"Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie". Grający Palpatine'a Ian McDiarmid był zszokowany powrotem jego postaci do sagi

Film "Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie" zebrał od widzów i krytyków mieszane recenzje. Jednym z najszerzej dyskutowanych aspektów produkcji jest powrót złowieszczego Palpatine'a, który teoretycznie nie powinien już wracać... Co najmniej tak samo zdziwiony jak fani "Star Wars" był tym faktem wcielający się w Imperatora Ian McDiarmid.
Zobacz wideo

Z Imperatorem Palpatine'em fani filmowej serii "Gwiezdne wojny" widzieli się po raz ostatni w prequelach. Z kolei chronologicznie wątek Imperatora kończy się w "Powrocie Jedi", czyli części szóstej (powstałej jako trzecia w 1983 roku), gdzie Darth Vader występuje przeciwko swojemu mistrzowi i wrzuca go do szybu reaktora. Ze spokojem można było zatem stwierdzić, że Imperator nie żyje, a bohaterowie mają jeden z największych problemów z głowy. Tymczasem w 2019 roku grana przez Iana McDiarmida postać zrobiła wielki comeback i nikt do końca nie wie, dlaczego. Nawet sam aktor.

Zobacz też: "Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie". Zgodnie z oczekiwaniami nie spełnia oczekiwań [RECENZJA] >>

"Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie". Ian McDiarmid o powrocie Palpatine'a: George Lucas mówił mi, że on nie żyje  

W rozmowie z portalem Digital Spy Ian McDiarmid zdradził, że bardzo ucieszyła go propozycja powrotu do świata "Gwiezdnych wojen", ale jednocześnie sprawiła mu ona nie lada niespodziankę. Aktor powiedział:

Myślałem, że nie żyję! Byłem przekonany, że [Palpatine] nie żyje. Kiedy zrobiliśmy "Powrót Jedi", a ja zostałem zrzucony do galaktycznych odmętów, [on nie żył]. Zapytałem, czy on jeszcze wróci, a [George] Lucas powiedział: - Nie, on nie żyje. Więc po prostu to zaakceptowałem. Oczywiście wtedy nie wiedziałem, że wezmę udział w prequelach, więc w pewnym sensie Palpatine nie był jednak martwy, ponieważ wróciliśmy do tego bohatera, aby przedstawić go, gdy był młodym mężczyzną. Ale tutaj... Byłem całkowicie zaskoczony.

Pierwsze sceny z udziałem Imperatora mogliśmy podpatrzeć w jednym ze zwiastunów "Skywalker. Odrodzenie". Spotyka się z nim Kylo Ren, syn Hana Solo i Lei, który dowiaduje się, że to właśnie Palpatine był wszystkimi głosami w jego głowie. Następnie słychać głos Snoke'a, a potem Vadera - mówi nimi sam Imperator.

Zobacz też: "Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie". Dlaczego C-3PO żegna się w najnowszym zwiastunie? Powód nie jest oczywisty >>

"Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie" - wielkie powroty

Palpatine nie był jedyną postacią, która pokazała się w "Skywalker. Odrodzenie" po długiej przerwie w sadze "Gwiezdne wojny". Widzimy m.in. Billy'ego Dee Williamsa w roli Lando Calrissiana, jak również kilku innych gości, których teoretycznie już pożegnaliśmy. Trzecia część najnowszej trylogii odznacza też ostatni ekranowy występ zmarłej w 2016 roku Carrie Fisher. Leia Organa została wprowadzona do historii za pomocą archiwalnych ujęć, które nakręcono w trakcie zdjęć do "Ostatniego Jedi". Reżyser J. J. Abrams zapewniał, że nigdy nie planowano obsadzić kogoś innego w jej roli ani tym bardziej użyć cyfrowej wizualizacji.

Akcja 9. odsłony "Gwiezdnych wojen" dzieje się około rok po wydarzeniach z poprzedniego filmu ("Ostatni Jedi"). W rolach głównych zagrali Daisy Ridley, John Boyega, Adam Driver i Oscar Isaac.