"No Time to Die". Daniel Craig zdradza, dlaczego powrócił do roli Bonda po raz ostatni

W kwietniu na ekranach kin pojawi się 25. odsłona przygód Jamesa Bonda pod tytułem "No Time to Die". To film o tyle wyjątkowy, że grający Bonda od prawie 15 lat Daniel Craig wystąpi w tej roli ostatni raz. Aktor zdradził magazynowi "Empire", co sprawiło, że zdecydował się na jeszcze jeden film z agentem 007.
Zobacz wideo

Polski tytuł 25. filmu o Bondzie to "Nie pora umierać". Na początku zobaczymy, jak James Bond opuszcza czynną służbę i cieszy się emeryturą na Jamajce. Pojawia się jednak jego stary przyjaciel Felix Leiter z CIA i prosi Bonda o pomoc. Misja doprowadzi 007 do tajemniczego złoczyńcy, dysponującego nową, niezwykle niebezpieczną technologią (w tej roli wystąpi Rami Malek). Wiadomo, że wyjątkowym momentem w "No Time to Die" będzie zmiana warty - Daniel Craig przekaże pałeczkę kolejnemu odtwórcy roli agenta 007. Jeszcze po premierze "Spectre" wiele wskazywało na to, że aktor już wtedy odpuści sobie Bonda, ale stało się inaczej. 

Zobacz też: "No Time To Die". "Bond" jeszcze nigdy nie był tak drogi. Przebił poprzedni film o 5 mln dolarów >>

"No Time to Die". Daniel Craig: Gdybym odszedł po "Spectre", miałbym poczucie, że nie dokończyłem czegoś ważnego

Magazyn "Empire" przypomina, że wraz z debiutem "Spectre" w 2015 roku Craigowi zdarzyło się stwierdzić, że prędzej podetnie sobie nadgarstki, niż jeszcze raz wejdzie w skórę 007, ale te słowa szybko odwołał. Zapytany dziś, jak doszło do tego, że jednak postanowił powrócić do bondowskiego świata, aktor odpowiedział:

Gdybym faktycznie odszedł wcześniej, świat nie przestałby się kręcić, a i mnie nic by się nie stało. Ale jakoś czułem, że musimy to doprowadzić do końca. Jeżeli skończyłbym na "Spectre", miałbym z tyłu głowy głos mówiący: "Żałuję, że nie zrobiłem jeszcze jednego filmu".

Craig dodał, że przekonał go scenariusz "No Time to Die", który w jego mniemaniu godnie zamyka jego "kadencję" w roli Bonda:

Zawsze miałem w głowie coś w rodzaju własnej, sekretnej wizji tego wszystkiego, co chciałem z tym zrobić. W "Spectre" tego nie było, ale wydaje mi się, że przy ["No Time to Die"] to widzę.

W "No Time to Die" występują również m.in. Ralph Fiennes, Naomie Harris, Léa Seydoux, Ben Whishaw i Jeffrey Wright, a dołączyli do nich Ana de Armas, Dali Benssalah, David Dencik, Billy Magnussen czy Lashana Lynch, o której plotkuje się jako o nowym Bondzie. Premiera "No Time to Die" jest zaplanowana na 2 kwietnia 2020 roku.

Więcej o:
Komentarze (4)
"No Time to Die". Daniel Craig zdradza, dlaczego powrócił do roli Bonda po raz ostatni
Zaloguj się
  • sioban

    Oceniono 5 razy 3

    a ja myślę że przelew na konto Pana Craiga przekonał i nie ma co tu dorabiać filozofii

  • eurotram

    0

    Jak się zestawi wszystkich aktorów dotąd grających (tych istotniejszych,bo pominę niewypał z Lazenby'ym i dwa filmy z Daltonem),to wychodzi jeden ciekawy wniosek. Ale najpierw zestawienie:
    1. Connery: 7 filmów*, 9 lat od wydania pierwszego do wydania ostatniego;
    2. Moore: odpowiednio 7 filmów, 12 lat;
    3. Brosnan: 4 filmy, 7 lat;
    4. Craig: 5 filmów, 14 lat

    Z tego jasno wychodzi,że Craig siedział NAJDŁUŻEJ w tym biznesie (a już o śp. Rogerze Moore mówili,że w ostatnim odcinku wyglądał jak agent-emeryt), a niektórym może się wydawać że krócej tylko z tego powodu,że w tym wieku gwałtownie spadła częstotliwość wypuszczania nowych Bondów. Wcześniej 4-5 letni odstęp między kolejnymi Bondami zdarzał się tylko wtedy gdy ekipa szukała zastanawiała się nad nowym pomysłem na całość (na czele z nowym aktorem do tytułowej roli). A teraz? 3 lata między "Skyfall" i "Spectre", 4 lata między "Quantum of Solace" i "Skyfall" i aż 5 lat między "Spectre" i "No time to die"! Tak to szybko można "zużyć" aktora przy niewielkiej liczbie filmów...

    *) w "autoryzowanej" serii

  • duckoff

    Oceniono 4 razy -2

    hajs zadecydował.
    a że go nie będzie w następnym odcinku, zadecydowało, że już go nie chcą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX