Co znaczy ostatnia scena "Jokera"? Reżyser nie chce zdradzić, ale widzowie mają swoje teorie [SPOILERY]

"Joker" od swojej premiery pozostaje najchętniej oglądanym filmem na całym świecie. Nic dziwnego, że widzowie z wielkim przejęciem dyskutują o ostatniej scenie produkcji, która - zgodnie z założeniem reżysera - jest bardzo niejednoznaczna. Todd Phillips nie chce zdradzić, co dokładnie znaczy, ale pojawiły się całkiem prawdopodobne wytłumaczenia.

"Joker" bije rekordy popularności - tylko w pierwszy weekend wyświetlania zarobił ok. 235 mln na całym świecie, z czego 93,5 mln dolarów w samym USA. Film pokazuje historię zgnębionego i niespełnionego komika Arthura Flecka. Przechodzi mroczną metamorfozę i staje się psychopatycznym mordercą - słynnym Jokerem. Już teraz się mówi, że grający tę rolę Joaquin Phoenix zasługuje co najmniej na nominację do Oscara.

Czytaj też: "Joker". Scena w łazience miała wyglądać zupełnie inaczej. Ale Phoenix zaczął improwizować [SPOILERY]

Zobacz wideo

Film podejmuje takie wątki jak przemoc, nierówności klasowe i społeczne, kryzys ekonomiczny, a przede wszystkim kwestie zdrowia psychicznego i napiętnowania osób ze schorzeniami psychicznymi. Wywołuje też burzliwe dyskusje. Niektórzy są nim zachwyceni, inni wyrażają obawę, że może zostać odebrany jako obraz gloryfikujący przemoc, zwłaszcza w przypadku zgnębionych osób. Dużo też dyskutuje się o samym zakończeniu filmu, które jest niejednoznaczne. Jeśli jeszcze nie widzieliście filmu, a nie lubicie spoilerów, nie czytajcie dalej.

Niejednoznaczne zakończenie "Jokera". Komentarz reżysera

W ostatniej scenie filmu widzimy Jokera ze zmytym makijażem i bez zielonych włosów. Tańczy szaleńczo na korytarzu - prawdopodobnie to szpital psychiatryczny - a jego stopy zostawiają krwawy ślad, co sugeruje, że chwilę wcześniej zabił swoją lekarkę. Todd Phillips, który napisał scenariusz do filmu, w wywiadzie dla "The Times" powiedział:

 To, jak chcesz interpretować ten film, zależy wyłącznie od ciebie. Nie chodzi tu o fakty, które ci prezentuje, on raczej wskazuje różne możliwości

W wywiadzie dla "LA Times" dodał:

Można na ten film patrzeć z wielu różnych perspektyw. Możesz np. sobie powiedzieć, że to opowieść z wątkami wielokrotnego wyboru i tak naprawdę żaden z nich nie wydarzył się naprawdę. I nie chcę powiedzieć, że tak właśnie jest. Ale wielu ludzi, którym pokazywałem film mówiło mi - "O, rozumiem. To zmyślona historyjka. Ten cały film to żart. Ten koleś w szpitalu psychiatrycznym sobie to wymyślił. On nawet może nie być Jokerem"

Co znaczy ostatnia scena "Jokera"? Teorie fanów

Jak donosi portal Digitalspy, jedną z najczęstszych interpretacji finałowej sceny jest właśnie stwierdzenie, że wszystko, co zobaczyliśmy w filmie, nie wydarzyło się naprawdę - było tylko wymysłem agresywnego pacjenta szpitala psychiatrycznego. Fani argumentują, że przecież jednym z bardziej przełomowych momentów jest chwila, kiedy okazuje się, że Arthur wcale nie miał romansu ze swoją sąsiadką, a jedynie go sobie wymyślił. Jeszcze mniej prawdopodobne jest zatem, że jego morderstwa stały się zarzewiem miejskich zamieszek. Trudno też uwierzyć, że został ich symbolem, a ludzie go podziwiają za brutalne zabójstwa.

Druga teoria mówi, że zakończenie to scena z przyszłości. Użytkownik portalu Reddit wheresthetrigger1234 zauważa, że ostatnia scena wyraźnie różni się od reszty filmu - jest inaczej nakręcona i ma inne tempo, co może sugerować, że to ujęcie z przyszłości, kiedy Batman już działa w Gotham. Dlaczego?

Nim dochodzi do ostatniej sceny, Joker pyta swoją lekarkę, czy opowiedzieć jej żart, po czym zmienia zdanie - mówi jej, że by tego nie zrozumiała. Chwilę później widzimy przebitkę na ujęcia z młodym Bruce'em Wayne'em, który właśnie był świadkiem morderstwa swoich rodziców - w filmie dochodzi do niego tej samej nocy, kiedy Joker staje się symbolem miejskich zamieszek. Fani są przekonani, że Arthura rozbawiło, że tej samej nocy, kiedy stał się Jokerem, narodził się także Batman. 

Trzecia koncepcja jest najmniej skomplikowana - wszystko, co Fleck opowiada w szpitalu, wydarzyło się naprawdę, nawet jeśli wcześniej miał urojenia i wymyślił sobie związek z sąsiadką. A na sam koniec Joker morduje personel i prawdopodobnie ucieka na wolność. 

Czytaj też: Dlaczego Joker tak złowrogo się śmieje w najmniej odpowiednich momentach? Psychologowie tłumaczą