Poważny wypadek na planie "Szybkich i wściekłych 9". Zdjęcia przerwane, dubler leży w śpiączce

Ekipa pracująca na planie "Szybkich i wściekłych 9" przerwała zdjęcia. Joe Watts, który jest dublerem głównej gwiazdy serii, doznał poważnego urazu głowy. Jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.

Kaskader i dubler Diesela we wtorek w trakcie pracy nad najnowszą częścią serii spadł z prawie 10 metrów. Doznał urazu głowy, został zabrany do szpitala Royal London. Jak informuje "Daily Mail", świadkiem wypadku na planie był m.in. Vin Diesel. Aktor był w szoku, nie mógł powstrzymać łez.  

Twórcy "Szybkich i wściekłych 9" wydali w tej sprawie oświadczenie, które pojawiło się na stronie "The Hollywood Reporter":

Na planie "Szybkich i wściekłych 9" w Leavesden doszło do poważnego incydentu z udziałem jednego z naszych kaskaderów. Wstrzymaliśmy produkcję na cały dzień, aby skupić się na tej sytuacji.

Rzecznik prasowy zachodniego oddziału England Ambulance Service twierdzi, że życiu Wattsa nie zagraża już niebezpieczeństwo. 

Sprawę wypadku skomentował także Jason Statham, który nazwał Wattsa swoim "najlepszym kumplem", a wszystkich kaskaderów "niedocenianymi bohaterami". - To oni narażają się, żeby inni ludzie wyglądali dobrze - powiedział i dodał:

Kaskaderzy zawsze byli moimi ulubieńcami na planach filmowych. Blisko współpracowałem z wieloma (...) Czuję się lepiej w ich towarzystwie niż w jakimkolwiek innym "dziale". To moi bliscy koledzy.

Statham grał w poprzednich częściach "Szybkich i wściekłych", a w sierpniu polską premierę będzie miał spin off serii z nim w roli głównej, zatytułowany "Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw".

Zobacz wideo

Joe Watts jest doświadczonym kaskaderem, pracował na planie produkcji takich jak "Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi", "Gra o tron" czy "Spider Man: daleko od domu". Jego partnerka Tilly Powell jest również kaskaderką.

To nie pierwszy wypadek dublera Vina Diesela

W 2002 roku Harry O'Connor, który był dublerem w wymagających specjalnych umiejętności, ryzykownych scenach na planie filmu "xXx", zginął podczas kręcenia jednego z ujęć. Kaskader zastępował aktora w scenie, w której główny bohater filmu startuje do lotu paralotnią z pokładu motorówki. W jego trakcie przelatywał nad mostem.  

Pierwsze ujęcie zostało nakręcone bez problemów. Niestety, w trakcie dubla O'Connor uderzył w most, złamał kark i w wyniku obrażeń zmarł.

- Ten film zadedykowaliśmy jego pamięci. Tęsknię za nim, był moim przyjacielem. W tę produkcję było zaangażowanych pięciuset kaskaderów, 499 skończyło pracę bez zadrapania... - wspominał reżyser "xXx" Rob Cohen w materiale wydanym na DVD. - Kaskaderzy wiedzą, że ryzykują życiem. W większości przypadków wszystko jest w porządku, czasem, niestety, nie jest - dodał.