"Koty". Film Toma Hoopera jest tak zły, że już po premierze kina zastąpią go poprawioną wersją

"Koty", czyli filmowa adaptacja musicalu Toma Hoopera, spotkała się z miażdżącą krytyką widzów. Reżyser zabrał się za poprawki po ostrej reakcji internautów na zwiastun, ale nie zdążył w odpowiednim terminie, więc Universal Studios podejmuje się precedensu i rozsyła do kin nową wersję produkcji już po jej premierze.
Zobacz wideo

W rozmowie z brytyjskim dziennikiem "The Times" z 12 grudnia Hooper zdradził, że na kilka dni przed premierą zaplanowaną na 20 grudnia ekipa nanosiła na materiał filmowy poprawki związane z technologią wykorzystaną do stworzenia koto-ludzkich hybryd. - Na jakimś poziomie ogólna reakcja na zwiastun była wariactwem, ale bez wątpienia odrobiliśmy lekcje - powiedział reżyser i dodał:

Nigdy nie miałem zamiaru sprawić, żeby widzowie czuli się nieswojo, więc uznałem, że jeśli tyle osób pisze takie komentarze, to muszę z tego wyciągnąć wnioski. Problem z trailerem był taki, że twarze aktorów trochę się zgubiły wśród wszystkich efektów. Wróciłem więc w sierpniu do studia i sporo z tych komentarzy pomogło mi doprowadzić do porządku to, co zrobiliśmy.

Nie było szans na to, że Hooperowi uda się dokończyć przeróbki na czas. Polacy, którzy wybiorą się do kin od 3 stycznia, najprawdopodobniej obejrzą już nową wersję "Kotów". Niestety dla reżysera, krytycy i pierwsi widzowie mieli wątpliwą przyjemność zapoznania się z oryginałem, którego bezlitosne recenzje z pewnością przejdą do historii internetu i krytyki filmowej w ogóle.

Zobacz też: Martin Scorsese twierdzi, że "Irlandczyk" może być jego ostatnim filmem. Wszystko nadal przez superbohaterów >>

"Koty". "Widoki, których nigdy nie powinien doświadczyć żaden człowiek"

"Kotów" nie oszczędziła m.in. redakcja "The Telegraph". Tim Robey wystawił produkcji pierwszą od dziewięciu lat w dzienniku ocenę zero na pięć gwiazdek w recenzji opatrzonej tytułem "Piekielna katastrofa, z której nikt nie ujdzie z życiem". Jego redakcyjny kolega Robbie Collin napisał z kolei na Twitterze:

Uprzejmie donoszę, że "Koty" są wszystkim, na co mieliście nadzieję, a nawet jeszcze więcej: to zdumiewająco obrzydliwa porażka, przez którą czujesz się, jakby na twoim mózgu żerowały pasożyty. Oglądanie tego filmu to doświadczenie na tyle stresujące, że dostałem od niego migreny.

Alex Cranz z portalu Gizmodo stwierdziła natomiast po seansie "Kotów", że film "przekracza wszelkie wyobrażenia dlatego, że istnieje, a przecież absolutnie nie powinien" i dodała, że "doświadczyła widoków, których nigdy nie powinien doświadczyć żaden człowiek".

Mocno dostało się też obsadzie, w której znaleźli się m.in. Jennifer Hudson, Taylor Swift, Idris Elba, Judi Dench, Ian McKellen, Rebel Wilson, jak również prowadzący popularny w USA program "Late Night" James Corden czy wokalista i tancerz Jason Derulo. O tym, co na ich temat powiedziały media, możecie przeczytać pod linkiem poniżej - w tych opiniach nie ma ani krzty miejsca na skrupuły.

Czytaj: "Koty". Krytycy równają film z ziemią. "Obrzydliwa porażka, przez którą czujesz się, jakby pasożyty żarły ci mózg" >>