Dawid Ogrodnik jako ks. Jan Kaczkowski. Kolejna spektakularna metamorfoza aktora

Dawid Ogrodnik wcieli się w rolę zmarłego księdza Jana Kaczkowskiego w filmie o roboczym tytule "Na pełnej petardzie". Pierwsze zdjęcia w charakteryzacji pokazują, że po raz kolejny ten doskonałyaktor przeszedł zaskakująco udaną metamorfozę. Można go pomylić z księdzem Kaczkowskim!
Zobacz wideo

W 2021 roku na ekrany polskich kin trafi film fabularny o roboczym tytule "Na pełnej petardzie". Opowiadać będzie o życiu księdza Jana Kaczkowskiego. Reżyserem obrazu został Krzysztof Rzączyński, scenariusz napisał Łukasz Ludkowski. 

Dawid Ogrodnik jako ksiądz Kaczkowski 

W rolę księdza Kaczkowskiego wcieli się Dawid Ogrodnik. Przygotowujący się do występu w produkcji aktor wziął udział w próbnej sesji fotograficznej do filmu. Efekty jego niesamowitej metamorfozy, której przyglądali się przyjaciele i bliscy duchownego z Fundacji im. Ks. Jana Kaczkowskiego. Efekty są imponujące:

Dawid Ogrodnik jako ks. KaczkowskiDawid Ogrodnik jako ks. Kaczkowski fot. Jacek Poremba / Materiały promocyjne

Tak wyglądają w porównaniu:

Dawid Ogrodnik wystąpi w roli księdza KaczkowskiegoDawid Ogrodnik wystąpi w roli księdza Kaczkowskiego fot. Jan Rusek/ Renata Dąbrowska / Agencja Wyborcza.pl

Ksiądz Jan Kaczkowski był twórcą Puckiego Hospicjum Domowego oraz Hospicjum św. o. Pio. Dał się także poznać jako autor i współautor wielu popularnych książek. To on powiedział, że "nie trzeba być katolikiem, żeby być dobrym człowiekiem" oraz, że "od wiary nie odcina się kuponów". Autor słów "zamiast ciągle na coś czekać, zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później, niż ci się wydaje " zmarł w marcu 2016 roku po długiej chorobie. Duchowny przez kilka lat zmagał się z glejakiem - nowotworem ośrodkowego układu nerwowego.

Dawid Ogrodnik powiedział o nim:

Ksiądz Jan Kaczkowski był osobą, która w dzisiejszym kapłaństwie jest wyjątkowo pożądana. To przykład duchownego, który przemawiał do wiernych ludzkim głosem. W swoim powołaniu był bardzo blisko drugiego człowieka, nie skrywał się za swoją funkcją. Miał świadomość, że ten dystans w dzisiejszym kościele nie spełnia swojej roli, co naturalnie wywoływało kontrowersje. Dla mnie, w budowaniu tej postaci nie jest najważniejszy cel, a podróż, w którą właśnie wyruszyliśmy. Mamy czas, którego nie wolno nam zmarnować. Od teraz trzeba żyć na pełnej petardzie!

Reżyser Krzysztof Rzączyński dodał:

Z historią księdza Kaczkowskiego byłem związany, gdy ten jeszcze żył i pracował. Niezwykle fascynowało mnie to, że człowiek, który sam cierpi na nowotwór, jest w stanie z taką siłą pomagać innym. Ujęło mnie połączenie pasji i energii z jednoczesną umiejętnością zatrzymania się i oddania siebie drugiemu człowiekowi, gdy ten akurat tego najbardziej potrzebuje. Chcemy zrobić film, który da ludziom nadzieję i siłę do tego, by jakoś te swoje problemy rozwiązywali, nie poddawali się, bo ta historia w gruncie rzeczy kończy się dobrze. Ksiądz Kaczkowski umarł, ale jego dzieło trwa i się rozwija. Nasz film ma nieść mnóstwo pozytywnej energii.
Więcej o: