Oscary 2020. Ile kobiet było nominowanych do Oscara za reżyserię? Wygrała tylko jedna

Po ogłoszeniu nominacji do Oscarów 2020 podniosło się larum, że w tym roku znowu żadna kobieta nie została uwzględniona w kategorii reżyserskiej. W całej hisotrii tej prestiżowej nagrody filmowej tylko jedna reżyserka zdobyła Oscara i to dopiero w 2009. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę, ile kobiet było w tej kategorii nominowanych.
Zobacz wideo

Po ogłoszeniu nominacji do Oscarów wielu komentatorów i użytkowników sieci społecznościowych nie kryło rozczarowania, że Greta Gerwig nie została nominowana za reżyserię "Małych kobietek". Należy jednak przyznać, że Akademia w tym roku przeszła samą siebie i nominowała we wszystkich kategoriach rekordową liczbę kobiet, bo 62. W historii Oscarów nigdy wcześniej to się nie zdarzyło.

>>>Oscary 2020. Gdzie oglądać filmy nominowane do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej?<<<

Ile kobiet było nominowanych do Oscara za reżyserię?

Amerykańska Akademia Filmowa wręcza Oscary od 1929 roku. Od tego czasu tylko pięć kobiet zdobyło nominację w kategorii najlepszy reżyser - po raz pierwszy wydarzyło się to w 1976 roku. Pierwszego przełomu dokonała Lina Wertmüller, która wyreżyserowała film "Seven Beauties". Przegrała jednak z reżyserem "Rocky'ego", Johnem G. Avildsenem. 

Na następną reżyserkę wyróżnioną w ten sposób trzeba było czekać ponad 20 lat. W 1993 roku nominację zdobyła Jane Campion za "Fortepian", a Oscara wygrał Steven Spielberg dzięki "Liście Schindlera". Na to, by Akademia zauważyła dokonania kolejnej reżyserki, trzeba było czekać 10 lat. Passę przerwała Sofia Coppola ze swoim doskonałym filmem "Między słowami". Akademia zagłosowała wtedy jednak za tym, by Oscara wręczyć Peterowi Jacksonowi za trzecią część "Władcy Pierścieni" czyli "Powrót króla". 

"Między słowami" Fot. mat. prasowe

Przełom nastąpił w roku 2009. Oscara dla najlepszego reżysera wygrała jako pierwsza kobieta Kathryn Bigelow. To ona stworzyła głośny film "The Hurt Locker" - pokonała wtedy Jamesa Camerona nominowanego za "Avatara", Lee Danielsa i jego "Precious", Jasona Reitmana ("Up in the Air") i Quentina Tarantino, który nakręcił wtedy "Bękarty wojny".

Kadr z filmu 'The Hurt Locker. W pułapce wojny'Kadr z filmu 'The Hurt Locker. W pułapce wojny' reż. Kathryn Bigelow, prod. Voltage Pictures

Po tym wyjątkowym zwycięstwie Akademia nie zdecydowała się nominować żadnej reżyserki - aż do 2017 roku. Wtedy wyróżniono właśnie Gretę Gerwig za "Lady Bird" - wygrał Guillermo del Torro za "Kształt wody". 

W 2018 roku znowu wyróżniono samych mężczyzn, podobnie stało się i teraz. Za reżyserię wyróżniono Martina Scorsesego ("Irlandczyk"), Todda Phillipsa ("Joker"), Sama Mendesa ("1917"), Quentina Tarantino ("Once Upon a Time in Hollywood") i Bong Joon Ho ("Parasite"). 

>>> Reakcje ekipy filmu na nominację do Oscara dla "Bożego Ciała". Gratuluje m.in. Szyc: "Ależ duma!!!"<<<

Tak też Gerwig pozostaje jedyną kobietą z nominacją dla najlepszego reżysera od czasów wygranej Bigelow. To, że nie została nominowana także w tym roku wywołało niemałe zdziwienie - jej adaptacja "Małych kobietek" w miesiąc od premiery zarobiła już 107 milionów dolarów na całym świecie. Grająca w tej produkcji Florence Pugh (która też dostała nominację dla najlepszej aktorki drugoplanowej) wyraziła swój żal z powodu pominięcia reżyserki w tej ważnej kategorii. Pugh powiedziała "Entertainment Weekly":

Ona dokładnie o tym zrobiła film. Zrobiła film o kobietach pracujących, o ich związku z pieniędzmi, o tym jak próbują pracować w męskim świecie. Dokładnie o tym są 'Małe kobietki'. Więc to, co się stało, tylko podkreśla, jak to ważne - to się cały czas dzieje.

Jak czytamy na ew.com, w ubiegłym roku filmy reżyserowane przez kobiety takiej jak "Cóż za piękny dzień", "The Farewell" czy "Hustlers" z Jenifer Lopez zebrały doskonałe recenzje, ale mimo to nie zostały zauważone w niemal żadnym z plebiscytów filmowych, zostały niemal pominięte na Złotych Globach. Tylko "Cóż za piękny dzień" zdobyło jedną nominację i to za rolę Toma Hanksa.

Czuję wielki dług wdzięczności dla Louisy May Alcott, Liny Wertmüller, Jane Campion, Agnès Vardy - tych prababek, które przybyły przed nami. Mam nadzieję, że na mnie się nie skończy - powiedziała Greta Gerwig "Entertainment Weekly".

Dlaczego tak mało kobiet zdobywa nominacje w tej kategorii? "The Times" podpowiada - za mało kobiet znajduje się w szeregach Amerykańskiej Akademii Filmowej. W ubiegłym roku organizacja ogłosiła, że 32 proc. jej członków to kobiety, co stanowi wzrost od 25 proc. w 2015 roku. Przypomnijmy też, że o nominacjach do Oscarów w poszczególnych kategoriach decydują też różne gildie - aktorska, producencka, reżyserska etc. - Łatwo zatem wyciągnąć wniosek, że za mało kobiet wybiera nominowanych artystów.

Więcej o:
Komentarze (16)
Oscary 2020. Ile kobiet było nominowanych do Oscara za reżyserię? Wygrała tylko jedna
Zaloguj się
  • pedro.666

    Oceniono 11 razy 11

    No dobra, a ile jest w ogóle reżyserek w stosunku do reżyserów? Na 100 reżyserów ile mamy kobiet? Jak już się dowiemy, to wtedy możemy stwierdzić, czy ten brak nominacji jest seksizmem, czy nie.

  • wino0000006

    Oceniono 16 razy 6

    Rasistowski artykuł - chciałyście babuty równouprawnienia to macie. Widać słabe filmy kręcicie skoro tak was mało na Oscarach. Macie przynajmniej zarezerwowane dla siebie dwie kategorie: najlepsza aktorka pierwszo- i drugopalnowa. A specjalistę lekarza też wybieracie w zależności co ma między nogami, czy może za jego kompetencje?

  • bazyli21

    Oceniono 5 razy 5

    Acha. Widze ze bedzie nowa krucjata. Juz to ze Murzyni nie wystepowali w serialu Czarnobyl, to malo. Teraz pierwszym kryterium bedzie czy jest sie kobieta. Powodzenia.

  • 0zatkaokakao0

    Oceniono 5 razy 5

    Było by tych nominacji ze trzydzieści GDYBY REŻYSEROWAŁY DOBRE FILMY I TYLE!!!!

  • javall

    Oceniono 7 razy 5

    Wprowadzic parytet. Co drugi Oskar musi byc dla kobiety, moze byc Holland.

  • krypthos

    Oceniono 3 razy 3

    Ciekawe, że feministki szukają parytetów tam, gdzie jest łatwa kasa do zarobienia tylko tym, co ma sie między nogami. Tam, gdzie jest ciężka praca, wymagająca wysiłku fizycznego i intelektualnego, parytetów juz nie szukają. Skoro żądają równej płacy na takim samym stanowsku, ja proponuję nowy postulat - "Równa płaca, równa praca!" I np. w sporcie "Equal pay, equal play". Zrównać np. w tenisie, gdzie w szlemach mężczyźni grają do trzech wygranych setów, kobiety do dwóch. Itd. I zlikwidować podział na sport żeński męski. Wtedy przekonamy się, czy faktycznie nie ma różnic między kobietami i mężczyznami, jak twierdzą feministki.

  • mannoroth

    Oceniono 3 razy 3

    Zróbcie sobie oddzielne oscary, tak jak oddzielny sport, szachy kto to będziecie zadowolone.

  • krwawy_marry

    Oceniono 2 razy 2

    Dotarłem do " Scorsesego" i dałem sobie spokój.

  • boo-boo

    Oceniono 1 raz 1

    Na nominacje to sobie trzeba zasłużyć, a nie zostać nominowana bo się jest kobietą, tak wypada i parytety....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX