Jaskier Zamachowskiego dostaje to, na co czekali wszyscy fani. Fanowski film o Wiedźminie tylko dla fanów [RECENZJA]

Na całym świecie fani czekają na premierę "Wiedźmina" od Netflixa, którą zaplanowano na 20 grudnia. Zanim to jednak nastąpi, na YouTube już można obejrzeć sfinansowaną przez fanów produkcję "Pół Wieku Poezji Później". Powstawała przez ostatnie cztery lata, a została zrobiona przez fanów dla fanów - ta myśl nie powinna opuszczać waszej głowy do końca seansu, jeśli chcecie się cieszyć tym filmem.

Nastały dobre czasy dla fanów sagi Andrzej Sapkowskiego. Postać Wiedźmina stała się globalną marką dzięki grze od CD-Projekt. Na tyle, że za serial wziął się Netflix, który planuje na kanwie wiedźmińskich opowieści stworzyć serial, który ma wypełnić pustkę po "Grze o Tron".

Zobacz wideo

Zanim jednak Wiedźmin zdobył światową sławę, w Polsce zyskał grono oddanych miłośników. Ci postanowili nakręcić film w uniwersum stworzonym przez Sapkowskiego, tak by fani mogli w końcu zobaczyć coś lepszego, niż produkcja z Michałem Żebrowskim w roli Geralta (notabene jedyny jasny punkt serialu) z początku XXI wieku. "Pół wieku Poezji Później", to pół-amatorski projekt nakręcony dzięki funduszom zebranym na serwisie crowdfundingowym Polak Potrafi. Zebrano prawie 100 tys. złotych, które przeznaczono głównie na transport i wyżywienie. Aktorzy, nawet Ci bardziej znani, pracowali za darmo. Po prawie czterech latach pracy efekty nareszcie można zobaczyć na ekranie.

Zbigniew Zamachowski powraca jako Jaskier. Na szczęście tylko na chwilę

"Pół Wieku Poezji Później" nie można ocenić inaczej, niż jako produkcji amatorskiej. Do tego trzeba być fanem świata wykreowanego przez Andrzeja Sapkowskiego, żeby rzeczywiście się nią cieszyć. Mając to jednak w głowie i będąc wyrozumiałym podczas seansu, film fanowski może przynieść wiele radości. Z pewnością jest lepszy, niż to, co zaserwowała nam Telewizja Polska niemal 20 lat temu, ale nie sposób czasem nie zazgrzytać zębami podczas oglądania. Niemniej, dla każdego fana, jest to pozycja obowiązkowa - ma momenty, w których was zaskoczy.

Fabuła filmu "Pół Wieku Poezji Później" to obok efektów specjalnych największy atut produkcji. Akcja rozgrywa się 25 lat po wydarzeniach z ostatniej części wiedźmińskiej sagi. Na Kaer Morhen, w którym kształci się nowych wiedźminów, przeprowadzano atak, w którym giną prawie wszyscy - ostał się tylko Lambert.

To on jest jednym z głównych bohaterów, a w jego rolę wcielił się Mariusz Drężek, aktor z poważnym filmowym CV. Jego wiedźmin jest rozczarowany światem, nie może się w nim odnaleźć - boli go też brak wdzięczności ludzi, których przecież chroni przed potworami. Wyrusza w dziesięcioletnią wędrówkę, podczas której spotyka barda Jaskra oraz Triss Merigold. Ta druga poszukuje zbiegłej z Aretuzy czarodziejki, w ręce której wpadła księga Alzura - ta sama, która traktuje o modyfikacjach genetycznych, dzięki którym powstali wiedźmini.

Lambert dołącza do starej znajomej, by powstrzymać antagonistkę przed stworzeniem kolejnych mutantów. Wiedźmin i czarodziejka razem ruszają, by powstrzymać czarownicę - jak uciekinierkę nazywają wieśniacy, ze względu na plotki nawiązujące do "Jasia i Małgosi", a które ona sama rozsiewa. To jest wyświechtany, ale dość miły dla widza zabieg. Tak zawiązana akcja to intrygujący pomysł na fabułę - trzyma przed telewizorem. Zmęczony życiem Lambert wydaje się mieć dobrą motywację, by pomóc Merigold, co jest ważnym punktem fabuły.

Lambert i Triss będą też musieli uwolnić bękarta... Jaskra. Uwaga - BĘDZIE SPOILER. Wrażliwym na tę kwestię radzimy pominąć następny akapit. Dla ułatwienia umieścimy poniżej rzeczony film:

 

Poeta na szczęście szybko znika z opowieści i to definitywne. Chciałoby się rzec nareszcie, bo Zamachowski w roli Jaskra,od początku był osobliwym pomysłem. Jego aparycja zwyczajnie nigdy nie pasowała do przystojnego amanta, czarującego każdą napotkaną kobietę, jakim był poeta. Ponadto jego pomysł na tę postać był nietrafiony tak samo, jak casting, a Jaskier w jego wykonaniu był męczący oraz nudny. Mówimy to pomimo uznania dla aktorskich zdolności pana Zbigniewa. Po prostu minął się z bohaterem. Niestety, jego postać zostaje zastąpiona w fabule przez jego syna Juliana, granego przez Marcina Bubółkę. Ten jest jest jeszcze bardziej irytujący niż Jaskier Zamachowskiego, a i odgrywana przez niego postać nie przystaje do tego, co widzimy na ekranie. Znów ciężko uwierzyć, że to właśnie jego urok działa na kobiety tak hipnotyzująco.

Koniec spoilerowania.

Czasem trzeba zacisnąć zęby, żeby się cieszyć tym filmem

Film rozpoczyna się przydługim wstępem, który szybko nudzi i wyczerpuje chyba wszystkie linie dialogowe na kolejne 10 minut. Na początku nie dzieje się wiele, na ekranie widzimy wiele scen, które nie są zrozumiałe, a i nikt nie kwapi się, żeby je wytłumaczyć. Dialogi są poważnym problemem filmu, zresztą jak cały scenariusz, który mimo porządnego trzonu ma wiele dziur. Rozmowy między bohaterami brzmią sztucznie i wymuszenie, szczególnie wulgaryzmy, które są nieodłącznym elementem wiedźmińskiego świata. Zamiast wzmacniać wypowiedź, sprawiają, że brzmi ona jak rozmowa dwóch kolegów na warszawskiej Pradze wieczorową porą. Z czasem na szczęście to wrażenie mija, ale wciąż dialogi często wydają się absurdalne, a to potęguje braki warsztatowe aktorów. To samo tyczy się wielu innych scen i posunięć bohaterów. Nie zawsze zrozumiałe jest co i dlaczego stało się na ekranie. Drężek i Magdalena Różańska, którzy zagrali Lamberta oraz Merigold, wywiązali się ze swoich ról poprawnie, ograniczyły ich głównie źle napisane dialogi.

Wyjątkowo dobrze udały się efekty specjalne oraz sceny walki. Brak im może oszałamiającego dynamizmu, ale choreografia została przemyślana i cieszy oko. Przypominała mi to, co widzieliśmy w pierwszych sezonach "Wikingów". Twórcy musieli zastosować kilka sztuczek montażowych, ale zrobili to na tyle zgrabnie, że nie kłują w oczy. Gorzej wypadły lokacje, które były kręcone głównie na Mazowszu. I to widać. Są to może szczegóły, ale mazowiecki las, rzeka, plaża, nie pasują do przygód w świecie wiedźmińskim. Mimo to, zdjęcia i kadry były wykonane profesjonalnie i ciężko im coś zarzucić. Może to, że niektóre kadry ruchome trwały zbyt długo. Docenić należy też scenografię i kostiumy, które wyglądały przekonywająco i nie raziły po oczach, co bywa problemem filmów fantasy.

Więcej o:
Komentarze (43)
Jaskier Zamachowskiego dostaje to, na co czekali wszyscy fani. Fanowski film o Wiedźminie tylko dla fanów [RECENZJA]
Zaloguj się
  • wiceherszt

    Oceniono 23 razy 7

    Filmów niestety nie przebrnąłem. Mam wrażenie, że filmowcom z "Wiedźminem" po prostu nie jest po drodze. Albo robią jakiś chłam z beznadziejnym doborem aktorów (poza Żebrowskim), albo zabierają się za to "zachodni", którzy wprawdzie dysponują nieograniczonym budżetem, jednak przy zerowym "wyczuciu klimatu" nie tylko książek, ale nawet gry komputerowej.

    Bo Wiedźmin w wykonaniu CD projektu jest całkiem udaną kontynuacją "Sagi" Sapkowskiego, natomiast to, co reklamują na Netfliksie wygląda jak jakieś połączenie "Boemunda" z "Grą o Tron". Nie wiem, może tam się coś takiego sprzeda, jednak mnie od tego "katapultuje".

    Jak dla mnie optymalnym rozwiązaniem byłoby, gdyby za film albo serial zabrał się po prostu CD Project. Mogliby obsadzić mniej znanych aktorów, niech się wybiją, zapłacić Sapkowskiemu za konsultację i zrezygnować ze wszystkich "politpoprawnych" smaczków, w stylu wciskania na siłę czarnoskórych aktorów tam, gdzie występować nie powinni. Bo teraz większość zachodnich produkcji wygląda tak, jakby kręcono "Zulus Czaka", dodając mu obowiązkowych białych adiutantów i koniecznie też białą kobietę, najlepiej lesbijkę, żeby parytety się zgadzały. To nonsens.

  • yeah_bunny

    Oceniono 6 razy 4

    nigdy więcej...
    dziękuje Netflixowi za zrealizowanie marzenia o ekranizacji i jednoczesną możliwość usunięcia z pamięci kreacji Graży Wolszczak, Zamachowskiego i smoka. Przede wszystkim smoka.

  • golem_t

    Oceniono 6 razy 4

    Akurat Zamachowski jako Jaskier to był dobry wybór (te 20 lat temu). Na pewno do opisu Dijkstry: "Masz lat blisko 40, wyglądasz na blisko 30, wyobrażasz sobie, że masz nieco ponad 20, a postępujesz, jakbyś miał niecałe 10".

  • starystormy

    Oceniono 3 razy 3

    obejrzalem zapewne uwazniej niz autor artykulu ktory chyba za bardzo wszedl w role krytyka i postanowil zrownac z blotem produkcje fanow.
    film jest lepszy niz wiekszosc tego co serwuje aktualnie telewizja od tvp poczawszy a na tvn konczac. zrealizowany nie za miliony monet tylko za budzet wystarczajacy na standardowym planie filmowym na papier do kibla.
    Lambert i Merigold sa naturalni bo moze stwarzac problemy autorowi przyzwyczajonemu do holywoodzko wenezuelskich produkcji gdzie cyc na wierzchu i ochy i achy przy kazdym pierdnieciu musza byc. Postac soltysa to mistrzostwo wsi polskiej. Zamachowski w produkcji tvp zagral Jaskra doskonale, tylko autorowi artykulu ciezko zrozumiec ze kobiety nie zawsze oceniaja po wygladzie i neizbadane sa ich decyzje jesli chodzi o facetow. A Julian .. coz ... gra glupkowatego syna i calkiem niezle mu to idzie.
    Owszem to produkcja fanow dla fanow. I tak nalezy ja oceniac. Jednak napisanie o niej ze jest kiepska jak to sugeruje pan Kacper swiadzczy jedynie o braku szerszego spektrum widzenia poza amerykanska popkulturowa kinematografia. Owszem wsadzenai tam paru gwiazd i dolozenie miliona efektow specjalnych zrobiloby z tego lepszy film. Niech wiec pan Kacper Kolibabski pokaze jak to sie robi.
    ps. szacunek za podpisanie sie imieniem i nazwiskiem. to ostatnio rzadkosc w gazecie

  • gryflon

    Oceniono 5 razy 3

    To ja swoje trzy grosze też dołożę. Zacznę od syna Jaskra i przypomnę że słynny Tulipan był marnej postury i takiej sobie urody. Więc czepianie się że nie przystaje do postaci amanta typu Valentino jest cokolwiek chybione.. Faktycznie wstęp filmu nieco przydługi, ale co do reszt nie ma co się czepiać. Jak rozumiem największą wadą tego filmu dla szanownego recenzenta jest mała ilość krwi, brak szybkich samochodów i znikoma jak na dzisiejsze standardy ilość nieboszczyków i wybuchów. Jak sobie przypomnę co niektóre produkcje profesjonalistów. np "Naznaczony" to ten film naprawdę jest dobry.

  • ideprosto

    Oceniono 2 razy 2

    Nie mam zastrzeżeń. Film ten nazywać amatorskim, to może osoba bardzo młoda. Proponuję przejrzeć filmotekę Hollywood. Tam produkcji nudniejszych, bez muzyki, z akcją, a właściwie bez akcji, z fabułą pisaną przez i dla ludzi bardzo prostych jest sporo. Tak zwane kino klasy C.

  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 4 razy 0

    Łomnicki kiedyś powiedział - parafraza: "Ciało aktora ma swoje ograniczenia. Nikt nie obsadzi mnie w roli dwumetrowego amanta".
    Okazuje się, że w tym względzie polskie coś, co nazywane jest światem sztuki, zmieniło zdanie po objawieniu się niejakiego Zamachowskiego.

  • qqben

    0

    Nie po to Netflix płaci za reklamę...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX