":

Taka niepisana umowa sprawdziła się przy poprzednich edycjach. Do tej pory była respektowana, choć nie wszystkie wybory Zespołu Selekcyjnego przyjmowano z entuzjazmem. W tym roku umowę złamano.

Czemu festiwal w Gdyni nie pokaże filmu Żuławskich? Organizatorzy złamali umowę >>

Konkurs Główny bez "Mowy ptaków"? "Hańba", "kompromitacja"

Brak "Mowy ptaków", a także - jak pisze Agnieszka Smoczyńska, reżyserka nagradzanych "Córek dancingu" i "Fugi" - innych tytułów, jest "kompromitacją Komisji Selekcyjnej i Komitetu Organizacyjnego". Reżyserka komentuje, że "zaczyna dominować narracja narodowo-patriotyczna. Wiadomo, że to się zaczęło kilka lat temu. Teraz zaczynamy zbierać żniwa".

Podobnie uważa m.in. Karolina Korwin-Piotrowska, która używa słów takich jak "skandal", "hańba" i pisze na swoim Facebooku: "Drzwi do cenzury nie tyle zostały uchylone, ale wywalone jednym mocnym kopniakiem".

Sam Xawery Żuławski miał skomentować decyzję o wykreśleniu jego filmu z listy słowami: "władza robi ludziom w głowach bagno".

"Mowa Ptaków" Żuławskiego nie znalazła się w Konkursie Głównym FPFF w Gdyni. "Skandal", "hańba", "we mnie rodzi się złość" >>