"The Lighthouse". Robert Pattinson: Willem Dafoe umie grać. Ja właściwie nie bardzo

Robert Pattinson ma się czym pochwalić w 2019 roku. Otrzymał angaż do roli Batmana w nadchodzącym filmie Matta Reevesa, zagrał w produkcji Netfliksa "Król", a także wystąpił u boku Willema Dafoe w bardzo mocnym "The Lighthouse". Tymczasem w wywiadzie z "The Guardian" gwiazdor stwierdził, że jest święcie przekonany o swoim braku umiejętności aktorskich.
Zobacz wideo

Robert Pattinson od dłuższego czasu udowadnia, że rola wampira Edwarda Cullena w filmowej adaptacji sagi "Zmierzch" była jedynie jednym z epizodów w jego karierze i nie pozwala się zaszufladkować. Z powodzeniem występuje w rozmaitych produkcjach: wystarczy wspomnieć o "Wodzie dla słoni" Francisa Lawrence'a, "Królowej pustyni" Wernera Herzoga, "High Life" Claire Denis czy "Mapach gwiazd" Davida Cronenberga. Prawdziwy popis dał jednak u Roberta Eggersa w "The Lighthouse", który jest przez wielu uważany za najlepszy film tego roku. Okazuje się jednak, że Pattinson w ogóle nie wierzy w swoje możliwości i uparcie uważa, że nie ma pojęcia, co tak naprawdę znaczy "grać".

Zobacz też: Robert Pattinson o roli Batmana: Byłem przekonany, że przez te plotki wszystko już przepadło >>

Robert Pattinson: Stresuję się podczas pracy przy każdym filmie, który robię

W rozmowie z dziennikiem "The Guardian" Robert Pattinson powiedział, że w jego opinii grać potrafią Willem Dafoe, Bruce Willis czy Joaquin Phoenix. A on? Nie ma opcji. Jak sam mówi:

Ja umiem grać na może trzy sposoby. Stresuję się podczas pracy przy każdym filmie, który robię. (...) Do tego jestem katastrofistą i zawsze przeczuwam, że wydarzy się najgorszy z możliwych scenariuszy. Kiedy on się faktycznie dzieje, przynajmniej jestem przygotowany!

W "The Lighthouse" Pattinson i partnerujący mu Willem Dafoe wcielili się w dwóch latarników mieszkających na opuszczonej wyspie, których stopniowo ogarnia coraz większe szaleństwo. Pojawienie się u boku Dafoe było dla Pattinsona "nieprawdopodobnie ciężkie nerwowo", czego jednak w filmie wcale nie widać - i jeden, i drugi grają kapitalnie. Zapytany o proces przygotowywania się do tej konkretnej roli, Pattinson opowiedział, że, przykładowo, bił się po twarzy, obracał bez przerwy, żeby wywołać u siebie zawroty głowy, zmuszał się do wymiotów czy też raczył się błotem prosto z kałuży. 

Z racji, że nie wiem za bardzo, jak się gra, chciałem trochę urzeczywistnić to szaleństwo. Jednym ze sposobów, na które wpadłem, jest wprowadzenie ciała w trochę gorszy ogólny stan. Wchodzisz potem na plan z całkiem innym uczuciem

- mówił aktor. Być może w tym szaleństwie jest metoda, bo jakkolwiek Pattinson będzie się zarzekać, że tak nie jest, jest naprawdę świetnym aktorem, który potrafi stawić czoła różnego rodzaju filmowym wyzwaniom. W 2021 roku zobaczymy go na ekranach kin w roli kultowego Człowieka-Nietoperza u Matta Reevesa. Ciekawe, co Pattinson będzie robił, żeby "urzeczywistnić sobie" tę postać...

Więcej o: